Włoskie miasteczko wprowadziło opłaty za wstęp dla turystów. Ludzie oburzeni: Robią z miasta park rozrywki

Polignano a Mare na południu Włoch cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem wśród turystów nie tylko w sezonie wakacyjnym. Coraz więcej osób odwiedza je także w okresie świątecznym, aby zobaczyć piękną iluminację. Burmistrz postanowił więc wprowadzić opłaty.

Miasteczko leży w Apulii w prowincji Bari. Turyści chętnie odwiedzają je w sezonie wakacyjnym, aby cieszyć się kąpielami w przejrzystej wodzie. Polignano a Mare zachwyca też swoim położeniem - z pewnością kojarzycie zdjęcia, na których widać domy wybudowane tuż nad krawędzią stromych klifów.

Okazuje się jednak, że miasto cieszy się ogromną popularnością nie tylko latem. Coraz więcej turystów przyjeżdża do Polignano a Mare, aby zobaczyć świąteczną iluminację. I właśnie z tego powodu burmistrz miasta, Domenico Vitto, postanowił wprowadzić opłaty za wstęp do jego historycznej części. 

Miasto kochanków, jezioro marzeń i... ekstremalna niespodzianka. Skuś się na włoskie wakacje [TRIP WE DWOJE]

Turyści, którzy będą chcieli odwiedzić włoskie miasteczko w okresie od listopada do 6 stycznia 2019 roku, będą musieli liczyć się z wydaniem pięciu euro. W cenie jest nie tylko możliwość wejścia do miasta, lecz także przekąski i napoje. A te mogą zaskoczyć. Nie są to bowiem typowe włoskie przysmaki. Przyjezdni dostaną pakiet w postaci: popcornu, pączka, waty cukrowej i napoju. 

Aby ułatwić proces wpuszczania turystów do miasta, lokalne władze zainstalowały specjalne bramki. Burmistrz miasta twierdzi, że ma to zachęcić turystów do odwiedzania miasta przez cały rok, również w miesiącach zimowych. - Chcemy, żeby stało się ono mniej sezonowe. Dzięki tej inicjatywie (opłatom za wstęp - przyp.red.) sklepy, restauracje i hotele mogą pozostać otwarte poza sezonem letnim. Tylko w zeszły weekend (24-25 listopada - przyp. red.) odwiedziło nas już 30 tysięcy osób - przekonuje w rozmowie z serwisem The Telegraph.

Mieszkańców bilety nie obowiązują. Oni mogą wchodzić do miasta za darmo.

"To jak robienie z miasta prywatnego parku rozrywki"

Nie wszystkim podoba się pomysł burmistrza. Przeciwko niemu opowiadają się lokalne grupy, które dbają o zachowanie i poszanowanie dziedzictwa kulturowego.

Instalowanie bramek i pobieranie opłat za wejście, aby zobaczyć najsłynniejsze historyczne części miasta, szkodzi przestrzeni, która powinna być przestrzenią publiczną. Przekształcanie miasta w rodzaj show-biznesu, tak jakby był to prywatny park rozrywki, nie jest dobrym pomysłem. Powinno być ono częścią dziedzictwa kulturowego całego świata

- czytamy w oświadczeniu lokalnej organizacji Confesercenti Terra di Bari.

Z kolei Włoski Fundusz Ochrony Środowiska rozważa zakwestionowanie nowej inicjatywy burmistrza w sądzie.