Szusował tam Andrzej Duda, ale Polacy dobrze nie znają tej narciarskiej oazy. Tylko 45 min od granicy

Gdzie by tu pojechać w tym roku na narty? To pytanie jak bumerang wraca w dyskusjach wszystkich entuzjastów białego szaleństwa. Tymczasem tylko 45 min od granicy z Polską znajduje się mały raj dla narciarzy. Orava to prawdziwa perełka, ale Polacy wciąż wiedzą o niej niewiele, a szkoda.
Widok z Kubinskiej Holi
Podroze.gazeta.pl

Ferie w Polsce już oficjalnie się rozpoczęły i choć większość Polaków jeszcze na wolne musi poczekać, warto już teraz przemyśleć, dokąd wyjechać. Tuż obok naszej granicy leży wciąż nieodkryty jeszcze na dobre region, który idealnie sprawdzi się zarówno na szybki, weekendowy, wyjazd na narty, jaki i na dłuższy wypad na ferie. Położona w północno-zachodniej części Słowacji Orava jest regionem ma Polakom wiele do zaoferowania. 

Zobacz wideo Szybko zmieniające się warunki w Tatrach. Najpierw śnieżyca, a potem słońce

Słowacja: Oaza dla narciarzy

Choć my Polacy dobrze znamy Słowację (a przynajmniej tak nam się wydaje), to Orava jest jednym z tych regionów, który wciąż nie jest dla nas kierunkiem pierwszego wyboru. Myśląc o nartach u naszych południowych sąsiadów, od razu do głowy przychodzą na myśl turystyczne szlagiery takie jak Jasna, Sztrbskie Pleso czy Wielka Racza. Tam jednak trudno uświadczyć tego, co mnie na Oravie zachwyciło najbardziej. Kameralności, która idzie w parze dobrze przygotowaną narciarską infrastrukturą. Oprócz większych ośrodków takich jak Kubínska hola, Roháče-Spálená czy Ski Zábava Hruštín prawie każda mniejsza miejscowość czy nawet ośrodek wypoczynkowy ma swój lokalny stok. Owszem zwykle nieduży, jednak jeśli zależy nam, aby praktycznie ze śniadania wyjść prosto na stok, to trafiliśmy idealnie. Na jednym z takich właśnie stoków jeździł nawet prezydent Andrzej Duda. 

Stadnina koni w Orvskym Hayu
Stadnina koni w Orvskym HayuPodroze.gazeta.pl

Słowacja: gdzie na narty. Roháče-Spálená

W mniej więcej sześć godzin od wyjścia z warszawskiego biurowca można już stanąć na dobrze przygotowanym oravskim stoku. Choć z Polski jest blisko, to Polacy nie stanowią wcale najliczniejszej grupy turystów. Jak mówili mi rodacy, których spotkałam na stoku Roháče-Spálená, Orawa to wciąż "nieodkryta oaza". "Jeździmy tutaj już od sześciu lat. Wracamy dla komfortu, fajnych tras i cen, które nie są z kosmosu. Polaków nie ma wielu, głównie spotykamy tu Słowaków. Ludzie są zawsze bardzo mili, a i kultura jazdy inna. Bez żalu pożegnaliśmy znane nam z polskich stoków jeżdżenie sobie o nartach w kolejce, przepychanie się do wyciągów lub zajeżdżanie drogi". 

Dolina Spalona uważana jest przez wielu za najpiękniejszą w całych Tatrach, natomiast o górujących nad nią stokach Roháčów można powiedzieć, że to jedne z najpiękniejszych tras regionu. Do najwyższego punktu stoku (1454 m n.p.m.) zabierze nas podgrzewany wyciąg krzesełkowy wyposażony w osłonę od wiatru. Oprócz niego turyści mogą korzystać także z czterech innych wyciągów. Łącznie do dyspozycji mamy około 7 km tras, co ważne na różnym poziomie trudności. 

Widok na Tatry w ośrodku Roháce Spálená
Widok na Tatry w ośrodku Roháce SpálenáPodroze.gazeta.pl

"To idealne miejsce dla rodzin. Młodsi na delikatnym i szerokim stoku  mogą szlifować umiejętności, a my rodzice w tym czasie, jeździmy sobie nieco wyżej. Okazało się, że instruktorzy mówią po polsku, więc bez stresu mogłam zostawić córkę samą na czas lekcji" - opowiedziała Hanna, która na Roháče przyjechała pierwszy raz. Na tym udogodnień dla rodzin nie koniec. Komu znudzą się narty lub deska może zjechać na śniegowym torze do snowtubingu (miękkie saneczki przypominające oponki). Przy stoku znajduje się także restauracja z domową kuchnią. Do wyboru są dania przygotowane wcześniej, stojące w podgrzewaczach lub potrawy przygotowane na zamówienie. Koszt drugiego dania waha się od 6 do 8 euro. Zupę zjemy natomiast za mniej więcej 4 euro. Duże piwo można wypić za cenę 3,50 euro, a kawę za 2. Na górze restauracji znajduje się też spora sala zabaw, co także docenią rodzice małych dzieci. Jest bezpłatna, choć dobrze wiemy, że my rodzice za posiłek w spokoju gotowi bylibyśmy zapłacić każdą cenę. 

Na Roháče kursują busiki z pobliskiego Zuberzeca, gdzie znajduje się bogata oferta noclegowa. Zmotoryzowani własne auta zostawiają na sporym i bezpłatnym parkingu. Sprzęt sportowy można wypożyczyć na miejscu. Zarówno snoboardziści jak i narciarze zapłacą za komplet 15 euro, natomiast serwis własnego sprzętu waha się w widełkach 20-39 euro w zależności od rodzaju usługi. Na całodzienny karnet trzeba wydać natomiast 36 euro.

Słowacja: gdzie na narty. Kubińska

Mówiąc o zimowym wypoczynku na Oravie, na pewno warto wspomnieć też Kubińską Holę. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych ośrodków narciarskich regionu. Choć nie dysponuje on podgrzewanym wyciągiem krzesełkowym, ewentualne niedogodności podróży w górę rekompensują świetne trafy i przepiękne widoki na Małą Fatrę, Wielką Fatrę, Niżne Tatry i Tatry Zachodnie oraz parki narodowe.

Na Kubińskiej turysta na każdym poziomie znajdzie coś dla siebie. Na 14 km tras możemy uprawiać free-ride, szusować na bardziej stromych ściankach, cieszyć oczy pięknem lasów na niebieskiej trasie i oczywiście uczyć się lub szkolić na spokojniejszych stokach z własnymi, pomniejszymi wyciągami. To kolejne miejsce na Słowacji, gdzie mogą czas spędzać osoby na różnych poziomach zaawansowania. 

"Najbardziej lubię przyjeżdżać właśnie na Kubińską. Ja jeżdżę lepiej, moja dziewczyna nieco gorzej, ale możemy spędzać czas wspólnie, więc te zróżnicowane poziomy bardzo nam się podobają" - mówi Krzysiek, student z małopolski, który w tym regionie jest już trzeci raz. "Poza tym jest tu dużo barów i knajp na różnych wysokościach, można więc uprawiać też jazdę bardziej - nazwijmy to - rekreacyjną".
Kubinska Hola
Kubinska HolaPodroze.gazeta.pl

Oferta gastronomiczna faktycznie jest spora. Miejsc, gdzie można coś zjeść drobnego czy wypić, jest sporo. Zarówno na szczycie, w połowie stoku czy u jego podnóży. Za piwo na stoku zapłacimy od 2 do 3 euro, za batonika nie więcej niż 2 euro. Słowacki kapuśniak z widokiem na szczyty to koszt już około 5 euro. W podobnej cenie jest także coraz popularniejsze bombardino (4,50), choć każdy Słowak powie, że nic nie rozgrzeje tak dobrze jak borovička lub domowej roboty cytrynówka z imbirem. Na większy posiłek lepiej jednak zjechać do dolnej stacji wyciągów. Tam można najeść się do syta tym, co Słowacy mają najlepsze - pożywnymi gulaszami, obłędnymi haluszkami, smażonym serem czy krzepiącą kapustnicą. Dania co prawda nie mogą się ubiegać o laur "najbardziej fit", ale o miano "najlepszych w Tatrach" już zdecydowanie tak. 

Na Kubińskiej znajdują się szkółki narciarskie i wypożyczalnia sprzętu wraz z serwisem. Cały komplet na dzień to koszt około 20 euro, natomiast na cały tydzień to 70 euro. Dzienny skipass na Kubińskiej Holi to koszt 37 euro (jeśli kupimy online, cen stacjonarna to 39 euro. Dostępne są też pakiety wielodniowe.

Słowacja. Gdzie spać i ile zapłacić

Baza noclegowa na Orawie jest spora, a ceny zróżnicowane. Za nocleg w okolicach stoku w prywatnej kwaterze zapłacimy około 20 euro. W okolicach samej Kubińskiej można znaleźć hotele, z które znajdują się praktycznie na stoku. Oczywiście, jeśli marzy nam się, by praktycznie w nartach wjeżdżać do recepcji, trzeba zapłacić nieco więcej. Ulgę dla kieszeni może stanowić na pewno Orava Card, czyli specjalna karta, która zapewnia szereg upustów na różne atrakcje. Z tą kartą mniej zapłacimy np. za skipassy, wejściówki do muzeów, aquaparków czy noclegi w niektórych hotelach. .

Słowacja. Czy tylko narty?

Zdecydowanej większości Polaków Słowacja kojarzy się przede wszystkim z narciarstwem, warto jednak poszerzyć swoje horyzonty, bo nasi sąsiedzi mają do zaoferowania znacznie więcej. Słowacy stawiają przede wszystkim na aktywny wypoczynek, dlatego gdy już naładujemy akumulatory odpowiednią ilością haluszków, możemy zapoznać się z bogatą ofertą tras dla amatorów biegówek czy skituru. Zwłaszcza ta ostatnia dyscyplina cieszy się tu coraz większą popularnością. Jeśli jednak zamiast iść na nartach pod górę (bo tym dla przeciętnego cepra jest grubsza jest skitur) i wolicie iść gdziekolwiek indziej, możecie wybrać się na przykład do jednego z kilku aquaparków, muzeów albo do słynnego orawskiego zamku. W wersji najmniej aktywnej pozostaje nam wycieczka knajpianym szlakiem, która także może dostarczyć wielu uniesień. Co prawda, są to uniesienia innej natury niż to podgrzewanym krzesełkiem na wysokość 1500 m, kto jednak nie spróbował jeszcze słowackich ziemniaczanych pierogów z bryndzą, ma jeszcze w życiu wiele do odkrycia.

Materiał został zrealizowany podczas wyjazdu prasowego sfinansowanego przez Slovakia Travel. Został on zorganizowany przy okazji promocji regionu Orava.

Więcej o: