Karpathos: Tam, gdzie mieszka wiatr

W górskich wioskach spotkamy osiołki, które służą za transport tubylcom i... chętnie pozują do zdjęć

Miał to być tylko krótki przystanek w podróży po Grecji, nazwa Karpathos nie mówiła mi nic. Na leżącą w archipelagu Dodekanezu (między Rodos a Kretą) wyspę najlepiej dotrzeć samolotem z Aten lub Rodos (bilet 50-80 euro, tyle samo zapłacimy za prom). Po godzinie już widać lotnisko wielkości małej restauracji, ze śmieszną starą wagą na bagaże.

Wycieczkę rozpocząłem od stolicy wyspy, Pigadii, zwanej po prostu Karpathos. Leży nad przystanią, przy której cumują promy i łodzie wycieczkowe. Atrakcją są tawerny, a w nich świeże kalmary i ryby.

Wyspa jest górzysta (pejzaże zapierają dech w piersiach), a drogi kręte; do zwiedzania warto wynająć samochód z napędem na cztery koła. Jedyna droga wiodąca na północ zaprowadziła mnie do górskich wiosek - Aperi i Othos. Można tu spotkać osiołki, które służą za transport tubylcom i... chętnie pozują do zdjęć! Warto się zatrzymać i pospacerować po stromych dróżkach skrytych w zieleni lasów piniowych.

W Othos odwiedziłem kafenion , czyli tradycyjną knajpkę dla mężczyzn. Pije się tu kawę lub raki , gra w tavli i wymienia nowinki. Z plaż godne polecenia są Achata, Kira Panagia i Apella, do których prowadzą wąskie drogi. Przy Kira Panagia odwiedzam kościółek z ceglaną kopułą. Podziwiam stąd wyspę skąpaną w kwiatach bugenwilli, a z tarasu pobliskiej restauracji - zielonobłękitną toń Morza Śródziemnego. Popijam lodową café frappe (zmrożona kawa, bita śmietana i ewentualnie cukier), tutejszą specjalność - orzeźwia i dodaje sił do dalszej podróży.

Mijam miejscowość Spoa, potem sosnowy las i już jestem na zachodzie wyspy. W Lefkos kąpiel - po dwóch stronach cypla są tu duże piaszczyste plaże. No i tawerny tuż obok...

Po krótkiej sjeście - dalej na południe. Mijam Finiki i Arkassa - małe kurorty z pięknymi widokami na sąsiednią wyspę Kassos.

Z Arkassi - przez górskie wioski Menetes i Lakki - wracam do stolicy. Po drodze przystanek w Amopi. Znajduje się tu chyba najładniejsza na wyspie zatoczka z plażą. Tuż obok biało-niebieski kościółek i ścieżki zachęcające do spacerów.

Do położonej w wysokich górach na północy wioski Olympos, największej atrakcji wyspy, nie ma dobrej drogi. Popłynąłem tam statkiem (20-30 euro). Wydaje się, że domy wiszą na skale. Oczywiście dominuje kolor biały i niebieski. Kobiety noszą na głowach czarne chusty z kwiecistymi haftami, szerokie białe spódnice i fartuchy w czarno-czerwone paski, do tego białe bluzki z długim rękawem (też haftowane w kwiaty).

Na surfing wybrałem się do Makris Gialos. To ulubiona zatoka surfingowców i najbardziej wietrzny rewir Morza Śródziemnego (stąd inna jej nazwa - Afiartis, "tam, gdzie mieszka wiatr"), z dala od zatłoczonych plaż i wielkich hoteli, za to z małą, ale wymagającą falą. Polecam doświadczonym surferom.

Dla mnie Karpathos to największa perła Dodekanezu. Zapamiętam ją jako oazę spokoju. W tym roku wrócę tam znów, już z rodziną.

Więcej o: