Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Baśniowy krajobraz w Kapadocji

Monika Witkowska
01.05.2007 , aktualizacja: 03.12.2008 18:43
A A A Drukuj
Kapadocja Kapadocja
W baśniowym skalnym krajobrazie cud natury łączy się z dziełem człowieka - w miękkich skałach od wieków drążono klasztory, kościoły, domostwa, a nawet podziemne miasta. Nie ma na świecie drugiego takiego miejsca
Kapadocja
Kapadocja
Kapadocja
Kapadocja
Kapadocja
Kapadocja
Kapadocja
Fot. Monika Witkowska / AG
Kapadocja
Kapadocja
Kapadocja
Podróżując, na ogół nie wracam tam, gdzie już kiedyś byłam, Kapadocja to wyjątek. Odwiedzam ją w środku upalnego lata, wiosną, i zimą... Za każdym razem wiem, że zabraknie mi filmów do aparatu, choćbym zabrała ich nie wiadomo ile.

Istambuł - gorączka wielkiego bazaru więcej w serwisie Bermudy.pl



Sprawdź pogodę w Turcji w serwisie pogoda.gazeta.pl



Przeczytaj relacje z Turcji w serwisie Kolumber.pl



Moim ulubionym miasteczkiem jest Goreme - świetna baza wypadowa do podejmowania bliższych i dalszych wycieczek. Zaledwie kilometr stąd znajduje się wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO słynna dolina skalnych kościołów. Zwiedzać można tylko kilka, głównie XI-wieczne, a jest ich w okolicy około 360. Niektóre proste, z prymitywnymi, symbolicznymi freskami w kolorze ochry, inne - jak Kościół z Klamrą - dwupoziomowe, z kolorowymi scenami z ewangelii na ścianach. Są kościoły na planie krzyża, kilkunawowe i takie z jedną komorą, którą nawet trudno nazwać nawą. (Natkniemy się na nie również w Dolinie Ihlary czy koło miasteczka Cavusin.)

Każdy kilometr tej krainy to niepowtarzalne krajobrazy. Skały mogą być białe, szare, różowe, czerwone, a im bliżej zachodu słońca, tym bardziej intensywny kolor przybierają. Są wśród nich grzyby, dochodzące do 30 m bajkowe kominy (- Raczej fallusy! - poprawiają mnie zwykle turyści), zoo z wielbłądem i kamienna postać Matki Boskiej... Co zobaczymy, zależy od naszej wyobraźni. Niestety, wycieczkowicze "zaliczają" jedynie zdjęcia w kilku standardowych punktach widokowych, do których podjeżdża autokar.

Jeśli jednak mamy więcej czasu, udajmy się w zakamuflowane doliny - choć nieraz trudno znaleźć do nich wejście - i pokluczmy po skalnych labiryntach i kryjówkach (konieczne dobre buty i latarka). Zgubić się trudno, wcześniej czy później dojdziemy do drogi albo do miasteczka.

Turcja - podróże kulinarne więcej w serwisie turystyka.gazeta.pl



***

Wiele skalnych domów jest zamieszkanych. Są zresztą bardzo wygodne - zimą ciepłe, latem chłodne. W miękkim tufie można drążyć wciąż nowe pomieszczenia, w miarę potrzeb dość licznych rodzin. Wbrew pozorom nie są to prymitywne jaskinie - wnętrza niewiele różnią się od zwykłych mieszkań, na ogół jest w nich bieżąca woda, elektryczność i - obowiązkowo - telewizor. Przekonuję się o tym w domu Aiszy, która proponuje nam gozleme, nasze ulubione tureckie danie. Dziewczyna błyskawicznie zagniata ciasto, kijkiem wałkuje cienkie naleśniki i smaży na węglowym piecyku. Do tego nadzienie - dla mnie serowe, dla towarzyszącego mi Pawła kartoflane. Mąż Aiszy bierze do ręki sas (coś w rodzaju mandoliny) i zaczyna grać. Wiemy, że nie robi tego bezinteresownie - liczy na tradycyjny bakszysz.

Rejs Odessa - Istmabuł więcej w serwisie turystyka.gazeta.pl



Dom Aiszy koło miasta Urgup jest w bardzo dobrym stanie, ale są i takie, których lokatorzy ze względów bezpieczeństwa musieli się wyprowadzić. Z Zelve, poważnie uszkodzonego w czasie trzęsienia ziemi w latach 50., wysiedlono wszystkich. Ta skalna wioska to dziś rodzaj osobliwego muzeum, a raczej osady duchów - chodziliśmy po niej przez dwie godziny i nikogo nie spotkaliśmy. Wciąż można rozpoznać, gdzie znajdowały się mieszkania, gdzie meczet, a gdzie pamiętający bizantyjskie czasy kościółek. Jest nawet wykuty w skale młyn.

Wschodnia Turcja więcej w serwisie turystyka.gazeta.pl



***

Najbardziej niesamowite są jednak podziemne miasta - w sumie 36.

Dwa z nich, Derinkuyu i Kaymakli, łączy 9-kilometrowy tunel, którym mogły przejść - wyprostowane, ramię w ramię - 3-4 osoby. Choć odsłonięto dopiero ok. 10 proc. ich powierzchni, i tak robią ogromne wrażenie. Derinkuyu było największe, mogło tu mieszkać 10 tys. osób, a mówi się nawet o 20 tys.! Zwiedza się na razie 8 z 18 poziomów, schodząc na głębokość 52 m.

Podziemne kryjówki istniały już w VI wieku p.n.e., systematycznie je powiększano. W razie najazdu wroga można było się w nich ukrywać nawet przez pół roku. Prócz mieszkań znajdowały się tu również magazyny, stajnie, winiarnie... Wodę czerpano ze studni, powietrze dostarczały szyby wentylacyjne, a za oświetlenie służyły lampki oliwne.

W VIII wieku n.e. przestano interesować się podziemnymi korytarzami. Z czasem zostały zasypane, zaczęto je odkopywać dopiero w latach 60. XX wieku.

Autostopem po Turcji więcej w serwisie turystyka.gazeta.pl



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Re: Kapadocja mpgry 11.07.06, 21:13

    Nic dodać, nic ująć.»

  • Re: Kapadocja vdagv 12.07.06, 09:31

    Moim marzeniem było zobaczyć Kapadocję. Byłam,widzialam,zostawiłam tam część swojego serca...jeszcze tam wrócę :)»

  • Re: Kapadocja laurka112 03.06.10, 13:02

    cudne zdjęcia!bardzo chciałabym zobaczyć i Kapadocję i Pamukkale, więc mam pytanie:czy szybciej/lepiej i bezpiecznie bedzie wypozyczyc auto i samemu zwiedzac ww miejsca?ile kilometrów/jal »

  • hotele
  • loty
  • noclegi
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL
  • Oferty Meteor

Podróże.gazeta.pl na Facebooku