Rzuciła wymarzoną pracę i wyruszyła w podróż życia. Po powrocie zderzyła się z rzeczywistością

A gdyby tak rzucić pracę i udać się w wymarzoną podróż dookoła świata? Właśnie tak postąpiła Helen Zhao, która przez ostatnie półtora roku odwiedzała najpiękniejsze zakamarki Azji i Ameryce Południowej. Mimo że wzbogaciła się o wspaniałe wspomnienia, to teraz żałuje niektórych decyzji i przestrzega innych przed popełnieniem podobnego błędu.
Helen Zhao rzuciła pracę i kupiła bilet w jedną stronę.
Fot. unsplash, Suhyeon Choi

Helen Zhao opowiedziała o swoich doświadczeniach na łamach CNBC - serwisu, w którym wieku 28 lat rozpoczęła wymarzoną pracę jako producentka wideo. Kobieta była wprost zachwycona otrzymaną szansą i każdego ranka budziła się podekscytowana czekającymi na nią wyzwaniami. Jednak pewnego dnia zaczęły ją nękać niepokojące myśli.  

Zobacz wideo Martyna Wojciechowska o niebezpiecznych sytuacjach w programie. "Trafialiśmy do więzień"

Rzuciła pracę i wyruszyła w świat

Zhao zaczęła zauważać, że świat pędzi w zastraszającym tempie, a ona sama poświęca zbyt dużo czasu na obowiązki służbowe. W obawie, że pewnego dnia obudzi się niespełniona, postanowiła wywrócić wszystko do góry nogami.

Tym samym, po czterech latach rzuciła wymarzoną pracę i kupiła bilet w jedną stronę do Peru. Przez kolejne półtora roku odwiedziła 18 krajów Ameryki Południowej i Azji, roztrwaniając znaczną część swoich oszczędności. Podróże kosztowały ją łącznie 34 tys. dolarów, czyli w przeliczeniu około 137,1 tys. zł. 

Po powrocie do domu zderzyła się z rzeczywistością 

Autorka artykułu zaznacza, że nie żałuje decyzji na temat wyjazdu, ani wydanych podczas niego pieniędzy. Skarży się jednak na fakt, że nie była lepiej przygotowana finansowo. Zhao przestała oszczędzać i inwestować, przez co po powrocie do domu znalazła się na rozdrożu. 

Teraz, mając 34 lata, mam bardzo mało oszczędności na emeryturę, daleko mi do wkładu własnego na dom w moim rodzinnym Los Angeles i nie jestem gotowa na dzieci

- zdradziła. 

34-latka żałuje również, że w trakcie podróży nie dbała o rzeczy osobiste. Przykładowo podczas beztroskiego spaceru po turystycznym miejscu w Kambodży trzymała nowy, zaledwie dwumiesięczny smartfon w tylnej kieszeni spodni. Chwila nieuwagi sprawiła, że został skradziony, a ona musiała przeznaczyć 800 dolarów na kolejny telefon. "Błędy, które popełniłam, nauczyły mnie, kiedy odpuścić i kiedy zachować większą kontrolę" - podsumowała. 

Więcej o: