Rekiny na śródziemnomorskim wybrzeżu. Turyści wypoczywający w Hiszpanii przeżyli chwile grozy

W weekend u wybrzeży Katalonii turyści wypoczywający na plaży byli świadkami scen rodem z horroru. Kąpiący się ludzie zaczęli panikować i chcieli jak najszybciej wydostać się na brzeg. Powodem zamieszania były rekiny, jakie pojawiły się w wodzie.
Rekiny u wybrzeży Katalonii
Fot. emmcewan /Tiktok

Katalońskie wybrzeże słynie z malowniczych widoków i szerokich, piaszczystych plaż, dlatego każdego roku turyści tłumnie przybywają tu na wakacje. W ostatni weekend w jednym z nadmorskich kurortów tego regionu wybuchła panika. Do brzegu podpłynęły rekiny

Zobacz wideo Czy po podwyżkach cen biletów taniej podróżuje się pociągiem, czy samochodem?

Do kąpiących się podpłynęły żarłacze błękitne. Wiele osób wpadło w panikę

W niedzielę 16 lipca na plaży w katalońskim Portbou turyści dostrzegli w wodzie rekiny. Wiele osób spanikowało, kilka zostało przetransportowanych do brzegu na łódkach, ponieważ znajdowały się zbyt daleko brzegu. Jak podaje portal dailymail.co.uk, były to żarłacze błękitne. Dodajmy, że ten gatunek rekina jest niebezpieczny i, mimo że sprawia wrażenie ospałego, potrafi pogryźć człowieka na śmierć. Może mierzyć nawet cztery metry długości i osiągać wagę dwustu kilogramów. W wodzie potrafi osiągnąć prędkość nawet ponad 40 km/h. Żarłacze błękitne żywią się głównie rybami, mniejszymi rekinami i kałamarnicami. 

Niektóre hiszpańskie plaże zostały tymczasowo zamknięte

Oprócz paniki, jaką wywołały rekiny na plaży w Katalonii, nic poważnego się nie stało i żadna z przebywających w wodzie osób nie została ranna. Zdarzenie w Portbou nie było pierwszym przypadkiem, w którym rekiny znalazły się tak blisko brzegu. Niedawno do podobnych sytuacji doszło również w Torremolinos i na wyspie Arousa. 

Pojawienie się żarłaczy zmusiło lokalne władze niektórych nadmorskich miejscowości Katalonii do tymczasowego zamknięcia plaż. Takie działania podjęły m.in. gmina Alcanar. Od piątku 14 lipca są zamknięte plaże Martinenca, Marciel i Marjal. Więcej podobnych artykułów znajdziecie na Gazeta.pl

Więcej o: