Jak podają francuskie media, powołując się na komunikat AFP, do tragedii doszło 4 czerwca w regionie oddalonym o około 80 kilometrów od miasta Assamaka, które jest głównym przejściem granicznym między Nigrem a Algierią. Grupa 51 osób wracała z Mali, gdzie uczestniczyła w obchodach Eid al-Adha, jednego z najważniejszych świąt w islamie.
Kierowca i pasażerowie próbowali naprawić pojazd, jednak bezskutecznie. W komunikacie lokalnych władz, który cytuje serwis Le Monde, podano, że pielgrzymi byli "niezdolni do naprawy ciężarówki i pozbawieni wody i znaleźli się w pułapce w sercu wrogiego środowiska, w którym ekstremalne temperatury i brak punktów zaopatrzenia sprawiają, że przetrwanie jest niezwykle trudne". Zmarło 49 osób. Dwóm udało się przejść aż 50 km i odnaleźć źródło wody. Następnie dotarły do Assamaki, gdzie zawiadomiły o wypadku lokalne służby.
Nie jest to pierwsza tak dramatyczna sytuacja na Saharze. Jak zauważa France24, jest to obszar stanowiący punkt tranzytowy dla migrantów, którzy próbują dotrzeć do Europy. W 2017 roku media informowały o podobnym wypadku. Wówczas, jak pisało BBC, z pragnienia zmarło 44 Ghańczyków i Nigeryjczyków, gdy zepsuła się ciężarówka, którą podróżowali do Libii. Wśród ofiar było 20 dzieci. Ocalało sześć kobiet.
Podróż przez Saharę jest niezwykle niebezpieczna. Migranci są stłoczeni w pojazdach, a do dyspozycji mają zaledwie kilka litrów wody. BBC zwraca uwagę, że czyhają tam na nich również inne zagrożenia. Są między innymi okradani i napadani przez gangi.