Çay na pastwisku kóz

W połowie drogi między Riwierą Turecką a górami Taurus leży malowniczy kanion Geyikbayiri...

W pochmurny lutowy poranek wylatywaliśmy z Berlina turecko-niemieckimi liniami SunExpress w kierunku Morza Śródziemnego. Trzy godziny później w Antalyi oślepiło nas słońce i powitała jowialna Niemka i jej turecki mąż, którzy zaopatrywali bar i dowozili gości do kempingu, gdzie mieliśmy zarezerwowane noclegi. Wymieniliśmy w Antalyi euro na liry (1 euro = 1,75 liry, 1 lira = 0,57 euro, 2,20 zł) i ruszyliśmy wysłużoną furgonetką w stronę gór Taurus, mijając po drodze uginające się od pomarańczy drzewka - w dobrych latach zbiera się je tutaj trzy razy do roku.

Geyikbayiri - kanion i wspinaczka

A może rowerem?

Odpoczynek w Antalyi

Pstrągi

Jak dolecieć?

W sieci

Zdjęcia z FotoForum

***

Geyikbayiri, nazwa zarówno kanionu, jak i niewielkiej rolniczej miejscowości, oznacza pastwisko kóz. Rzeczywiście, każdego ranka, wyruszając pod skały, mijaliśmy na ścieżce stada tych zwierząt pędzone przez Turczynki, najczęściej przez babcie z małymi wnuczkami. A tamtejsze kozy o wyjątkowo długiej sierści, nie słuchając pasterek, chętnie zatrzymywały się, żeby pozować do zdjęć. Wciąż są ważnym źródłem dochodów dla mieszkańców - z koziego mleka robi się m.in. kilka gatunków sera. Nocowaliśmy na kempingu JoSiTo założonym kilka lat temu przez troje młodych niemieckich wspinaczy Josta, Siri i Tobiasa z myślą o innych europejskich wielbicielach tego sportu. O rejonie skalnym dowiedzieli się przypadkiem, na weselu przyjaciela w Antalyi.

Pomysł na bazę dla wspinaczy świetnie się przyjął, ale brakowało rąk do pracy. Niemcy zatrudnili więc m.in. Turków i Czecha, którzy chcieli połączyć obowiązki na kempingu i w barze ze wspinaczką (Uwaga: w tym sezonie też poszukują chętnych, którym odpowiadałby taki układ!). W Geyikbayri wspinanie się oraz inne atrakcje są możliwe przez cały rok, chociaż lipcowy upał może zmęczyć. Najlepsza pora na wyprawę zaczyna się we wrześniu i trwa do grudnia, a następnie od połowy lutego po czerwiec. W styczniu i lutym, kiedy zdarzają się obfite deszcze, właściciele na zachętę "gwarantują słońce" - jeżeli w ciągu dnia pada dłużej niż kilka godzin, nie płaci się za tę pechową dobę. Niezależnie od pory roku miejsce na kempingu warto rezerwować z wyprzedzeniem, zwłaszcza gdy się chce wynająć jeden z sześciu bungalowów (nocleg w namiocie 3 euro, w domku od 7 euro za osobę). To chyba zbyt dumna nazwa dla tych maleńkich chatek, w których mieszczą się zaledwie łóżka i nocne stoliki. Wieczorami życie towarzyskie przenosi się do baru, gdzie można zjeść turecko-europejski obiad i przy niemieckim piwie pochwalić się zdobytymi drogami. Geyikbayiri to przede wszystkim wspinanie w litej skale , która w zależności od tego, ile warstw jest odsłoniętych i pod jakim kątem pada na nią światło, przybiera barwy od piaskowej przez złotawo-pomarańczową aż po niemal czarną. Rejon składa się z kilku skalnych murów układających się piętrami w tarasy. Wapień nie jest jeszcze wyślizgany i nie przypomina tzw. mydła, które jest zmorą bywalców Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Pierwsze drogi wspinaczkowe zostały obite, czyli wyposażone w stałe punkty asekuracyjne, w 2000 r. Obecnie jest ich ok. 400, ale nie ma tygodnia, żeby nie powstały nowe. Na kempingu można kupić skałoplan (na bieżąco aktualizowany), a za pieniądze z jego sprzedaży kupuje się metalowe spity i ringi do ubezpieczania kolejnych dróg. Osadza się je w skale, wiercąc w niej otwory, w które następnie wbija się spit lub wkleja ring. Nowe linie wyznaczają nie tylko tureccy wspinacze i Niemcy z Josito, ale także śmiałkowie z całego świata, m.in. sławny Szwajcar Michel Piola, laureat Złotego Czekana (górski Oscar) za dokonania w Patagonii. Kanion oferuje pole do wspinaczki o niemal wszystkich stopniach trudności . Najtrudniejsze drogi są wycenione na XI w skali UIAA (Międzynarodowa Federacja Związków Alpinistycznych), a więc zaledwie pół stopnia niżej od górnej granicy skali. Różnorodna rzeźba gwarantuje świetną zabawę i strzeże przed nudą. Można wspinać się po pionowej płycie, przewieszonych okapach, rysach, kominach, przypominających stalaktyty naciekach i maleńkich dziurkach, w których zmieszczą się najwyżej dwa palce. Nie brakuje też pięknych, eksponowanych linii o trudnościach V i VI, które świetnie nadają się dla osób rozpoczynających przygodę z tym sportem. Co prawda, w Geyikbayiri nie ma jeszcze szkoły wspinania, ale można próbować swoich sił w towarzystwie i z asekuracją jednego z pracowników JoSiTo.

***

Nie samą wspinaczką się żyje. Warto się wybrać w ten zakątek z rowerem górskim i... dobrą kondycją. Asfaltowa serpentyna wije się z Antalyi aż po wąwóz Saklikent leżący w masywie Taurusu na wysokości ok. 1800 m n.p.m. Wytrawni rowerzyści mogą wjechać jeszcze 200 m wyżej na przełęcz, z której rozciąga się niezapomniany widok na góry i morze. Krótsze wycieczki, już nie po asfalcie, ale po wyschniętej ziemi i wystających gdzieniegdzie kawałkach wapienia, można zacząć z kempingu. Tuż za nim, wzdłuż przepływającej przez Geyikbayiri rzeki Köprücay oraz imponującego skalnego muru Trebenna (tam znajduje się kilka z najtrudniejszych dróg wspinaczkowych w całym rejonie), biegnie szlak prowadzący do ruin starożytnego miasta. Pochodzi z czasów, gdy azjatyckie wybrzeże Morza Śródziemnego było kolonią Greków, a w szczególności kupców z Pergamonu. Brukowana droga dociera na wzgórze z pozostałościami kamiennego zamku. W lesie (już bez rowerów) można odkryć ozdobione płaskorzeźbami ołtarze i grobowce dawnych mieszkańców. Te ruiny, nie tak spektakularne jak Nemrut czy Olimpos, mają jednak ten urok, że większość turystów o nich nie wie. Są dzikie i za każdym razem trzeba na nowo odszukiwać je w gęstym gaju. Jeżeli zaś nie mamy ochoty (lub siły) na jazdę ostro pod górę, można z pastwiska kóz ruszyć w przeciwnym kierunku - nad morze. Najszybsi rowerzyści potrzebują tylko pół godziny, by znaleźć się na plaży w Akyalar. Zejście nad wodę jest strome i odstrasza przypadkowych wczasowiczów, więc cała plaża należy do tych, którzy morskie kąpiele lubią łączyć z np. bulderingiem, czyli wspinaczką bez liny na niskie głazy. W okolicach Geyikbayiri można też z powodzeniem uprawiać rafting i kajakarstwo . Kanion zwykle stanowi przystanek w trakcie spływów rzekami mającymi źródła wysoko w masywie Termessos - przepływając przez cedrowo-cyprysowe lasy, oliwne gaje i wąwozy uchodzą do Morza Śródziemnego. Kajakarzom górskim powinien przypaść do gustu szlak ze wspomnianego wąwozu Saklikent (18 km długości). Saklikent to także nazwa ośrodka narciarskiego na zboczach Bakirli Dag (2547 m), skąd startują wyciągi. Jeśli ktoś znajdzie się w tym rejonie między grudniem a majem, to jednego dnia może leżeć na plaży, wspinać się i jeździć na nartach. Geyikbayiri znajduje się dokładnie w połowie drogi między morzem a zaśnieżonymi szczytami - podróż samochodem w którykolwiek z tych kierunków zajmuje 30 min, zaś skały są na wyciągnięcie ręki.

***

Po kilku dniach najciekawszej nawet wspinaczki ma się ochotę ma odpoczynek . Wygrzebałam z plecaka jedyny zestaw miejskich ciuchów i pojechaliśmy do kurortu Antalya (za pośrednictwem właścicieli JoSiTo można wynająć na cały dzień samochód za 30 euro + depozyt). Pierwsze wrażenie odpychające. Przedmieścia Antalyi zabudowane są blokami z wielkiej płyty, między nimi stoją pomalowane w papuzie kolory szeregowce ozdobione gipsowymi ornamentami. Z dachów wystają maleńkie minarety i baterie słoneczne. Niemal całą linię brzegową szczelnie pokrywają wieżowce hoteli, a główny deptak - Atatürk Caddesi - to nic innego jak dwa rzędy kanciastych budynków, w których mieszczą się butiki zachodnich firm. Nawet nazwy restauracji (np. bistro Berlin) przypominają o tym, skąd przybywają do Antalyi pieniądze. Dlatego po obejrzeniu pochodzącej z 130 r. n.e. Bramy Hadriana (najlepiej wygląda podświetlona) trzeba skręcić z bulwaru w jedną z wąskich uliczek schodzących w dół, w stronę portu. Zatrzymaliśmy się przy zachowanym fragmencie bizantyjskich murów. Obecnie to jedno z ulubionych miejsc spotkań antalyjskich uczniów - dziewczęta paradują w krótkich spódniczkach w kratkę (kolor oznacza szkołę). Minąwszy licealistów, poszliśmy w kierunku górującego nad dachami prawie 40-metrowego Żłobionego Minaretu (Yivri Minare) wzniesionego w XIII w. przez Seldżuków, a potem zniknęliśmy w dzielnicy kameralnych pensjonatów i barów (w co drugim kawiarenka internetowa). Do pobielonych ścian domów przykleiły się stragany pełne rękodzieła, przede wszystkim dywaników z Atatürkiem i szklanych oczek w trzech odcieniach niebieskiego (talizman chroniący przed demonami). Żeby wypić çay podawany w charakterystycznych gruszkowatych szklankach wybrałam herbaciarnię, przed którą siedziała Szeherezada prawie jak żywa. Nieodzownym punktem programu jest oczywiście plaża . Jej najbardziej piaszczyste fragmenty zagarnęły hotele, wdzięcznie ochrzczone - Kremlin, Venezia, Acropol, Polen...

***

Kilka razy schodziliśmy w dół nadrzecznego urwiska, by wspinać się w świeżo zagospodarowanym przez wspinaczy sektorze Alabalik, ale ani razu nie zastanowiło nas, co ta nazwa oznacza. Dopiero gdy jechaliśmy z powrotem na lotnisko, naszą uwagę zwróciła przydrożna tablica z napisem "Alabalik" i rysunkiem ryby. Kierowca wyjaśnił łamaną angielszczyzną, że "alabalik" to po turecku "pstrąg potokowy" , a rzeka Köprücay płynąca wzdłuż doliny i skał Geyikbayiri jest ich pełna. Natomiast szyld, który minęliśmy, był reklamą znanej w okolicy restauracji. Właściciele lokalu, a właściwie tarasu pod gołym niebem na szczycie skał (nieopodal miejsca, w którym się wspinaliśmy), wyławiają ryby prosto z rzeki i na miejscu je przyrządzają. W tym regionie pstrąga tradycyjnie podaje się w całości: sauté albo pieczonego na wolnym ogniu, zaś jedynymi dodatkami są cytryna, świeże warzywa i przaśny chleb. - Very, very, very good - powtarzał z naciskiem na very taksówkarz. Zaczęłam żałować, że nie odkryliśmy sekretu alabalika wcześniej. Cóż, mam kolejny powód, by wrócić do Geyikbayiri.

Lot tanimi liniami (np. SunExpress ) z kilkunastu niemieckich miast do Antalyi - w obie strony ok. 150 euro; tam można wynająć samochód albo wcześniej umówić się na transport prosto z lotniska na kemping - 30 euro za 4-5 osób. Z centrum Antalyi mamy do Geyikbayiri tylko jeden minibus dziennie

W sieci

Informacje o kempingu i rejonie Geyikbayiri

Relacja polskich wspinaczy z Geyikbayiri z 2005 r.

Ośrodek narciarski Saklikent

Lotnisko w Antalyi

Zdjęcia Turcji z FotoForum

Więcej o: