Flisacy znad Dunajca chyba przegięli. Polacy nie chcą płacić tyle za spływ, dlatego jeżdżą na Słowację

Spływ Dunajcem uważany jest za jedną z najlepszych atrakcji w Pieninach. Turyści z całej Polski ustawiają się w kilkusetmetrowych kolejkach, by pod okiem flisaków przeżyć przygodę życia. Nie da się ukryć, widoki po drodze są zabójcze, podobnie jak ceny biletów. W tym roku jest drożej niż kiedykolwiek wcześniej.
Spływ Dunajcem (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

W polskich górach nigdy nie było tanio, a wyjazd w tym kierunku wiązał się ze sporymi kosztami. Wakacje są jednak raz w roku, więc dlaczego by odmawiać sobie takich atrakcji, jak spływu Dunajcem. Niestety, w tym roku ceny są tak wysokie, że część turystów rezygnuje z atrakcji zupełnie, inni zaś jeżdżą na stronę słowacką, by tam skorzystać z tej samej usługi o wiele taniej. Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Nieznane osoby umieściły napisy na skałach w drodze na Giewont

Tak drogo jeszcze nie było. Nad Dunajcem można się porządnie spłukać

Drożyzna puka do turystów z każdej strony. Drogie jest jedzenie, atrakcje, paliwo, noclegi, a także pamiątki. Narzekania słychać każdego roku, jednak w tym sezonie ceny mówią same za siebie. Górale podwyższają ceny tam, gdzie tylko się da. Tym razem padło na spływ Dunajcem. Wycieczka startuje ze wsi Sromowce Wyżne-Kąty i to właśnie tam podejmujemy decyzję, czy chcemy przepłynąć trasę dłuższą, czy może krótszą. Ta 23-kilometrowa kończy się w Krościenku nad Dunajcem, krótsza 18-kilometrowa zaś w Szczawnicy. Ile zapłacimy za wycieczkę na obu trasach? Można przewrócić się z wrażenia.

Na miejscu możemy kupić bilety normalne i ulgowe. Na dłuższą trasę cena za bilety wynosi kolejno 119 zł i 79 zł. Trasa krótsza nie jest jednak znacząco tańsza. Wybierając spływ, kończący się w Szczawnicy, zapłacimy 99 złotych za bilet normalny i 69 złotych za ulgowy. Ile więc zapłaci czteroosobowa rodzina z dwójką dorosłych i dwójką dzieci? Jeśli postanowią zaszaleć i wybiorą trasę dłuższą, sam spływ wyniesie ich 396 złotych. Za krótszą trasę zapłacą 333 złote. To jednak nie wszystkie koszta, ponieważ z docelowych miejscowości muszą jeszcze wrócić busem na parking.

Spływ zrobił się dziś naprawdę drogą imprezą dla najbogatszych. Spływaliśmy tratwami w zeszłym tygodniu. Nie powiem, jest to niesamowita przygoda z pięknymi widokami. Ale wydaliśmy na to całą rodziną ponad 500 zł. To sporo

- przekazała polska turystka w rozmowie z serwisem Onet.pl, cytowana przez o2.pl. To zdecydowanie wydatek, na który nie każdy może sobie pozwolić, a szkoda, bo wrażenia są niesamowite. Niestety cennik zniechęca do przyjazdu w to miejsce, a tracą na tym sami górale.

Polacy nie rezygnują z atrakcji. Niektórzy korzystają z usług słowackich flisaków

Choć w Polsce jest drogo, to niektórzy starają się kombinować, jak mogą. Okazuje się, że po słowackiej stronie Dunajca również organizowane są spływy. Według relacji turystów, można zapłacić nawet 120 złotych taniej, podczas kupowania biletu dla całej rodziny. To duża różnica względem kwot sięgających niemal 400 złotych po polskiej stronie. Górale twierdzą jednak, że Słowacy mają o wiele krótszą trasę, a ponadto jest ona mniej bezpieczna. Nie przekonuje to jednak turystów, którzy chcą wybawić się w trakcie urlopu za nieco mniejszą kwotę. Jeśli nic się nie zmieni na naszym podwórku, można przewidywać, że polskim flisakom w końcu zostanie tylko woda w pięknym Dunajcu.

Więcej o: