Korea Południowa jest kojarzona nie tylko z pięknymi widokami, ale i smacznym jedzeniem. Wygląda na to, że wysokie standardy utrzymywane są również w powietrzu. W ubiegłym roku linia Korean Air zwyciężyła w kategorii "Najlepsza kuchnia linii lotniczych" w plebiscycie Global Traveller 2023 Tested Reader Survey i zajęła drugie miejsce w konkursie przeprowadzonym przez USA Today. Czy faktycznie jest się nad czym zachwycać?
Kara Godfrey, zastępczyni redaktora ds. podróży w "The Sun", postanowiła przetestować ofertę Korean Air podczas ostatniej podróży z Londynu do Seulu. Zdecydowała się na lot w klasie Prestige, która gwarantowała jej niezwykle komfortowe warunki, dużo przestrzeni i prywatności.
Byłam zdumiona ilością miejsca na nogi - mając 175 cm wzrostu, miałam trudności z położeniem stóp na podnóżku
- powiedziała.
Godfrey została przywitana kieliszkiem szampana i otrzymała dostęp do ogromnego wyboru filmów, w tym nowości, takich jak "Oppenheimer" i "Barbie". Jednak już od początku podróży miała w głowie tylko jedno i z niecierpliwością wypatrywała pierwszego posiłku. Na szczęście nie musiała długo czekać.
Na pierwszy ogień poszedł bibimbap, czyli tradycyjne danie koreańskie przygotowywane na bazie jajka, ryżu i warzyw. Pasażerka nie kryła zachwytu i pokusiła się o stwierdzenie, że "jedzenie było lepsze niż w restauracji". Wszystko było przygotowane z dbałością o najmniejszy szczegół, wołowina była pełna smaku, a warzywa chrupiące.
Stewardesa wydawała się oszołomiona, gdy przechodziła obok i zobaczyła, jak szybko to zjadłam
- zażartowała.
Korean Air zaoferowało podróżnym talerz serów i owoców oraz możliwość zamówienia ramenu. Godfrey przyznała, że była tak najedzona, że szybko zapadła w sen i wykorzystała wygodny, rozkładany fotel na odpoczynek. Następnie zjadła śniadanie w postaci pikantnej owsianki ryżowej z wołowiną i wodorostami.
"Byłam zaskoczona, gdy ani w dniu przyjazdu, ani po powrocie do domu nie dopadło mnie zmęczenie spowodowane zmianą strefy czasowej. Mogę się tylko domyślać, że było to spowodowane jedzeniem" - zakończyła autorka artykułu.