Wakacyjna TOP-lista: Taxco - miasto srebra

W ponad 300 zakładach jubilerskich jest wszystko: od kolczyków wielkości główki od szpilki po okrągłe tace o średnicy metra

Ostatnim przystankiem w mojej dwutygodniowej podróży po Meksyku było Taxco - miasto srebra. Właściwie nie był to przystanek, tylko jednodniowy wypad ze stolicy kraju. Pomysł, żeby w dniu wylotu wybrać się na wycieczkę 160 km od Ciudad de Mexico, był dosyć szalony. Wyruszyłam wcześnie rejsowym autobusem z dworca Terminal Sur (bilet linii Estrella de Oro ok. 8 dol., podróż w jedną stronę 2,5 godz.). Za oknami autobusu przesuwały się w ślimaczym tempie nagie, strome góry, na które mozolnie się wspinaliśmy. Zastanawiałam się, jak to możliwe, żeby w tak niedostępnym miejscu powstało miasto. Przyklejone do stromych zboczy Taxco leży na wysokości 1800 m n.p.m., a z jego północnej części kolejką linową można wjechać jeszcze 173 m wyżej.

Autobus zatrzymał się na parkingu przy drodze okrążającej miasteczko. Uzbrojona w aparat i mocne postanowienie niekupowania srebrnych pamiątek (Taxco z nich słynie) ruszyłam w górę uliczki. Podejście było bardzo strome i już po kilkudziesięciu metrach zatrzymałam się, by odpocząć. Na to tylko czekał właściciel pierwszego na mojej drodze sklepu jubilerskiego. Nie dałam się jednak zaprosić do środka i ruszyłam dalej. Było coraz bardziej stromo. Jak pokonują te wzniesienia pojazdy? Doszłam do wniosku, że po prostu tu nie wjeżdżają. Byłam bardzo daleka od prawdy. Po wąskich uliczkach jeżdżą szybko i zręczne żółte garbusy - taksówki i minibusy zwane combis .

***

Taxco jest absolutnie urocze. Jest też jednym z niewielu miejsc w Meksyku uznanych za zabytek narodowy. Dzięki temu stare budowle są odnawiane, a nowe muszą spełniać rygorystyczne przepisy konserwatora zabytków. Przy brukowanych uliczkach wznoszą się kamienice i domki z białymi ścianami i czerwonymi dachówkami. Porośnięte krzewami różowych bugenwilli zapełniają każdy metr przestrzeni wydartej stromym wzgórzom. W wąskich przejściach i na schodkach między budynkami można się natknąć na targowiska osłonięte płachtami niebieskiego brezentu. Na jednym z nich kupiłam od młodej Indianki najlepszą tortillę, jaką jadłam w Meksyku. Między wrześniem a styczniem można tu kupić lokalny przysmak - żywe chrząszcze jumiles . Mieszkańcy jedzą je przyrządzone z cebulą, czosnkiem, pomidorami i chili, zawinięte w placki tortilli. W pierwszy poniedziałek po Wszystkich Świętych do Taxco przybywają całe pielgrzymki, by za miastem na wzgórzu Huixteco urządzać polowanie na małe chrabąszcze. Rodziny biwakują często już od weekendu i posilają się chrząszczami na świeżym powietrzu. Według powszechnego przekonania jumiles zapewniają siłę i energię życiową.

Wszystkie uliczki Taxco prowadzą do głównego placu Zocalo, przy którym wznosi się kolonialny kościół Santa Prisca z różowego kamienia - perła architektury barokowej ze wspaniałą fasadą w stylu churrigueryzmu. Ten późnobarokowy styl charakteryzował się przeładowaniem detali i ozdób architektonicznych. Przeniesiony z Hiszpani znalazł gorliwych naśladowców wśród rzemieślników indiańskich, wprawionych w obróbce kamienia - katedra w Taxco jest jednym z najpiękniejszych przykładów churrigueryzmu meksykańskiego. Ufundował ją Jose de la Borda, który w XVIII w. odkrył tu nowe złoża srebra.

Wokół placu ludzie przesiadują na ławeczkach, kamiennych schodkach lub wysokich krawężnikach. Panom w kowbojskich kapeluszach i paniom w kolorowych spódnicach nigdzie się nie spieszy. Rozmawiają, czytają gazety, atmosfera wakacyjna. Po prawej stronie placu stoi Casa Borda, wybudowana przez rodzinę Borda dla proboszcza tutejszej parafii. Dzisiaj w pięknym budynku znajduje się dom kultury otwarty dla zwiedzających. Jeśli będziemy w okolicy, warto wstąpić do baru Bertha, w którym podobno opracowano recepturę słynnego meksykańskiej drinka - margarity.

***

Wielka kariera Taxco jako ośrodka jubilerskiego zaczęła się w 1932 r., kiedy Wiliam Spratling, profesor architektury z Nowego Orleanu, otworzył pierwszy w mieście warsztat srebrniczy. Szlachetny kruszec Hiszpanie wydobywali tu już od XVI w., ale zasoby srebra szybko się wyczerpały. Dwieście lat później nowe złoża odkrył wspomniany Jose de la Borda. Dziś złoża srebra są wyeksploatowane, a w domu Spratlinga mieści się Museo de Taxco Guillermo Spratling, z jego prywatną kolekcją sztuki i zabytków prekolumbijskich (wtorek-sobota, wstęp 3,5 dol., niedziela bezpłatnie ).

Warto odwiedzić też Muzeum Sztuki Religijnej (Museu de Arte Verreinal, wtorek-niedziela, wstęp 1,5 dol. ) w budynku zwanym Casa Humboldt - od nazwiska niemieckiego badacza i przyrodnika, który spędził w nim noc w 1803 r. Mamy tu również Muzeum Srebra (wtorek-niedziela, bilet 1 dol. ) prezentujące historię Taxco i niektóre wyroby zaprojektowane przez Spratlinga. Ale turyści odwiedzają przede wszystkim niezliczone warsztaty i sklepy ze srebrnymi wyrobami. W ponad 300 zakładach jubilerskich jest wszystko: od kolczyków wielkości główki od szpilki do okrągłych tac o średnicy 1 m.

***

Obiecywałam sobie, że nie ulegnę pokusie... Weszłam do jednego sklepiku, potem do drugiego, przeszłam przez cały Mercado de Artesanias Plata (codziennie 11-20 ) - zakręciło mi się w głowie od setek łańcuszków i bransoletek. Do końca dnia buszowałam w srebrze, szukając okazji. Trzeba uważać, bo sprzedawcy, licząc na niewiedzę kupujących, zachwalają wyroby z alpaki, która nie zawiera srebra. Tak mnie wciągnęło to polowanie, że ledwo zdążyłam na autobus. Na lotnisko też wpadłam w ostatniej chwili, ale wróciłam do kraju ze srebrnymi kolczykami w uszach, mając nadzieję, że wytłoczona na nich próba gwarantuje, że nie dałam się oszukać. A nawet jeśli, to i tak bym nie żałowała. Bo Taxco warto zobaczyć nie tylko dla jego srebrnych pamiątek.

W sieci

http://www.tourbymexico.com/guerrero/taxco/taxco.htm

http://www.mexonline.com/taxco.htm

Więcej o: