Stąd jestem

  • Śmigiel. 'Zawsze mówiłem, że Doliny Krzemowej tu nie będzie, ale mamy inne skarby, które powinniśmy pielęgnować'

    Śmigiel. "Zawsze mówiłem, że Doliny Krzemowej tu nie będzie, ale mamy inne skarby, które powinniśmy pielęgnować"

    Serwacy i Pankracy witają przybyszów wjeżdżających do miasta, przyjaciele wąskotorówki założyli stowarzyszenie i dzięki temu w trasę można wyruszyć tą zabytkową, unikalną kolejką, a tuż pod miastem w Bruszczewie znaleziono pozostałości osady obronnej z wczesnej epoki brązu - W jednym z grobów odkryto szczątki ludzkie. To mój praprapradziadek - żartuje Józef Cieśla, były naczelnik i burmistrz miasta Śmigla.

  • Przemyśl. Miasto Szwejka, fortów i fajek. 'Zgubcie się w plątaninie uliczek'

    Przemyśl. Miasto Szwejka, fortów i fajek. "Zgubcie się w plątaninie uliczek"

    - Przemyśl jest mały - idealny do zwiedzania rowerem albo na piechotę - mówi szef kuchni Maciej Łabuński, który w Przemyślu prowadzi BOSKO - restaurację i delikatesy od razu obok Muzeum Dzwonów i Fajek. - A jego zwiedzanie można zacząć już przed Przemyślem, bo po pierwsze jest tam zajazd na Bolestraszyce, gdzie znajduje się wspaniałe Arboretum, ale jest też po prostu widok na Wzgórze Przemyskie, na przekaźnik, prowadzą nas do miasta serpentyny. Szczególnie malowniczo to wygląda, kiedy wjeżdża się rano i jeszcze unosi się mgła. - rozmarza się Maciej Łabuński, przemyślanin od urodzenia.

  • Ćmielów. Nie tylko porcelana

    Ćmielów. Nie tylko porcelana

    Barack Obama ma stąd figurkę swojego ukochanego psa - portugalskiego psa wodnego, George W. Bush teriera, papież Franciszek naczynie do picia swej ulubionej herbaty, a my możemy wrócić z porcelanowym kotkiem czy własnoręcznie przez siebie zrobioną różą z masy porcelanowej. W Żywym Muzeum Porcelany w Ćmielowie nikt do nas nie będzie mówił: "Nie dotykaj!". Tutaj czeka na nas kreatywna przygoda.

  • Świdnica. Miasto otwarte. 'Jest jak mała Szwajcaria'

    Świdnica. Miasto otwarte. "Jest jak mała Szwajcaria"

    - Moje miasto jest jak mała Szwajcaria. Przewinęło się przez te ziemie wiele narodów i każdy pozostawił tutaj swój ślad. Jesteśmy cudownie wymieszani i właśnie panującą tu wielokulturowość bardzo sobie cenię - mówi Grzegorz Szwegler, pasjonat regionu. Witajcie w Świdnicy, mieście, w którym znajduje się luterański Watykan, ławeczka geniuszki Marii Kunitz, która nie poprzestała na znajomości ośmiu języków, ale zawojowała świat astronomii i to już cztery wieki temu, mieszkańcy mają osobliwe poczucie humoru, dzik mówi ludzkim głosem i właściwie, gdzie nie zajrzysz, czegokolwiek nie dotkniesz, czeka na ciebie odkrycie.

  • Była Łysa Góra, Łysica, jest Krynica. 'Z nazwy morska, z przyrody i uroku - górska'

    Była Łysa Góra, Łysica, jest Krynica. "Z nazwy morska, z przyrody i uroku - górska"

    - Kiedyś o Krynicę Morską jak o pannę młodą biło się dwóch zalotników, Gdańsk i Elbląg. Gdańsk się zniechęcił, Elbląg zwyciężył. I to właśnie inwestorom i mieszkańcom Elbląga - Krynica zawdzięcza swój największy rozwój - mówi Maria Mojek, przewodniczka, która z miejscowością związana jest od 25 lat. - Na starych fotografiach możemy dostrzec piękne damy, które w długich sukniach i z parasolkami w ręku przybywały tu z Elbląga na pokładzie statków o nazwach ptasich, jak np. Jaskółka, by podziwiać uroki tego miasteczka. Krynica Morska powróciła w 1999 roku w ramiona pierwszego zalotnika.

  • Pentowo. W królestwie bocianów

    Pentowo. W królestwie bocianów

    Jest takie miejsce, w którym bociani klekot i łopot ptasich skrzydeł jest codzienną melodią. Boćków żyje tu więcej niż ludzi i choć sprowadziły się do Pentowa po tragedii, to przyniosły szczęście. Gdy w sierpniu odlatują do Afryki, Łukasza Toczyłowskiego ogarnia tęsknota. Odlicza wtedy miesiąc po miesiącu i czeka na chwilę, aby znowu radosne ptasie odgłosy wypełniły jego codzienność. Witajcie w jedynej w Polsce Europejskiej Wiosce Bocianiej.

  • Gorlice. Polska kolebka nafty. Gdyby nie I wojna światowa miasto byłoby potęgą

    Gorlice. Polska kolebka nafty. Gdyby nie I wojna światowa miasto byłoby potęgą

    Rockefeller nazwał Łukasiewicza wariatem. Dlaczego? Bo swoją wiedzą dzielił się za bezcen. Dziś każdy może się do niego przysiąść na ławeczce na rynku miasta, bo choć nie został milionerem, to, co po sobie zostawił, jest powodem do dumy. Dzięki niemu do Gorlic przylgnęło określenie Miasto Światła. Ale ta niepisana stolica Beskidu Niskiego ma o wiele więcej do zaoferowania. Nad malowniczą Klimkówką kręcono zdjęcia do "Ogniem i mieczem", a rycerze ruszali w bój na koniach huculskich z pobliskiej Stadniny Koni Huculskich "Gładyszów" w Regietowie. A od 300 lat w mieście pielęgnowana jest tradycja "Maryjek".

  • Wciśnij hamulec, zatrzymaj się i poznaj bramę Bieszczad. To tu wykluwał się talent Zdzisława Beksińskiego

    Wciśnij hamulec, zatrzymaj się i poznaj bramę Bieszczad. To tu wykluwał się talent Zdzisława Beksińskiego

    Najdłuższe serpentyny w Polsce, bunkry przebiegającej nieopodal linii Mołotowa, coś dla miłośników mrocznych klimatów i tych trzymających się jasnej strony życia. Wciskamy hamulec i zatrzymujemy się w miejscowości nazywanej bramą Bieszczad, którą zwykle mija się w pośpiechu. A szkoda, bo Sanok ma wiele do zaoferowania i to nie tylko w dni skąpane w deszczu.

  • Mielec. Nie tylko sport i samoloty

    Mielec. Nie tylko sport i samoloty

    Zamiast pomników słynnych osób w tym mieście na ulicach dumnie prezentują się samoloty. Jest też Gryf, który jednych szokuje, innych bawi, a kolejni twierdzą, że ponoć przynosi szczęście. Jakie jeszcze inne atrakcje skrywa Mielec? Jakie perełki można odkryć na Ziemi Mieleckiej?

  • Pleszew. Miasto bicia rekordów Guinnessa

    Pleszew. Miasto bicia rekordów Guinnessa

    Ilu potrzeba Janów, żeby pobić rekord Guinnessa? W Pleszewie dobrze o tym wiedzą. Ta niewielka miejscowość trafiła do Księgi Rekordów Guinnessa aż czterokrotnie. Mieszkańcy upiekli największy chleb, zrobili największą sałatkę i stworzyli najdłuższy wąż strażacki, przez który popłynęła woda. Po swoim mieście oprowadzi nas Irena Kuczyńska, zwariowana emerytowana nauczycielka, której energii pozazdrościłby niejeden dwudziestolatek.