Chyba każdy z na zdążył się przekonać, że jedzenie w samolocie pozostawia wiele do życzenia. W końcu możliwości w powietrzu są niezwykle ograniczone, a nasze zmysły zostają zaburzone przez warunki panujące w kabinie. Jednak okazuje się, że niektóre propozycje w menu mogą naprawdę przyprawić o gęsią skórkę.
Jeden z użytkowników Facebooka, Conrad Wu zamieścił na swoim profilu zdjęcie menu przygotowanego przez linię China Eastern Airlines. Na pierwszy rzut oka nie ma w tym nic dziwnego - pasażerowie klasy biznesowej mogą wybierać spośród takich dań, jak grillowany stek, duszone owoce morza czy smażony kurczak. Jednak to jedna z przystawek wprawiła wszystkich w osłupienia. Widnieje ona pod nazwą "importowana karma dla psów z okrą".
Co to jest?
- zastanawiał się autor wpisu.
Podobny post pojawił się również na platformie X. Widzimy na nim zdjęcie rzekomego dania, które przypomina plastry wędlin z warzywami. Niektórzy komentujący podejrzewali, że nietypowa propozycja może wynikać z korzystania z nie do końca niezawodnego Tłumacza Google. Wskazywać mogą na to inne tłumaczenia, takie jak "sok grzybowy", "wachlarz cytrynowy" czy "krewetki waniliowe".
To nie pierwszy raz, kiedy linia lotnicza znalazła się na językach mediów za sprawą pokładowego menu. Pod koniec lutego informowaliśmy o zaskakującej sytuacji, jaka miała miejsce w samolocie linii Japan Airlines podczas lotu z Dżakarty do Tokio. Jeden z pasażerów oniemiał, kiedy zamówił na pokładzie wegańskie śniadanie. Jego oczom ukazał się bowiem dość ubogi posiłek w postaci... banana i szklanki soku. Więcej informacji na temat aktualnych wydarzeń znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.