W Grecji powoli odżywa turystyka. Od 1 lipca otwarte są wszystkie lotniska regionalne, przyjeżdżają już turyści z zagranicy. W związku z tym prezes Greckiej Federacji Hotelarzy Grigoris Tasios zaapelował do władz, aby wprowadzić obowiązkowe testy na koronawirusa dla osób przyjeżdżających z krajów z wysokim odsetkiem zachorowań na COVID-19.
Nie możemy pozwolić sobie na inne niepowodzenia, kiedy przychody branży się załamały
- powiedział cytowany przez serwis Greek Travel Pages.
Zdaniem federacji dodatkowe środki ostrożności w postaci testów szczególnie przydałyby się w punktach kontroli granicznej ze względu na duży napływ turystów, którzy przyjeżdżają drogą lądową. Tasios wyraził też zaniepokojenie poziomem wykrywalności zakażeń w krajach, które sąsiadują z Grecją, z powodu niedostatecznej infrastruktury oraz wysokich kosztów.
Prezes organizacji uważa, że protokoły zdrowotne, które mają zmniejszać ryzyko zakażenia, powinny być stosowane przez wszystkich, a nie jedynie przez branżę hotelarską, która poniosła dodatkowe koszty. Dodał, że obecnie średnie obłożenie w hotelach na kontynencie to zaledwie 25 proc., a na wyspach 10-15 proc.
Apel hotelarzy o dodatkowe środki bezpieczeństwa ma też związek z otwarciem granic dla turystów z Wielkiej Brytanii (od 15 lipca) i Szwecji (od 20 lipca) oraz z rozważaniami dotyczącymi otwarcia się na podróżnych z USA i innych krajów spoza Unii Europejskiej.
Warto przypomnieć, że od 15 lipca wszyscy, którzy wjeżdżają do Grecji przez Promachonas na granicy z Bułgarią są zobowiązani, aby przedstawić negatywny wynik testu PCR na obecność koronawirusa. Test powinien być wykonany co najmniej 72 godziny przed przyjazdem. Więcej szczegółów na stronie travel.gov.gr.