Zielony wirus ogarnia Irlandię

W łazience roślinna maź do farbowania włosów, miodowo-jogurtowy krem do rąk i kokosowa kostka do wygładzania skóry. W kuchni - chleb z rodzynkami i oliwkami, dżem z mango i podobne do małży grzyby. A w ogrodzie - rower i własny kompostownik. Irlandia zwariowała na punkcie życia pod szyldem organic.

Kiedyś nasze babcie nie miały innego wyjścia: same piekły chleb z dodatkiem otrębów i drożdży, do czyszczenia piekarnika używały sody, na rozjaśnienie piegów przykładały plastry ogórka, a pierwsze ślady siwizny maskowały staro indyjską henną. Dzisiaj wpadamy w ostatniej chwili do marketu po mrożoną pizzę i karton mleka, a jedyną nicią łączącą nas pod prysznicem z naturą jest mandarynkowy zapach żelu do mycia.

Tymczasem w Irlandii coraz większe kręgi zatacza moda na zdrowy, ekologiczny tryb życia - młodzi Dublińczycy zamiast na aluminiowe leżaki do opalania, pieniądze wolą wydać na własny pojemnik do kompostowania resztek jedzenia, a zakupy przywożą raz w tygodniu z marketu, gdzie lokalni rolnicy wystawiają swoje własne, organiczne warzywa, owoce i przetwory. Oczywiście, wszystko pakowane do lnianych czy papierowych toreb i przywiezione własnym, dwukołowym środkiem transportu. Irlandczycy najwyraźniej - po etapie zachłyśnięcia się kapitalistycznymi dobrami z błyszczących supermarketów i barów fast-food - coraz chętniej wracają do natury. A wraz z nimi, za trendem tym podąża coraz więcej mieszkających na Zielonej Wyspie Polaków.

Coś do jedzenia

Pierwszym pozytywnym zaskoczeniem dla wegetarianina, który przyjechał z Polski, jest fakt, że nie dość, iż każda restauracja w swojej karcie oferuje dania dla roślinożerców, to dodatkowo w mieście znaleźć można kilka przyzwoitych veggie restauracji. Ale styl życia organic to niekoniecznie obowiązek rezygnacji z mięsa - raz w tygodniu, w różnych zakątkach Dublina, rozkłada swoje kolory i smaki targ ekologicznej żywności, na który zjeżdżają producenci z całego kraju. Czego tam nie ma! Wielkie drewniane misy lśnią oliwkami, w równych rządkach pysznią się domowe konfitury, dżemy, chutneye (rodzaj ostrej marmolady z owoców i przypraw), nie konserwowane soki, zieloniutkie pesto i świeżo wypiekany chleb z najprzeróżniejszymi dodatkami. A owoce, warzywa? Świeże, wybierane prosto z kosza, pozbawione konserwantów i zalewającego sklepy plastiku. Do tego oliwy, octy balsamiczne, sosy i dipy. Na miejscu kupimy też schłodzone lodem ryby, krewetki, ostrygi, zjemy grillowanego na poczekaniu burgera i zaopatrzymy się w kotlety i kiełbaski od najlepszych, tradycyjnych rzeźników. Warto przyjść wcześnie rano, by wybierać spośród najświeższych smakołyków!

A jeśli nie uda wam się dotrzeć na żaden z organicznych marketów, zdrowe i najlepszej jakości warzywa i owoce zamówić możecie przez Internet, z dostawą do domu. Rodzinna spółka Home Organics wyselekcjonuje dla was torbę pełną sezonowych pyszności, zostawiając ją dyskretnie pod drzwiami domu w każdy poniedziałek.

Coś dla urody

Szał na naturalne produkty nie ominął też łazienek i toaletek, gdzie tajemnego przeznaczenia pasty, kostki i jogurtowe kremy pachną wszystkimi aromatami świata. Najmodniejsze dziewczyny farbują włosy henną - sprzedawaną w kostkach niczym czekolada, należy zalać wrzątkiem, nałożyć na włosy i owinąć się w turban z folii na całą noc. Wasze włosy nigdy nie były takie zdrowe i lśniące, jak po tej zielonkawej breji! Hennę kupicie w sieci sklepów Lush, gdzie na eko-modnisie czekają setki eko-produktów: szampony do włosów z solą morską, przechowywane w lodzie maślane maseczki do twarzy, mydełka z drobinkami orzechów, kwiatów i plastrem miodu, a na rozluźnienie - czekoladowe babeczki kąpielowe i oleiste kostki do masażu o zapachu lodów waniliowych. Mniam!

Niektóre z maniaczek stylu organic są też zadeklarowanymi wegetariankami lub wegankami - i dla nich w Dublinie znajdzie się kilka adresów. Położone na skraju rozrywkowego Temple Bar centrum ekologiczne Cultivate oferuje kosmetyki nietestowane na zwierzętach, proszki do prania z naturalnych składników, eko płyny do naczyń i naturalne ekstrakty roślinne do pielęgnacji zdrowia i urody.

Organiczny człowiek zdaje sobie sprawę, że jego samopoczucie ma niebagatelny wpływ na wygląd i zdrowie, zatem o ciało dba całościowo: w sklepie z naturalnymi kosmetykami (Body Shop, Down To Earth, Nourish, Avoca) dokupi jeszcze aromaterapeutyczne olejki, zapachowe świece i lniane woreczki z solą i ziołami. W dobry nastrój wprowadzi filiżanka herbaty miętowo-karmelowej lub kawy fair-trade , czyli uprawianej przez małych spółdzielców w Afryce czy Ameryce Południowej, do których trafia - zamiast na konta globalnych koncernów żywieniowych pokroju Nestle czy Coca-Cola - znaczna część zysków z ich własnej produkcji.

Coś dla domu

Trend na ekologiczny styl życia nie ogranicza się tylko do zakupów i naturalnych kosmetyków - jeśli już zdecydujesz się wejść na ścieżkę ' go organic!', trudno będzie z niej zboczyć. Z korzyścią dla siebie i środowiska! Na początek, zwykle wprowadzasz się do dzielnicy, gdzie sąsiedzi praktykują segregację śmieci. "Jeśli wpadłeś między wrony, musisz krakać jak i one" - mówi przysłowie, więc od tej chwili zaczynasz do zielonego kosza wyrzucać papiery, aluminium, kartony i plastikowe butelki z napisem 'recycleable'. Szkło raz w miesiącu zawozisz do składu butelek (zwanego tutaj ' glass bank' ), a torby i worki foliowe oddajesz do centrum recyklingu w sąsiedniej dzielnicy. Ale to nie koniec! Szafa pęka w szwach? Możesz się łudzić, że wystawione przed domem torby z nieużywanymi ubraniami trafią do potrzebujących dzieci w Afryce - jak reklamuje się takie akcje na ulotkach wrzucanych do skrzynek pocztowych - ale bardziej pewne jest, że twoje sukienki i płaszcze trafią do sklepów z używaną odzieżą, gdzieś w Europie Wschodniej... Dlatego raz na kwartał przygotuj torbę niepotrzebnych ubrań i oddaj je do sklepu Oxfam lub wrzuć do specjalnych pojemników z krzyżem Caritas - wówczas na pewno trafią w dobre ręce.

Kiedy w szafie już luźniej ... można iść na zakupy! W Dublinie mnóstwo jest miejsc, gdzie kupimy ubrania z ekologicznych tkanin, a w szykownych butikach znajdziemy kreacje przerobione ze starych, designerskich projektów. Istnym zagłębiem modnych, ekologicznych ubrań jest sobotni Cows Lane Fashion Market na Temple Bar oraz sklep The Loft w centrum handlowym Powerscourt. A może ubrania z konopii indyjskich? W sklepie Nirvana czy Hemp Shop zakupicie całkiem legalne wytwory marihuanopodobne.

Sklepy: Avoca (11-13 Suffolk Street, D2), Nirvana (164 Capel Street, D1; 60 South William Street, D2), Hemp Shop (167 Capel Street, D1),.

Go green!

Kiedy już nie wyobrażasz sobie zakupów plastikowych warzyw w Tesco, a kolacja z McDonnald's przyprawia cię o ból brzucha, czas na kolejny stopień eko-wtajemniczenia: zaczynasz świadomie wybierać produkty i usługi, które są mniej szkodliwe dla środowiska, a przy tym całkiem zauważalnie służą twojemu zdrowiu. Z samochodu jak najczęściej przesiadasz się do środków komunikacji publicznej (cóż, może na autobusy nie można zbytnio liczyć, ale Dart i Luas spisują się przednio!), do pracy dojeżdżasz rowerem - nie, nie dlatego, że musisz. chcesz! - a na stronie internetowej swojego banku zaznaczyłeś opcję, dzięki której już nie traci się papieru na druk nikomu niepotrzebnych wyciągów z konta (które w każdej chwili możesz podpatrzyć online). W sklepie zwyczajowo prosisz o papierową torbę, a na duże zakupy wybierasz się z bawełnianą siatką rodem z czasów naszych babć (tylko z fajniejszymi nadrukami). Po pracy nie zapominasz wyłączyć całkowicie komputera, by nie pobierał niepotrzebnie energii na trybie 'stand by', a w toalecie na lotnisku zawsze wybierasz opcję oszczędnego spłukiwania wody. I lada chwila w twoim ogrodzie ląduje zielona kapsuła, gdzie resztki z kolacji przechodzą magiczną transformację w zdrowy kompost, którym zasilisz własne zioła i pomidory, rosnące w donicach.

Zielona moda atakuje podstępnie i małymi krokami. A ile w tym frajdy!

Tekst z serwisu: Polski Express

Targi żywności:

Temple Bar Food Market (soboty, godz. 10-17.30), Farmleigh Farm Market (pierwsza niedziela miesiąca. Godz. 10-17.00), Docklands Market (środy, IFSC, 11-15.00), Powrscourt Town Centre Market (piątki, 10-16.00).

Restauracje:

The Farm Organic Restaurant (3 Dawson Street, D2), Cornucopia (19 Wiclow Street, D2), Govinda's (Middle Abbey Street, Aungier Street, Merrion Row), Juice (73 Great Georges Street, D2), Cafe Fresh (59 William Street South, Powerscourt Shopping Centre, D2), Nude (21 Suffolk Street, D2).

Sklepy ze zdrową żywnością:

Cultivate (15-19 West Essex Street, D2), Down To Earth (72-73 Great George Street, D2), Nourish (16 Wiclow Street, 6 Lower Liffey Street, Omni Park Shopping Centre, Santry), Fallon&Byrne (11-17 Exchequer Street, D2), Avoca (11-13 Suffolk Street, D2).

Online: www.homeorganics.ie, tel: 01 4060034.

Sklepy z naturalnymi kosmetykami:

Lush (116 Grafton Street, D2; 33 Henry Street, D1); Body Shop (82 Grafton Street, D2; Henry Street, D1); Cultivate (15 Essex Street).