Węgrów

Węgrów trzeba zwiedzać z ?Potopem? Sienkiewicza w ręku

Jadąc latem nad Liwiec, zatrzymajmy się w Węgrowie. Warto. Na rynku monumentalny kościół farny Najświętszej Marii Panny. Wspaniała barokowa fasada, surowe pozbawione okien wieże (pozostałość dawnego kościoła obronnego), po bokach dwie dzwonnice podkreślające symetryczny układ budowli. Przebudowę świątyni projektował na początku XVIII w. słynny Tylman z Gameren (twórca m.in. pałacu Krasińskich w Warszawie). Węgrów należał wówczas do Jana Dobrogosta Krasińskiego, "oświeconego sarmaty", znawcy i mecenasa sztuki.

Zaglądamy do zakrystii. Z dwudziestu portretów spoglądają na nas osiemnastowieczni sarmaci. Wisi tu też słynne "zwierciadło Twardowskiego" oprawione w ramę z łacińskim napisem: "Tym lustrem Twardowski czynił sztuczki magiczne, lecz obrócone zostało to na chwałę Bożą". Podobno za pomocą tego zwierciadła na prośbę Zygmunta Augusta wywoływano ducha Barbary Radziwiłłówny. Pęknięcie przecinające taflę tłumaczy legenda o Napoleonie, który zatrzymawszy się w Węgrowie w drodze na Moskwę, ujrzał w nim swoją klęskę i z wrażenia upuścił lustro na posadzkę.

Wnętrze fary zachwyca freskami z lat 1707-1708. Na wprost Wniebowzięcie Matki Boskiej, w nawach rzesze świętych i dusze wydostające się z czyśćca. Obok scen ekspresyjnych i pełnych dramatyzmu - nastrojowe i spokojne, wszystko spowite w obłoki spływające na wiernych z otwartych niebios. Ich autor, pochodzący z Toskanii Michelangelo Palloni, był równie wybitnym malarzem, jak Tylman architektem. Tematyka fresków jest antyprotestancka, bierze w obronę istotne dla katolicyzmu, a podważane przez dysydentów dogmaty. By zrozumieć, dlaczego właśnie tu powstały te freski, trzeba poznać historię miasteczka.

Od XVI w. Węgrów był silnym ośrodkiem kalwińskim, później również ariańskim. Działała tu protestancka szkoła i drukarnia, wykładali i drukowali swoje prace wybitni myśliciele: Marcin Krowicki i Piotr z Goniądza (autor traktatu o św. Trójcy). W XVII w. zaostrzyły się tarcia religijne w miasteczku. Podsycała je niechęć do księcia Bogusława Radziwiłła, kalwina, właściciela Węgrowa, za przejście na stronę Szwedów (historia dobrze znana czytelnikom Sienkiewiczowskiego "Potopu").

Idąc na protestancki cmentarz, mijamy senne uliczki, ukwiecone, drewniane domki. Zaskakująco ich dużo w tym miasteczku. Sczerniały modrzewiowy zbór z 1679 r. jest prosty, jak na protestancką świątynię przystało. Ozdabia go jedynie niewielka wieżyczka. Powstał na miejscu poprzedniego, z 1634 r., podpalonego rok wcześniej. Kamienne i żeliwne nagrobki, płyty i krzyże - niektóre nawet z XVII w. - to ślad innowierczej historii Węgrowa. Wśród nich są też groby szkockich sukienników sprowadzonych tu przez Radziwiłła. Czytamy nazwiska: Gowenlock, Klem, Kindler, Janke, Szyndler, Frydrych.

Książę Radziwiłł dobra węgrowskie sprzedał Krasińskim, żarliwym katolikom. To oni właśnie zlecili Palloniemu namalowanie fresków w farze. Do nawracania innowierczych mieszczan sprowadzili do Węgrowa nie tylko wielkich artystów, ale także w 1672 r. ojców reformatów, odłam zakonu franciszkańskiego. Zarówno kościół pod wezwaniem św. Piotra i Pawła, jak i klasztor zaprojektował prawdopodobnie Tylman z Gameren. W ołtarzu głównym ciemny drewniany krucyfiks - przejmujące studium martwego ciała. Wybitny rzeźbiarz z Gdańska Andrzej Schlüter pracował nie tylko dla polskich magnatów (w warszawskim pałacu Krasińskich ozdobił rzeźbami tympanon), ale też dla koronowanych głów: Jana III Sobieskiego, elektora pruskiego Fryderyka Wilhelma (przebywał wiele lat na jego berlińskim dworze), a pod koniec życia stworzył pierwsze plany Petersburga dla cara Piotra Wielkiego.

Zaskoczył nas niepozorny Węgrów. Szkoda tylko, że przy rynku jest tyle brzydkich, bezstylowych domów, nie ma knajpek i kawiarni, długo trzeba szukać miejsca, w którym można zjeść obiad lub wypić kawę.

A przecież tuż obok, malowniczo meandrując, płynie Liwiec. Najbliższe strzeżone kąpielisko jest zaledwie kilkaset metrów od rynku (dochodzi się ul. Żeromskiego, można wypożyczyć kajaki). Wzdłuż Liwca prowadzi żółty szlak rowerowy do Łochowa. Po telefonicznym umówieniu się z właścicielami można po drodze zwiedzić odrestaurowany XVIII-wieczny Dwór w Paplinie, tel. (0-25) 793 21 59.

Dojazd autobusem, samochodem drogą nr 62. Nocleg - kemping Nad Liwcem, ul. Krypy 63, tel. (0-25) 792 26 68, hotel Krasnodębski, ul. Gdańska 80, tel. (0-25) 792 27 27. Jedzenie - restauracja Domek, ul. Mickiewicza 4a, bardzo dobre pierogi z kapustą i grzybami 4,5 zł, placki ziemniaczane 4 zł, żurek doprawiany chrzanem 4 zł; restauracja Kameralna, ul. Rzemieślnicza 1, obiad 13 zł