W czerwcu Gabriella Bernard - jedna z użytkowniczek Instagrama - odwiedziła Kobe, czyli jedno z największych miast portowych w Japonii. W planie wycieczki uwzględniła m.in. wizytę w Akwarium Atoa. Atrakcja ta różni się od innych tego typu miejsc. Jak możemy przeczytać na stronie internetowej, eksponaty rozciągają się tu w magicznych, kreatywnych przestrzeniach, z jaskinią, lasem duchów i nie tylko. Spacerując po "korytarzu ciekawości", warto zwrócić uwagę na ramki do zdjęć.
Sztuka w każdej z ramek (sztuka cyfrowa, światło i cień, zapachy i dźwięki) pobudzi twoje zmysły
- czytamy.
Gabriella wraz z przyjaciółmi postanowiła doświadczyć niezwykłych doznań węchowych oferowanych przez akwarium. Podczas wizyty okazało się, że na ścianach zostały wyeksponowane zdjęcia przedstawiające tyłki różnych zwierząt. Na każdym z nich umieszczono niewielki otwór, do którego odwiedzający mogą wtykać nosy.
Nie spodziewaliśmy się, że mają wystawę, na której można powąchać tyłki zwierząt. Nie pytajcie mnie jak, ale wykorzystali swoją szaloną japońską technologię i nałożyli syntetyczne zapachy tyłków odpowiednich zwierząt
- tłumaczyła na Instagramie turystka.
Na filmie opublikowanym 20 czerwca widzimy, jak odwiedzający wąchają poszczególne fotografie. Jak się okazuje, niektóre doznania zaskoczyły ich negatywnie.
Pingwin wcale nie był zły, właściwie pachniał trochę słodko. Ale tygrys?
- napisała.
Nagranie Gabrielii zostało obejrzane już 387 000 razy i zgromadziło ponad 6000 komentarzy. Wielu komentujących krytykowało muzeum i nie mogło zrozumieć, jaka idea stoi za wystawą.
Dlaczego Japonia miałaby to mieć… i dlaczego ktoś chciałby iść wąchać zwierzęce tyłki?
- zastanawiał się internauta.
To tylko dowodzi, że ludzkość dobiegła końca
- pisał inny.
Ale kto przeprowadził badania w tym celu i kto faktycznie na to pozwolił?
- czytamy.
Jedna z komentujących stwierdziła, że to znakomita okazja, by przekonać się, jak zwierzęta komunikują się za pomocą zapachów. "Oczywiście my, ludzie, nie zrozumiemy tego i potraktujemy to tylko jako żarty" - napisała pod postem. Więcej informacji na temat aktualnych wydarzeń znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.