Tysiące "cichych ludzi" bez twarzy. Przerażający widok na jednym z pól wzbudza wiele emocji

Niecodzienny widok można spotkać koło autostrady numer 5 w Finlandii. Na rozlegającym się za poboczem polu widać ponad tysiąc postaci bez twarzy. To naturalnie nie ludzie, a postacie stworzone na wzór strachów na wróble. Ten nietypowy projekt artystyczny ma jednak głębsze przesłanie.
Instalacja 'The Silent People'
Fot. Timo Newton-Syms / Wikimedia Commons / CC BY-SA 2.0

Ponad tysiąc figur stworzonych z drewnianych korpusów, torfowych głów i siana ubrana jest w najróżniejsze stroje i przypomina tłum ludzi zwrócony w jednym kierunku. Nieruchoma armia tajemniczych postaci nie stała tam jednak od zawsze, a historia ich powstania jest nadal nieznana.

Zobacz wideo Ateny bez kolejki na Akropol. Pomysł na weekend

"The Silent People"

Instalacja artystyczna zatytułowana "The Silent People", co tłumaczyć można na Milczący Ludzie, stworzona została przez fińskiego artystę i tancerza Reijo Keli. Początkowo jego przerażające figury stanęły na Placu Senackim w Helsinkach. Później przeniesione zostały na rozległe pole obok krajowej autostrady, skąd można je nadal podziwiać. Nie wiadomo jednak jaki był oryginalny zamysł autora.
Sam Reijo dostał jednak odznaczenie w formie państwowego stypendium artystycznego na 15 lat w 1995 roku, zaś dwa lata wcześniej w 1993 został odznaczony medalem Pro Finlandia.

Odbiór społeczny instalacji

Choć Milczący Ludzie są niezwykle popularnym projektem, a wiele osób celowo planuje trasę tak, by minąć dzieło fińskiego artysty, to każdy interpretuje je na swój sposób. Artysta sam odmawia podania jakiegokolwiek wyjaśnienia dla sensu stworzonych przez niego postaci. Woli, by każdy widz definiował "The Silent People" przez pryzmat własnych doświadczeń, emocji i przemyśleń. Istnieje jednak teoria, która głosi, że instalacja i wszystkie drewniane postacie są symbolem ofiar wojny zimowej, która toczyła się między Rosją a Finlandią w latach 1939-1940. Istnieją również przesłanki, że figury mają symbolizować przemijanie i być dla widzów swojego rodzaju "memento mori".

Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Więcej o: