Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Europejskie Tropical Islands pod Berlinem

Beata Walocha
01.05.2007 , aktualizacja: 08.07.2010 10:43
A A A Drukuj
Tropical Islands

Tropical Islands

Tropical Islands to największe w Europie centrum rozrywki. W parku rozrywki Tropical Islands do dyspozycji gości jest las tropikalny, wioska tropikalna, pasaż handlowy, klub dla dzieci, zjeżdżalnia wodna, Island Ballooning, Morze Południowe, Laguna Bali, Fitness Club, minigolf oraz ogromna hala. Wystarczą dwie godziny, by znaleźć się na Tropical Islands.
Tropical Islands - tam się wybieramy. To była spontaniczna decyzja - w zimowy piątkowy wieczór wsiadamy do samochodu w Zielonej Górze i ruszamy w stronę niemieckiej granicy. Po dwóch godzinach jesteśmy na miejscu. Przed nami skrzy się światłem i kolorami ogromna szklana kopuła hangaru Tropical Islands (kiedyś budowano w niej sterowce). Adaptacja obiektu kosztowała singapurską firmę Au Leisure Pte oraz koncern Tanjong Public 70 mln euro. Z parkingu na tysiące samochodów (z dalszych jego części dowiezie nas bus) do wejścia dzieli nas kilkanaście metrów w przejmującym wietrze. W środku przyjemne ciepło (25 st. C), zapach świeżego piasku, którego zużyto tu chyba kilkaset ton. Kierując się strzałkami, idziemy do kasy, gdzie dostajemy bezgotówkową kartę chipową Tropical Islands, którą płaci się za picie, jedzenie i różne atrakcje - mamy 100 euro do wykorzystania. Jednak jeśli chcemy tę kwotę zwiększyć lub zmniejszyć, wystarczy powiedzieć o tym obsłudze Tropical Islands (niestety, w większości tylko niemieckojęzycznej). Za wszystko płacimy dopiero przy wyjściu z Tropical Islands.

Tropical Islands - ogólne wrażenia

Tropical Islands szczyci się ogromną halą. Nad nami kopuła o wysokości 107 metrów, a teren, który przykrywa, powierzchnią odpowiada ośmiu stadionom piłki nożnej. Jest tu m.in.: ogród, bagno, laguna, las tropikalny i plaża z setką palm kokosowych i 12-metrowymi fikusami. Obok nas przechodzą ludzie w letnich ubraniach, strojach kąpielowych, a roześmiane dzieci budują zamki z piasku lub grają w piłkę plażową. Zostawiamy kurtki w szatni przy wejściu Tropical Islands i idziemy do przebieralni, gdzie grube swetry i spodnie zmieniamy na letnie ubrania (rzeczy zostawiamy w małych szafkach, za klucz kaucja 5 euro, gdy go oddajemy, pieniądze wracają na naszą kartę).

Tropical Islands - woda w lagunie ma 31 st. C. Dookoła stoją leżaki i stoliki, przy których dorośli grają w karty, czytają gazety, rozmawiają. Na każdym kroku laguna Tropical Islands zaskakuje nas czymś nowym: sztuczne wiry, fontanny pojawiające się nagle pod stopami, zakamarki z wirami w jaskiniach porośniętych bujną roślinnością. Wybieramy bulgoczące siedziska, które delikatnie nas masują, a my sączymy tropikalne drinki (od 4 do 7 euro) i piwo (3,5 euro). Akwenu pilnuje sztab ratowników Tropical Islands, ochrona Tropical Islands, armia kelnerów Tropical Islands i osób sprzątających, które odkurzają z piasku nawet chodniki między leżakami.

Tropical Islands - hala to tylko kawałek raju. Idąc szerokim pasażem, z jednej strony mamy kramy z ozdobami z muszelek, drewna i kolorowych sznureczków (po kilka euro), kongami i strojami uszytymi z tradycyjnych materiałów (kilkadziesiąt euro). Dalej na małej scenie gra brazylijski zespół, a tancerki zapraszają do zabawy gości licznych kawiarenek (w każdej tradycyjna kuchnia innego egzotycznego kraju, np. Brazylii, Kolumbii, Meksyku). Obok są stoiska, gdzie można zafundować sobie masaż (dłoni i ramion - 5 euro, stóp i karku - 10 euro, kompletny - 20 euro), zaplecenie warkoczyków (4 euro) czy pomalowanie twarzy w orientalne wzory (2 euro). Tropical Islands to raj dla leniuchów.

Tropical Islands - z lewej strony widać ogromne połacie piasku - to cztery boiska do siatkówki plażowej (wkrótce powstaną dwa kolejne), oświetlone do 2 w nocy. Skręcamy w przeciwną stronę i schodami wchodzimy do Tropical Islands. Klucząc wąskimi ścieżkami, zanurzamy się w gąszczu egzotycznej roślinności Tropical Islands. Zasadzono tu ponad 12 tys. roślin (500 gatunków), m.in. kilkumetrowe palmy, paprocie, liany, orchidee, wszystkie opatrzone tabliczkami z nazwą, opisem i miejscem pochodzenia. W zaciemnionych zakamarkach stoją ławeczki dla zmęczonych lub zakochanych. Nagle za plecami słyszymy syk węża - dźwięki dżungli dochodzą z głośników ukrytych w kamieniach i bambusowych poręczach. Co kilka metrów inny odgłos: w gaju palmowym nawołują się małpy, wśród orchidei śpiewają ptaki i bzyczą owady, a koło bagien i strumyka szumi woda i pluskają fale. Na samym szczycie wyspy - Tropical Islands - czeka niespodzianka - zaczyna padać ciepły tropikalny deszczyk. Nie warto się przed nim chować, bo orzeźwiające krople przyjemnie chłodzą rozgrzaną skórę. Ze szczytu widać duży zbiornik wody - morze południowe wielkości trzech basenów olimpijskich. Jeden brzeg styka się ze ścianą z tworzywa sztucznego, która tak odbija wodę, że morze zdaje się nie mieć końca.

Tropical Islands ciąg dalszy. Schodzimy na plażę. Zostawiamy ubrania na leżakach (jest ich kilkaset wokół basenu) i pluskamy się w ciepłej wodzie (28 st. C). Potem odpoczywamy, oglądając show Viva Brazil. Oszałamiają dźwięki brazylijskiej samby, bossa novy, lambady i barwy strojów blisko 90 tancerzy, którzy tańcem opowiadają o historii swego kraju. Czas na posiłek w Tropical Islands. Zamawiamy przekąski. Można kupić szybkie danie w imbisie (frytki - 2 euro) albo uraczyć się kolacją za kilkanaście-kilkadziesiąt euro (własnego jedzenia ani picia nie można wnosić). To wada Tropical Islands, zwłaszcza dla rodzin z małymi dziećmi.

Tropical Islands - zabawa do białego rana

Tropical Islands oferuje niecodzienne atrakcje. Na koniec obejrzyjmy wszystko z lotu ptaka, siedząc na ławeczce przymocowanej do balonu, który unosi się pod sam dach kopuły. Ściana odbijająca wodę zamienia się w wielki telebim, na którym wyświetlane są teledyski, a cała plaża - w dyskotekę do białego rana. Tropical Islands to naprawdę wielka atrakcja.

Zobacz także
  • Loty
Bestsellery