Użytkownik TikToka publikujący pod pseudonimem "bajer_z_lotniska" to pracownik jednego z polskich portów lotniczych i miłośnik podróżowania. Zdążył on już odbyć łącznie 280 lotów i odwiedzić 57 krajów. Dzięki pracy i częstym wyjazdom może pochwalić się dużą wiedzą, a swoim doświadczeniem chętnie dzieli się w mediach społecznościowych. Tym razem odniósł się do popularnego mitu na temat overbookingu.
Overbooking to jeden z największych koszmarów każdego pasażera. Na czym polega to zjawisko? To nic innego jak sprzedawanie większej liczby biletów, niż jest miejsc w samolocie. Oznacza to, że dokonanie rezerwacji, wcale nie gwarantuje nam fotela na pokładzie. Choć ta praktyka budzi ogromne oburzenie wśród pasażerów, to okazuje się, że jest... w pełni legalna.
Jak nie paść ofiarą overbookingu? W mediach społecznościowych regularnie pojawia się mnóstwo spekulacji na ten temat. Wiele osób twierdzi, że linie lotnicze typują podróżnych, którzy znajdują się na końcu kolejki podczas boardingu. Jednak tiktoker tłumaczy, że jest to... "kompletna bzdura".
Autor nagrania wyjaśnił, że w liniach, takich jak PLL LOT czy Lufthansa, na nieszczęśników czyha algorytm systemu rezerwacyjnego. Bierze on pod uwagę m.in. status pasażera czy złożoność trasy. Oznacza to, że spokojnie spać mogą osoby ze statusem "Gold", które lecą na drugi koniec świata z kilkoma przesiadkami.
Jak wygląda sprawa w przypadku Ryanaira oraz Wizz Aira? Tutaj o overbookingu decyduje kolejność odprawy. "Jeśli będziecie czekać z do samego końca, to inni ludzie zajmą wszystkie miejsca, a wy zostaniecie bez nich. Ale spokojnie, to nie oznacza, że musicie się odprawiać dwa miesiące przed lotem czy specjalnie rezerwować konkretne miejsca" - podsumowuje tiktoker.
Jego nagranie szybko obiegło media społecznościowe i zgromadziło wiele komentarzy. Docenił je m.in. jeden z pracowników obsługi naziemnej. "Ten film to miód na moje serce jako osoby pracującej w handlingu" - czytamy na TikToku.