Stąd jestem

  • Świdnica. Miasto otwarte. "Jest jak mała Szwajcaria"

    Świdnica. Miasto otwarte. "Jest jak mała Szwajcaria"

    - Moje miasto jest jak mała Szwajcaria. Przewinęło się przez te ziemie wiele narodów i każdy pozostawił tutaj swój ślad. Jesteśmy cudownie wymieszani i właśnie, panującą tu wielokulturowość, bardzo sobie cenię - mówi Grzegorz Szwegler, pasjonat regionu. Witajcie w Świdnicy, mieście, w którym znajduje się luterański Watykan, ławeczka geniuszki Marii Kunitz, która nie poprzestała na znajomości ośmiu języków, ale zawojowała świat astronomii i to już cztery wieki temu, mieszkańcy mają osobliwe poczucie humoru, dzik mówi ludzkim głosem i właściwie, gdzie nie zajrzysz, czegokolwiek nie dotkniesz, czeka na ciebie odkrycie.

  • Była Łysa Góra, Łysica, jest Krynica. "Z nazwy morska, z przyrody i uroku - górska"

    Była Łysa Góra, Łysica, jest Krynica. "Z nazwy morska, z przyrody i uroku - górska"

    - Kiedyś o Krynicę Morską jak o pannę młodą biło się dwóch zalotników, Gdańsk i Elbląg. Gdańsk się zniechęcił, Elbląg zwyciężył. I to właśnie inwestorom i mieszkańcom Elbląga - Krynica zawdzięcza swój największy rozwój - mówi Maria Mojek, przewodniczka, która z miejscowością związana jest od 25 lat. - Na starych fotografiach możemy dostrzec piękne damy, które w długich sukniach i z parasolkami w ręku przybywały tu z Elbląga na pokładzie statków o nazwach ptasich, jak np. Jaskółka, by podziwiać uroki tego miasteczka. Krynica Morska powróciła w 1999 roku w ramiona pierwszego zalotnika.

  • Pentowo. W królestwie bocianów

    Pentowo. W królestwie bocianów

    Jest takie miejsce, w którym bociani klekot i łopot ptasich skrzydeł jest codzienną melodią. Boćków żyje tu więcej niż ludzi i choć sprowadziły się do Pentowa po tragedii, to przyniosły szczęście. Gdy w sierpniu odlatują do Afryki, Łukasza Toczyłowskiego ogarnia tęsknota. Odlicza wtedy miesiąc po miesiącu i czeka na chwilę, aby znowu radosne ptasie odgłosy wypełniły jego codzienność. Witajcie w jedynej w Polsce Europejskiej Wiosce Bocianiej.

  • Gorlice. Polska kolebka nafty. Gdyby nie I wojna światowa miasto byłoby potęgą

    Gorlice. Polska kolebka nafty. Gdyby nie I wojna światowa miasto byłoby potęgą

    Rockefeller nazwał Łukasiewicza wariatem. Dlaczego? Bo swoją wiedzą dzielił się za bezcen. Dziś każdy może się do niego przysiąść na ławeczce na rynku miasta, bo choć nie został milionerem, to, co po sobie zostawił, jest powodem do dumy. Dzięki niemu do Gorlic przylgnęło określenie Miasto Światła. Ale ta niepisana stolica Beskidu Niskiego ma o wiele więcej do zaoferowania. Nad malowniczą Klimkówką kręcono zdjęcia do "Ogniem i mieczem", a rycerze ruszali w bój na koniach huculskich z pobliskiej Stadniny Koni Huculskich "Gładyszów" w Regietowie. A od 300 lat w mieście pielęgnowana jest tradycja "Maryjek".

  • Wciśnij hamulec, zatrzymaj się i poznaj bramę Bieszczad. To tu wykluwał się talent Zdzisława Beksińskiego

    Wciśnij hamulec, zatrzymaj się i poznaj bramę Bieszczad. To tu wykluwał się talent Zdzisława Beksińskiego

    Najdłuższe serpentyny w Polsce, bunkry przebiegającej nieopodal linii Mołotowa, coś dla miłośników mrocznych klimatów i tych trzymających się jasnej strony życia. Wciskamy hamulec i zatrzymujemy się w miejscowości nazywanej bramą Bieszczad, którą zwykle mija się w pośpiechu. A szkoda, bo Sanok ma wiele do zaoferowania i to nie tylko w dni skąpane w deszczu.

  • Mielec. Nie tylko sport i samoloty

    Mielec. Nie tylko sport i samoloty

    Zamiast pomników słynnych osób w tym mieście na ulicach dumnie prezentują się samoloty. Jest też Gryf, który jednych szokuje, innych bawi, a kolejni twierdzą, że ponoć przynosi szczęście. Jakie jeszcze inne atrakcje skrywa Mielec? Jakie perełki można odkryć na Ziemi Mieleckiej?

  • Pleszew. Miasto bicia rekordów Guinnessa

    Pleszew. Miasto bicia rekordów Guinnessa

    Ilu potrzeba Janów, żeby pobić rekord Guinnessa? W Pleszewie dobrze o tym wiedzą. Ta niewielka miejscowość trafiła do Księgi Rekordów Guinnessa aż czterokrotnie. Mieszkańcy upiekli największy chleb, zrobili największą sałatkę i stworzyli najdłuższy wąż strażacki, przez który popłynęła woda. Po swoim mieście oprowadzi nas Irena Kuczyńska, zwariowana emerytowana nauczycielka, której energii pozazdrościłby niejeden dwudziestolatek.

  • Lewitująca hostia, jeździec bez głowy i ośrodek wolnomularstwa. Szprotawa czeka na odkrycie

    Lewitująca hostia, jeździec bez głowy i ośrodek wolnomularstwa. Szprotawa czeka na odkrycie

    Co wspólnego ma Johnny Depp z pewnym polskim miasteczkiem? Jakie tajemnice skrywa dom, którego ozdobą są dwa ogromne świeczniki? I jaką wiadomość chce nam przekazać uśmiechnięty Barnaba? Witajcie w Szprotawie, miejscu nieoczywistym. Niczym w kalejdoskopie można tu przyglądać się niezwykłym, różnobarwnym historiom i krok po kroku odkrywać magię.

  • Wielkanoc trwa tutaj przez cały rok. "Gdy mówię, skąd jestem, ludzie myślą, że żartuję"
  • Magnetyczne miasteczko Pomorza Zachodniego. "Dla mnie w Resku niebo ma zawsze inny kolor"

    Magnetyczne miasteczko Pomorza Zachodniego. "Dla mnie w Resku niebo ma zawsze inny kolor"

    Niby niepozorne, a ma swych wiernych wielbicieli. Dziesięć lat temu 150-osobowa grupa z Brazylii zamiast do Krakowa czy Warszawy przybyła do maleńkiego miasteczka w Zachodniopomorskiem. Gdyby nie pandemia, przyleciałaby tu kolejna grupa. Co tak przyciąga ludzi do Reska? I co lub kogo zauważył tu Leszek Herman, nazywany "polskim Danem Brownem", że napisał o tej postaci powieść sensacyjną, a zespół heavymetalowy wykonuje utwór na jej cześć?