Do dziwacznego zdarzenia doszło w środę, 1 listopada na lotnisku w Canberze, stolicy Australii. Tego dnia jedna z pasażerek, która przybyła do portu lotniczego z opóźnieniem, usłyszała, że będzie musiała zapomnieć o wejściu na pokład samolotu lecącego do Adelajdy. Nie zamierzała się jednak poddawać i postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce.
Według relacji świadków, na które powołuje się australijski serwis 9News, kobieta przebiegła obok pracowników i wdarła się na płytę lotniska. Następnie desperacko próbowała zwrócić na siebie uwagę pilota linii QantasLink. Spóźniona pasażerka skakała, krzyczała i machała tuż pod kołami samolotu, by powstrzymać go przed startem bez niej.
Ludzie byli trochę bezradni, wydawali się nie wiedzieć, co robić, i to było najdziwniejsze
- relacjonował podróżny Dennis Bili w rozmowie z 9News.
Na szczęście pilot został ostrzeżony lub ją zauważył i wyłączył silnik. Potem wróciła do bramki i wybiegła przez drzwi
- tłumaczył inny świadek, Simon Hales.
Rzecznik australijskiej policji federalnej (AFP) potwierdził, że pasażerka została aresztowana. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez "Independent", oskarżono ją o wejście na płytę lotniska bez pozwolenia. Co ciekawe, usłyszała także zarzuty posiadania niewielkiej ilości konopi indyjskich.
Z powodu incydentu loty zostały opóźnione o około 10 minut, ale sytuacja szybko wróciła do normy. Australijskie służby prowadzą w sprawie dochodzenie. Więcej informacji na temat aktualnych wydarzeń znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.