Śledziowy obłęd na szwedzkim stole

Każdy bywalec różnego rodzaju imprez i przyjęć dobrze zna magiczne zaklęcie ?szwedzki stół" - bierzesz talerz i nakładasz, co ci się spodoba. Zapomina się jedynie, że tym "czymś", według samych Szwedów, powinien być śledź!

Człowiek nawet całkiem "rybolubny" nie pojmie tej obsesji, póki nie stanie rankiem w szwedzkiej restauracji hotelowej przed dwunastoma ceramicznymi garncami pełnymi aromatycznych rybek: z miodem, w cebuli, z koperkiem i masłem, w sosie winnym, musztardzie albo nawet konfiturze z czarnej porzeczki. Nie serek, czy tost z dżemem, ale oleisty, błagający o pastę do zębów, śledź - od rana do wieczora.

Ta forma otwartego rozkoszowania się specjałami z bałtyckiego pływaka to smörgasbord . Odważni i żołądkowo odporni powinni pójść dalej i pojechać aż do Skeppsmaln, małej rybackiej wioski nieopodal Örnsköldsvik, w północnej Szwecji. Tam pod patronatem UNESCO mieści się światowe centrum produkcji surströmming , czyli fermentowanego śledzia. Cała historia jest dość prosta - kilkaset lat temu lokalnej ludności zabrakło soli do konserwacji ulubionych rybek. Dlatego mieszkańcy Skeppsmaln wpadli na pomysł, by śledziowe filety pozostawić samym sobie. W detalu, proces gastronomicznego rzemiosła wygląda następująco: przez dwa miesiące przechowuje się osolone surowe filety w beczkach, po czym przenosi się je na pół roku do blaszanych puszek. Po tym okresie radosnego wyczekiwania, wydęte i bulgoczące puszki trafiają do sklepów, w ręce smakoszy. W Skeppsmaln istnieje muzeum poświęcone tej kuszącej potrawie, gdzie na kilkuset metrach kwadratowych eksponuje się wszystko, co związane jest z legendą surströmming , włącznie z próbkami zapachowymi... W przymuzealnej kafejce, pod gołym niebem, możemy spróbować miejscowych smakołyków. Śledź podawany jest z cienkim, chrupiącym chlebem (tunnbröd ), gotowanymi ziemniaczkami w kształcie migdałów (mandelpotatis ) oraz odrobiną sfermentowanego tłustego mleka.

Niestety, zabranie do domu szwedzkich specjałów obarczone jest trudnościami. Niektóre linie lotnicze, jak Air France czy British Airways odmawiają przyjmowania surströmming na pokład samolotu. Oficjalnie klasyfikuje się pełne aromatu puszki jako produkt... potencjalnie wybuchowy. Fermentowane śledzie zniknęły nawet z menu lotniska w Sztokholmie. Za BBC pozwolę sobie powtórzyć komentarz przewodniczącego Szwedzkiej Akademii Surströmming sugerujący właścicielom linii "kulturalny analfabetyzm" i domagający się podobnego potraktowania szampana i pachnących inaczej francuskich serów. Nasza kiszona kapusta nadal pozostaje bezkarna!

TEKST: AGATA CHABIERSKA

Zobacz też:

Sztokholm - love boat i skandynawski styl w serwisie BERMUDY.PL

Więcej o: