Ceny w górach wciąż szybują w górę. Rodziny, które planują się tu wybrać, muszą mieć wypchany portfel

Ci, którzy w najbliższym czasie planują wyjazd w Tatry, muszą liczyć się z tym, że ceny ostro poszybowały w górę. Za przejażdżkę rowerem po Dolinie Chochołowskiej trzeba będzie słono zapłacić. Ceny wzrosły o 100 proc.
Dolina Chochołowska (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

Dolina Chochołowska to istna tatrzańska perełka. Szczególnie teraz odwiedzają ją tłumy, ponieważ niebywałą atrakcją jest podziwianie tysięcy fioletowych krokusów, które oblepiają całą dolinę. Można przemierzyć ją pieszo, ale i na dwóch kółkach, co jest świetnym doświadczeniem. Trzeba być jednak przygotowanym na to, że nie będzie tanio.

Zobacz wideo Bożek: Sam widziałem jak ludzie w Tatrzańskim Parku Narodowym dokarmiali zwierzęta. Coś nieprawdopodobnego

Ceny w górach wciąż szybują w górę. W Dolinie Chochołowskiej również drożej

Jak podaje "Tygodnik Podhalański" szalejąca drożyzna dotknęła również Dolinę Chochołowską. Przed kilkoma laty usunięto ze szlaku wypożyczalnię rowerów i wprowadzono opłatę za wjazd na rowerze. W 2016 roku cena wynosiła pięć złotych. Teraz trzeba już zapłacić dziewięć złotych.

Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Rower wciąż można wypożyczyć, jednak opłatę za wjazd nadal należy ponieść. Bilet wstępu na Dolinę Chochołowską bez roweru to również dziewięć złotych dla dorosłych i ulgowy - 4,5 złotego.

Tak więc czteroosobowa rodzina na rowerach za wjazd do Chochołowskiej zapłaci 63 zł. Wyliczenie jest proste: za cztery rowery zapłacimy 36 złotych. Do tego dodajemy dwa normalne bilety za wstęp, czyli 18 złotych i dwa ulgowe - 9 złotych

- wylicza "Tygodnik Podhalański".

W Dolinie Chochołowskiej pojawiły się krokusy. Turyści kolejny raz przekraczają granicę

Na początku kwietnia w Dolinie Chochołowskiej wystartował sezon na krokusy. Kwieciste dywany na panoramie górskich szczytów potrafią zrobić ogromne wrażenie. Niestety nie zawsze kończy się na podziwianiu. Turyści, którzy chcą zrobić jak najlepsze zdjęcie, nic nie robią sobie z zakazów i depczą krokusy, by być bliżej nich. Wolontariusze Tatrzańskiego Parku Narodowego rozciągnęli taśmy z napisami: "Ani kroku(s) dalej", jednak wielu turystów wciąż je ignoruje.

Więcej o: