Dla samych rodziców wyjazd jest często dużym przeżyciem a przystosowanie do nowych realiów wymaga czasu. Dla dziecka, które dotąd wychowywało się w znajomej rzeczywistości, będzie to także na pewno duża zmiana.
Emigracja jest dla dziecka nagłym przeskoczeniem z tego, co oswojone i lubiane w coś zupełnie nieznanego. Nieznane nie musi tu oznaczać "gorsze, niedobre, niebezpieczne". Co zatem zrobić aby dziecko polubiło nowe miejsce? Przede wszystkim należy dziecko na nie przygotować. Takie przygotowania powinny rozpocząć się już przed wyjazdem z ojczystego kraju. Dziecko to bardzo wrażliwa, niezwykle mądra istota, która doskonale wyczuwa, jeśli coś przed nim ukrywamy. Musi wiedzieć co się wydarzy w jego życiu, wtedy łatwiej będzie mu to przyjąć i się z tym pogodzić. W przeciwnym razie, rzucone w nową rzeczywistość będzie bardzo zagubione.
Co jednak zrobić, gdy wiemy że nie udało nam się z jakiś przyczyn przygotować dziecka na wyjazd? Wciąż jeszcze w dużym stopniu możemy mu pomóc. Pomórzmy mu zaprzyjaźnić się z nową rzeczywistością. Najlepiej sprawdza się metoda " małych kroków". Chodzi o to, by pozwolić dziecku w łagodny sposób przejść od tego, co znane do tego, co nieoswojone. Stwórzmy mu w domu warunki, które pamięta z Polski, niech słucha polskich piosenek, czytajmy mu znane bajeczki, wyślijmy list do babci w który spakujemy rysunek dziecka. Nawet soczek kupiony w polskim sklepie bardzo może pomóc oswoić nową rzeczywistość. Sposobów jest dużo, wiele zależy od wieku dziecka. Poszukajcie, może w sąsiedztwie mieszka polska rodzina z dzieckiem, z którym wasza pociecha mogłaby się pobawić choć raz w tygodniu. To bardzo ważne. Nie chodzi tu jednak o odcinanie dziecka od nowej rzeczywistości i stwarzanie mu namiastki tego, co miało w Polsce. Tak jak już było to wspomniane, chodzi o płynne, stopniowe pokazywanie dziecku tego, co nowe nie pozbawiając go jednocześnie tego co jest mu bliskie i znane.
Kierując się tą zasadą, nie wymagajmy od dziecka zbyt wiele, nie popychajmy za wszelką cenę do czegoś czego się boi. Bądźmy dla niego podporą emocjonalną. Wysłuchajmy dlaczego jest mu trudno zaprzyjaźnić się z kolegami z placu zabaw, czy ze szkoły. Nie strofujmy go za to, że czegoś nie rozumie, czegoś się boi czy unika pewnych sytuacji. Jeśli dziecko znajdzie wsparcie w rodzicach, którzy pozwolą mu oswoić nowe, trudne sytuacje to z pewnością z większą odwagą podejmie próbę stawienia im czoła. Takie dziecko potrzebuje poczucia, że rodzice zawsze zrozumieją jego problem i będą go w nim wspierać. Wbrew temu, co mówi stare powiedzenie, "rzucanie na głęboką wodę" nie zawsze oznacza, że ktoś nauczy się pływać. Częściej, takie działanie pozostawia głęboki uraz w psychice człowieka, prowadzi do wyparcia i unikania pewnych sytuacji.
Wasze dzieci nie muszą być skazane na te wszystkie negatywne przeżycia o których się mówi. Emigracja nie musi być dla dziecka "traumą" jak to się ostatnio przyjęło uważać. Z błędnego poglądu dotyczącego adaptacji w nowym środowisku mogą wynikać poważne zagrożenia nie tylko dla dzieci, ale dla całych rodzin. Rodzice wierząc, że "tak musi być", że emigracja to nowy problem społeczny, przyjmują za normalne to, że dziecko boleśnie klimatyzuje się w nowym miejscu. W ten sposób sami, tak naprawdę, je na to skazują. Nie można do tego dopuszczać. Emigracja to kolejna sytuacja z którą przychodzi nam się w życiu zmierzyć. Żeby to zrobić należy się z nią oswoić. Dziecko z ogromną łatwością i niewiarygodną ekscytacją chłonie świat je otaczający, nie ma problemów z adaptacją, szybko uczy się języków, nawiązuje przyjaźnie. Jednak tak łatwo jak chłonie to, co dobre, równie szybko nasiąka tym, co złe. Jest bardzo wrażliwe i mocno przeżywa wszelkie niepowodzenia. Wiedząc o tym, możemy stać się odpowiedzialni za to, jakiego świata dziecko doświadczy. Najprościej, choć może najtrudniej, spróbować spojrzeć na niego właśnie oczami dziecka.
*Autorka - Dyrektor Metodyczny i Fonetyk Przedszkoli Polskich i Szkol Języka Polskiego "Nasze Dzieci"
Tekst z serwisu