Obecnie mnie sytuacja nie dotyczy ale załóżmy że na przyszłość chciałabym być świadoma. Samotna kobieta, dwójka dzieci, dom jej własny. Partner bez obciążeń. Jaki podział wydatków byłby ok po zamieszkaniu razem. 50/50 bo jak kobieta płaci sama za swoje dzieci to jest wykorzystywanie jej?
Czy uważacie że w ramach pomocy w walce z inflacją powinniśmy ograniczyć wydatki? jeżeli tak to jakie wydatki jesteście w stanie ograniczyć? Np wakacje za pół ceny w agroturystyce zamiast w hotelu czterogwiazdkowym? Ograniczenie dzieciom zajęć płatnych pozalekcyjnych. Jedzenie w domu zamiast w
Hej, pytanie do mam mających takie doświadczenie lub znających takiego rodzica. Jak to wygląda od strony technicznej? Wiadomo że są wydatki stałe (zajęcia dodatkowe, obiady w szkole, opłaty w szkole, leki) ale są też sezonowe (ciuchy, buty, wycieczki) i incydentalne. Jak następuje rozliczanie tego z
Tu jest napisane wprost, że wszystkie wydatki są wspólne
Domyślam się że organem była gmina. Sęk w tym że trudno ten wydatek nazwać wydatkiem szkoły. Tak samo jak w sumie wszystkie inne wydatki. To finansowanie jest tak durne że masakra. -- nagle się okazało, że link do innego forum gazety w sygnaturce to spam :)
Bardzo nieczytelne bo nie wiadomo jakie są proporcjonalne koszty czynszu, kredytu, ubezpieczenia, bieżących wydatków na was, wakacji itp
Ale jedzenie to jest w części też utrzymywanie dzieci. To samo wydatki na rachunki. Dzieci też zużywają wodę, prąd itp.
olpa7 napisała: > Obecnie mnie sytuacja nie dotyczy ale załóżmy że na przyszłość chciałabym być ś > wiadoma. > Samotna kobieta, dwójka dzieci, dom jej własny. Partner bez obciążeń. > Jaki podział wydatków byłby ok po zamieszkaniu razem. 50/50 bo jak kobieta płac > i sama za swoje dzieci to jest
Heh, daje przyzwoity dochód, ale im człowiek ma wiekszy dochód, tym ma wieksze wydatki - a jak dochód nie rośnie zgodnie z inflacja, to przestaje stykać ;) Na razie zaczynamy ciąć luksusy, typu ?zakupy spożywcze na rympal, a nie z lista?. -- M. - grudzień 2010 M. - marzec 2014
hej, w związku z szalejącą inflacją jestem ciekawa jak wasze wydatki? Czy musieliście coś wyrzucić z budżetu, czy może kupujecie mniej i bardziej patrzycie na ceny? A może w ogóle was to nie dotknęło? U mnie na razie bez zmian, aczkolwiek widzę podwyżki cen żywności co mnie niepokoi