W drugiej połowie maja miałam okazję polecieć do Włoch, a dokładniej nad Jezioro Garda na kemping w miejscowości Lazise. To był mój pierwszy raz w tych rejonach, jednak wiele wskazuje na to, że nie ostatni. Zarówno sam akwen, jak i okoliczne miasteczka i wioski absolutnie mnie urzekły i sprawiły, że mam ochotę na więcej i więcej. Które miejsca zdecydowanie warto odwiedzić, z jakich atrakcji skorzystać, co zjeść i gdzie spać? Oto moje "must have".
Jezioro Garda jest największym jeziorem w całych Włoszech. Ma niemal 370 kilometrów kwadratowych i zachwyca różnorodnością. Tak naprawdę każdy znajdzie tu coś dla siebie - góry i doskonałe warunki do windsurfingu po północnej stronie, łagodne zejścia do wody wraz z kamienistymi lub żwirowymi plażami w sam raz na leniwy wypoczynek po południowej. Kolejną atrakcją są rozsiane dookoła miasteczka i wioski z zabytkową zabudową. Jeśli nie masz pomysłu na zwiedzanie, polecam rozpocząć od urokliwego Sirmione nazywanego "Perłą Jeziora Garda". Położone na wąskim półwyspie sprawia niezwykłe wrażenie, a potężny Castello Scaligero di Sirmione, czyli Zamek Scaligerich, tylko potęguje to odczucie. To rzadki przykład ufortyfikowanego obiektu portowego, który służył przede wszystkim do celów wojskowych, a nie jako rezydencja.
W Sirmione możesz też podziwiać Grotte di Catullo, czyli pozostałości po starożytnej rzymskiej willi oraz wypocząć na położonej tuż obok Plaży Jamaica. Miejsce to słynie z krystalicznie czystej wody oraz charakterystycznych, płaskich formacji skalnych. W miasteczku możesz skorzystać z gorących źródeł, ale wstęp do nich jest płatny. Pamiętaj też, że Sirmione to jedno z popularniejszych miejsc nad Gardą, co oznacza, że nawet poza sezonem bywa nieco tłoczno, choć w połowie maja aż tak się tego nie odczuwało.
Kolejnym miejscem wartym odwiedzenia jest pięknie położone, średniowieczne Malcesine. Miejsce to zyskało popularność po odwiedzinach wybitnego niemieckiego poety i pisarza Wolfganga von Goethego, który się nim zachwycał. Na uwagę zasługuje przede wszystkim tutejszy zamek, z którego wież rozpościera się bajeczny widok na okolicę. Połączenie czerwonych dachów z zielenią wzgórz, turkusem wody oraz błękitem nieba daje niespotykany efekt. Gdyby nie nieco napięty plan, mogłabym tam spędzić długie godziny.
Z Malcesine rusza też kolejka linowa na szczyt Monte Baldo. Wystarczy 10-minutowa podróż, by znaleźć się na 1800 metrów n.p.m. Na górze nie brakuje widokowych tras. Niestety, nie udało mi się tam dotrzeć. Wycieczka została odwołana ze względu na śnieg. Natomiast ciekawostką jest, że od strony miejscowości Spiazzi, na wysokości ponad 770 m n.p.m. w jednej z jego pionowych ścian wybudowano Sanktuarium Madonna della Corona. Wręcz wciśnięte w skałę sprawia ogromne wrażenie.
Malcesine jest też dobrą bazą wypadową do okolicznego Limone sul Garda, kolejnej popularnej miejscowości położonej na zboczach gór. W 20 minut dotrzesz tu promem, co już samo w sobie jest atrakcją. Podziwianie obu miasteczek z poziomu wody pozwala dostrzec znacznie więcej. Samo Limone zachwyca architekturą, pysznym jedzeniem oraz... cytrynami. To właśnie one są motywem przewodnim tego miejsca. Nic dziwnego, że popularnym deserem są tu lody nakładane wprost do cytrusa. Podczas wizyty warto odwiedzić Limonaia del Castel, czyli ogród usytuowany na stromych tarasach, w którym uprawia się cytryny, pomarańcze i inne owoce. Limone, ze względu na swoje położenie i momentami strome podejścia, przypominało mi nieco sycylijską Taorminę.
W drodze powrotnej do Lazise zrobiliśmy jeszcze dwa przystanki. Pierwszy z nich przypadł na niewielką miejscowość Cassone, gdzie przeszliśmy się kawałek wzdłuż wybrzeża, a wróciliśmy drugą stroną. Wszystko po to, by móc podziwiać Aril River. Ma zaledwie 175 metrów długości, co czyni ją jedną z najkrótszych, lecz przy tym pełnoprawnych rzek. Nie jest strumieniem, ponieważ posiada własne źródło i koryto, którym wpada wprost do Gardy. Co ciekawe, przecina trzy mosty oraz ma mały wodospad.
Podczas drugiego przystanku zahaczyliśmy o niewielki port położony na cyplu w Punta San Vigilio. W przeszłości miejsce to odwiedzali władcy, artyści oraz filozofowie. Zanim jednak dotrzesz na miejsce, przejdziesz cyprysową aleją i miniesz willę z XVI wieku. Choć nie jest dostępna do zwiedzania, już z zewnątrz prezentuje się po królewsku. Sam port jest niewielki, choć bardzo klimatyczny. Możesz podziwiać z niego malownicze zachody słońca, sącząc przy tym coś pysznego, gdyż na miejscu działa restauracja. Ciekawostką jest, że cypel dzieli Gardę na dwie części - tę chłodniejszą, górską oraz cieplejszą, śródziemnomorską.
Jezioro Garda to nie tylko piękne widoki i urokliwe miasteczka. W miejscowości Valeggio sul Mincio znajdziesz rozległy na 600 tys. metrów kwadratowych park przyrodniczy Parco Giardino Sigurtà, który zachwyca przestrzenią, zielenią oraz roślinnością. W przeciwieństwie do podobnych atrakcji w Polsce, tutaj możesz swobodnie spacerować po trawie i podchodzić do roślin, by przyjrzeć im się z bliska lub rozkoszować się słodkim zapachem kwiatów. Ponieważ teren jest olbrzymi, nie musisz zwiedzać go pieszo. Zamiast tego istnieje możliwość kursu specjalną ciuchcią lub wypożyczenia meleksa, by nim jeździć po kamiennych dróżkach.
W maju goście mogą podziwiać przede wszystkim kwitnący czosnek, tulipany oraz kilometrową alejkę różaną. Uwagę zwracają również klony o intensywnie zielonych lub czerwonych liściach, bananowce i lilie wodne. Ciekawym urozmaiceniem jest labirynt, w którym można się zgubić. Oprócz tego w parku nie brakuje punktów widokowych na okolicę. Całość jest bardzo zadbana, a soczyście zielona trawa wręcz zachęca do tego, by pospacerować po niej boso lub zrobić piknik (co także jest możliwe). Rozsądnie zaplanowana przestrzeń budzi skojarzenia z ogrodem japońskim, a możliwość podziwiania zielonych wzgórz w okolicach przywodzi na myśl Toskanię.
Po spacerze (lub jeździe) po parku udaliśmy się do wyjątkowo klimatycznej wioski Borghetto sul Mincio. Miejsce to powstało nad rzeką Mincio, w otoczeniu zielonych wzgórz i bywa nazywane jednym z najpiękniejszych we Włoszech oraz Wioską Młynarzy. Widok małych, kamiennych domków, młynów, średniowiecznej zabudowy (m.in. 650-metrowego mostu) oraz wszechobecnej zieleni robią piorunujące wrażenie. Wystarczy krótki spacer, by wczuć się w atmosferę tego niezwykłego miejsca. Borghetto to część miejscowości Valeggio sul Mincio.
Miłośnicy urokliwych miejscowości powinni także zajrzeć do Peschiera del Garda, gdzie intensywnie lazurowa woda pięknie komponuje się z kamiennymi budynkami o czerwonych dachach. Znajdziesz tu twierdzę wenecką oraz historyczne bramy, które zostały wpisane na Listę UNESCO. Będąc w okolicy, nie można też zapomnieć o innej perełce, czyli Weronie, zwanej miastem kochanków. Najstarsza część jest szczególnie klimatyczna, a spacer wąskimi, brukowanymi uliczkami pomiędzy kamienicami robi wrażenie. Zobaczysz tu jeden z najlepiej zachowanych rzymskich amfiteatrów z I w n.e., tętniący życiem plac, oraz oczywiście miejsca związane z Romeo i Julią, w tym dom Julii (Casa di Giuletta). Trzeba tylko pamiętać, że to jedna z najbardziej obleganych atrakcji, bywa więc naprawdę tłoczno. Oprócz tego warto przespacerować się wzdłuż Rzeki Adyga. Piękne widoki gwarantowane.
Włochy to nie tylko piękna pogoda, sielski klimat oraz bajeczne widoki, lecz także obłędna kuchnia. Podróżując wokół Gardy, możesz zajadać się smakowitymi makaronami, rybami (polecam te łowione w jeziorze) oraz pizzami. Nie można także nie wspomnieć o deserach, wśród których niewątpliwie króluje tiramisu. Co ciekawe, podczas czterodniowego pobytu miałam okazję spróbować tego wybornego przysmaku w pięciu różnych lokalizacjach i w każdej podawany był i smakował zupełnie inaczej.
Poza ciastkiem, zdecydowanie polecam skosztować też lodów, w tym przede wszystkim cytrynowych. Jak wspomniałam wcześniej, w Limone podaje się je w prawdziwej cytrynie. Są doskonałe, gdy dokuczają wysokie temperatury, bo przyjemnie orzeźwiają. No i creme de la creme wyjazdu, czyli pokaz robienia tortellini w prowadzonej od pokoleń restauracji La Cantina w Borghetto. Do wyboru jest opcja mięsna, wege i sezonowa - w maju były to szparagi. Palce lizać!
Popularność Gardy przekłada się na liczne możliwości noclegowe. Nieopodal brzegu lub wręcz tuż przy plażach dostępne są apartamenty, hotele oraz domki. Ciekawą opcją są też kempingi. Ale niech nie zwiedzie cię ich nazwa. Jeśli dotychczas kojarzyły ci się jedynie z pustym polem, na którym rozkłada się namiot lub parkuje samochód, możesz się zdziwić. Przyznam, że sama byłam pod wrażeniem, bo podczas pobytu spałam w domku mobilnym na Spiaggia D'Oro, blisko miejscowości Lazise. Miejsce było naprawdę olbrzymie, a goście mieli do dyspozycji domki o różnym standardzie oraz wcześniej wspomniane miejsca na samochody i namioty.
Na terenie obiektu znajduje się sporo udogodnień, w tym strefa basenowa (jeden z basenów miał podgrzewaną wodę), siłownia z obłędnym widokiem na Gardę (dodatkowa motywacja do korzystania), restauracja, dobrze zaopatrzony sklep z przyzwoitymi cenami, miejsca zabaw dla dzieci oraz wiele łazienek. Gościom udostępniony został też piękny fragment plaży przy samej Gardzie z widokiem na góry położone po drugiej stronie akwenu. Można było z niej podziwiać malownicze zachody słońca. Warto zaznaczyć, że kemping zezwala na pobyt psów. Był_ś nad Jeziorem Garda? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Materiał został zrealizowany podczas wyjazdu sfinansowanego przez Lago di Garda Camping Group. Organizatorzy nie mieli wpływu na treść publikacji.