Ze względu na podobieństwo nazw Austria i Australia stały się przedmiotem wielu żartów. Internauci dzielili się zabawnymi materiałami wskazującymi na fakt, że te dwa, położone w zupełnie innych częściach świata kraje, mogą być niezwykle mylące. Okazuje się, że jeden z dowcipów wymknął się spod kontroli.
W ostatnich dniach w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się doniesienia na temat nietypowego punktu zlokalizowanego w austriackim porcie lotniczym. Informacja była tak zaskakująca, że w mgnieniu oka zaczęła rozprzestrzeniać się na różnych serwisach i gromadzić miliony wyświetleń.
Jeśli masz zły dzień, pamiętaj, że na lotnisku w Salzburgu znajduje się stanowisko dla osób, które przyleciały do Austrii, a nie do Australii
- napisał jeden z użytkowników platformy X.
Z innego postu, który polubiło ponad 18 tys. użytkowników, wynika, że każdego roku podobny błąd popełnia ponad 100 pasażerów. Autor opublikował także zdjęcie baneru umieszczonego na karuzeli bagażowej. "Przepraszam, to jest Austria, a nie Australia! Potrzebujesz pomocy? Proszę, naciśnij przycisk" - czytamy. Jak donosi serwis Full Fact, fotografia faktycznie została wykonana na lotnisku w Salzburgu... jednak była reklamą austriackiej firmy Commend.
Sprawę postanowiło wyjaśnić także internetowe wydanie "The Washington Post". Susanne Buchebner, zastępca szefa ds. public relations austriackiego portu lotniczego potwierdziła portalowi, że informacja jest nieprawdziwa, a wspomniany punkt zwyczajnie nie istnieje.
"Na lotnisku w Salzburgu nie ma takiego stanowiska, właściwie nigdy go nie było. Nigdy nie słyszałam, żeby ktoś przez pomyłkę pojechał do Salzburga, a tak naprawdę chciał jechać do Australii" - wyjaśniła w komunikacie. Więcej informacji na temat aktualnych wydarzeń znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.