Włochy na liście UNESCO. Val d'Orcia - u stóp Monte Amiata

Tak jak Pienza pachnie pecorino, tak Montalcino i Montepulciano słyną z wybornego Brunello i Vino Nobile

Kiedy wyjechaliśmy ze Sieny starożytną via Cassia (droga nr 2) prowadzącą na południe w kierunku Viterbo zaczęły ukazywać się kolejno znane z folderów widoki. Kępę cyprysów widać było z autostrady i żałowałam tylko, że to nie maj, kiedy wokół rośnie zielona trawa. Po przejechaniu zaledwie kilku kilometrów znaleźliśmy się w niemal księżycowej okolicy. W porównaniu z północną Toskanią pejzaż jest tu bardziej surowy, nagi, ziemia sucha i mniej urodzajna. Dominują żółcie i odcienie brązu, tylko gdzieniegdzie pojawia się znienacka kępa zieleni. Sieć dróg jest stosunkowo rzadka, miasta znacznie od siebie oddalone, przeważają pastwiska i pola uprawne. W tle majaczy masyw Monte Amiata (1738 m n.p.m.), z którego rozciąga się wspaniała panorama całej okolicy, aż po Morze Tyrreńskie oraz jeziora Trasimeno i Bolsano. Monte Amiata góruje nad doliną, która nazwę zawdzięcza płynącej tędy rzece Orcia. W 2004 r. Val d'Orcia wpisana została na światową listę UNESCO jako kraina o nietkniętym ludzką ręką krajobrazie, który odnajdziemy w dziełach wielu renesansowych artystów.

***

Zatrzymaliśmy się w Abbadia San Salvatore, mieście u podnóża Monte Amiata, a dokładniej - 900 m n.p.m., na wschodnim zboczu góry, w małym agroturystycznym gospodarstwie rodziny Biagiotti. Co prawda, jego właściciele nie byli spokrewnieni ze słynną stylistką i projektantką Laurą, ale swoje gospodarstwo urządzili z gustem i wyczuciem smaku. Skromny z pozoru dom krył przepastne łoża, stare skrzypiące szafy i antyczne kredensy, wszystko wykończone drewnem i kamieniem. Grube mury zatrzymywały chłód, a kasztanowe lasy gęsto otulające zbocza Monte Amiata sprawiały, że rano i wieczorem powietrze było tu bardzo rześkie, wręcz dojmująco chłodne. Z tarasu rozciągał się widok na dolinę i położone po przeciwnej stronie miasto Radicofani - etruską twierdzę przez wieki strzegącą wejścia do doliny. Z odległości dziesiątków kilometrów widać do dziś 896-metrową wieżę Radicofani, której pozycja strategiczna sprawiała, że interesowali się nią papieże (Adrian IV) i władcy (Fryderyk II Barbarossa).W latach 1298 i 1300 zdobył ją i okupował włoski Robin Hood, czyli Ghino di Tacco, znany z ogromnej postury i nie mniejszej odwagi, wywodzący się ze szlacheckiej rodziny hrabiów Guardavalle bądź, według innych podań, z rodziny Monaceschi di Torrita. Za napady i kradzieże wypędzono go z rodzinnego miasta Torrita di Siena i odtąd wiódł życie zbója i buntownika, a o jego (wy)czynach pisali Dante i Boccaccio.

Abbadia San Salvatore wzięła nazwę od jednego z najstarszych w Toskanii opactw benedyktyńskich. Leżało na trasie słynnej via Francigena, która łączyła Rzym z Europą Północną. Przemierzały ją liczne pielgrzymki. Prawdopodobnie w 990 r. wędrował tędy do Anglii arcybiskup Canterbury Sigeric, a dwieście lat później król Francji Filip August wracający z trzeciej krucjaty.

Z Abbadii San Salvatore można wyruszać na wycieczki do San Quirico d'Orcia, Pienzy, Montepulciano i Montalcino.

***

San Quirico d'Orcia (10 km) jest najstarszym miastem w dolinie i pod wieloma względami typowo sieneńskim - z krętymi ulicami i ceglanymi wieżami. Jak większość toskańskich miasteczek jest przy tym bardzo kameralne, mimo dwóch obiektów, które na pozór nie pasują do jego niewielkich rozmiarów. Sa to rozległe ogrody różane Orti Leonini z XVI w., z regularnie wytyczonymi ścieżkami w stylu francuskim oraz Palazzo Chigi z XVII w. zaprojektowany z takim rozmachem, jakby miał stanąć w mieście wielkości co najmniej Rzymu. Ani ogród, ani pałac nie psują jednak harmonii San Quirico, uzmysławiają za to, jak ważnym musiało być niegdyś ośrodkiem. Dziś pozostaje senne i przyćmione sławą pozostałych miast Val d'Orcia.

Na wzgórzu na wprost San Quirico d'Orcia leży Pienza (także 10 km od Abbadii San Salvatore), kaprys jednego człowieka. Prowadzi do niej kręta droga wysadzona cyprysami.

Majacząca w oddali Pienza, lekko drżąca w nagrzanym powietrzu, wydaje się równie nierealna jak głoszona niegdyś przez humanistów wizja miasta idealnego. Utopijna próba powiodła się sławnemu humaniście Enea Silvio Piccolominiemu, znanemu jako papież Pius II. W 1459 r. zapragnął przekształcić swoje rodzinne Corsignano w czasową rezydencję dworu papieskiego i nadać mu kształty idealne. Renesansowe miasto o prosto wytyczonych ulicach i wzorcowych proporcjach zbudowano zgodnie z neoplatońskimi ideałami piękna i nawet widoczny z jego murów krajobraz wydaje się odbijać wymarzoną przez artystów wizję. Zaprojektowaną całkowicie od nowa papieską rezydencję szybko podniesiono do rangi stolicy biskupiej i na cześć Piusa II nazwano Pienzą. Wszystkie projekty zrealizował florencki architekt Bernardo Rossellino (1409-64), którego imię nosi dziś główna arteria. To przy niej, w piwnicach i na parterach renesansowych domów, ulokowały się sklepiki sprzedające owczy ser pecorino . Jego mocny, intensywny zapach unosi się w całym miasteczku. Do dziś pecorino kojarzy mi się najsilniej z Pienzą, choć można go skosztować również poza granicami Toskanii - w Lacjum i na Sardynii. Nic jednak nie jest w stanie dorównać skąpanym w słońcu ulicom dawnego Corsignano, z których kamiennymi schodkami schodziło się do ciemnych piwnicznych pomieszczeń wypełnionych po sklepienie serami. Na drewnianych regałach i w wiklinowych koszach piętrzyły się różne odmiany pecorino . Zależnie od długości dojrzewania rozróżnia się pecorino fresco (delikatny i słodki z żółtą skórką), semi-stagionato (intensywny smak, gruba skórka) i stagionato (pikantny, suchy i twardy, by złamać bardzo intensywny smak, podaje się go z marmoladą lub miodem). Kupimy też pecorino z pieprzem, papryką lub truflami (cena zależy od gatunku, najdroższy pecorino stagionato kosztuje ok. 6-7 euro za kg, a z truflami - 11 euro/kg).

Od 31 sierpnia do 2 września odbywa się w Pienzy Fiera del Cacio, czyli festiwal sera, podczas którego organizowane jest Palio del cacio al fuso. Uczestnicy biegu toczą przed sobą wielkie kręgi pecorino i finiszują na głównym placu miasta, przy którym wznosi się przesycona światłem katedra oraz Palazzo Piccolomini z rozległą panoramą Val d'Orcia w tle (w zamyśle Rosselliniego miała ona pełnić funkcję podobną do roli kulis w teatrze).

***

Tak jak Pienza pachnie pecorino , tak Montalcino i Montepulciano słyną z wybornego Brunello i Vino Nobile. Obok wzgórz Chianti dolina d'Orcia należy do najsłynniejszych winnych regionów we Włoszech - tradycja sięga czasów etruskich. Najpopularniejszy tutejszy szczep to sangiovese - czarne winogrona, które wymagają długiego okresu dojrzewania, nazwa pochodzi od słów sangue di Giove - krew Jowisza. Winnice z kamiennymi szałasami to ozdoba krajobrazów Val d'Orcia. Porośnięte mchem murki oporowe prowadzą nas coraz wyżej i wyżej, aż docieramy do Montalcino, które z ponad 500 m n.p.m. dominuje nad okolicą. Szosa wiedzie pod mury zamku (tu trzeba zaparkować samochód) - zbudowany w 1361 r., pozostał praktycznie nietknięty. W jednej z wież znajdziemy mały sklep z winami. Koniecznie kupmy butelkę słynnego Brunello Di Montalcino - wino to ma intensywny, rubinowy kolor i może dojrzewać nawet 40 lat (butelka sprzed 2000 r. do 70 euro, młodsze roczniki 22). Przemierzywszy ciasne uliczki trafimy na Piazza del Popolo, gdzie stoi charakterystyczny, wąski ratusz (Palazzo Comunale) ze smukłą wieżą zegarową.

Równie charakterystyczny jest ratusz w Montepulciano, ostatnim mieście-bastionie sieneńskiej wolności, zaciekle broniącym się przed zakusami Medyceuszy - to dokładna kopia Palazzo della Signoria we Florencji. Można się wspiąć się na jego taras widokowy, skąd widać panoramę całej doliny. Palazzo Comunale stoi na głównym placu miasta - Piazza Grande. W ostatnią niedzielę sierpnia rusza stąd słynny wyścig Il Bravio, w którym rywalizuje ze sobą osiem contrad (dzielnic) Montepulciano. Uczestnicy ponaddwukilometrowego biegu pchają przed sobą ciężkie beczki wina po stromych i wąskich ulicach miasteczka (jak widać, mieszkańcy Val d'Orcia uwielbiają wciąż coś przed sobą pchać). Tradycja sięga XIV w., ale wznowiono ją dopiero w latach 70. XX w. dzięki zasłużonemu proboszczowi Don Marcello del Balio zafascynowanemu historią i folklorem Montepulciano. Podobnie jak podczas słynnego sieneńskiego Palio, już na tydzień przed planowanym Bravio, w oknach i drzwiach wywiesza się chorągwie i kolory rywalizujących dzielnic. Na ulicach organizowane są wspólne wieczerze - kobiety z poszczególnych contrad prześcigają się w przygotowaniu najsmaczniejszych potraw. Urządza się także koncerty i przedstawienia, oczywiście w strojach z epoki. I choć w biegu mogą uczestniczyć również cudzoziemcy, zamiast toczyć pod górę beczkę wina, wolałam raczej opróżnić jej zawartość.

Wszystkie wina z Montepulciano spełniają normę DOC (Denominazione d'origine controllata - gwarantowane miejsce pochodzenia) i zanim kupimy butelkę zwróćmy uwagę, czy na etykiecie widnieje to oznaczenie (Vino Nobile z 2003 r. - 12 euro, roczniki sprzed 2000 r. - do 60). Duży ich wybór ma winoteka Cantina Contucci na Pizza Grande 6. Korzenie rodziny Contucci sięgają XI w., była jedną z potężniejszych w Montepulciano. Należący do niej pałac stoi naprzeciwko ratusza, poznamy go po charakterystycznym herbie z jednorożcem na niebieskim tle (Cantina Contucci, info@contucci.it ).

***

Zatłoczone i bardzo turystyczne Montepulciano silnie kontrastuje ze spokojnym i cichym krajobrazem Val d'Orcia. Żeby utrwalić w pamięci sielankowy charakter doliny, warto udać się do Monteriggioni. Turyści znają to miejsce i chętnie je odwiedzają, ale zachowują się ciszej i z powagą, ulegając sennej atmosferze miasteczka-fortecy. Twierdza przez stulecia (1213-1554) strzegła granic sieneńskiej republiki. Upadła wskutek zdrady kapitana garnizonu, który poddał się bez walki florentczykom w zamian za zagwarantowanie nietykalności jego rodziny i zachowanie wszelkich honorów żołnierza. Legendy opowiadają o sekretnych przejściach i ciemnych piwnicach fortecy, niektórzy wciąż wierzą, że istnieją podziemne korytarze łączące ją z Sieną. Niezależnie jednak od skrywanych tajemnic miasto zawsze przyciągało uwagę i rdzennych toskańczyków, i cudzoziemców. Jak wielkie wrażenie musiało wywrzeć na Dantem, kiedy zobaczył je w pełnym splendorze - w XXXI pieśni "Piekła" poeta porównał ciała gigantów Nembrotto, Fialte i Anteo do grubych murów i masywnych wież Monteriggioni.

Jednak ani chlubna przeszłość Monteriggioni, ani bogata historia nie utkwiły mi tak bardzo w pamięci, jak drobna staruszka, która zwabiona gwarem usiadła na kamiennej ławce przed starym domem. Prosta kobieta wiodąca proste życie w prowincjonalnym miasteczku z kilkoma prosto wytyczonymi uliczkami. Tych parę domów to dla jednych upragniony cel wakacyjnej podróży, dla innych zwykła codzienność. Staruszka patrzyła na przechodzących obcokrajowców, ale wzrokiem błądziła gdzieś ponad naszymi głowami. Uśmiechnęła się w odpowiedzi na mój ukłon, ale po chwili znów wróciła do swych myśli.

Na horyzoncie za murami Monteriggioni zachodziło słońce nad Val d'Orcia.

Agriturismo Biagiotti, Abbadia San Salvatore, tel. +39 335 7047562, agriturismo.biagiotti@virgilio.it . Signora Biagiotti odbiera gości spod hotelu Gambrinus w Abbadia San Salvatore i zawozi do domku na wzgórzu - 2 sypialnie, kuchnia, jadalnia, łazienka, w sezonie 80 euro za noc (2 osoby) lub 330 euro za tydzień

W sieci

http://www.terresiena.it

http://www.montepulciano.com

http://www.toscanaviva.com - gospodarstwa agroturystyczne

Więcej o: