Wędrówki z historią. Kamieniec Podolski - w mieście Wołodyjowskiego

Przez 200 lat kamieniecka twierdza odparła 40 najazdów tureckich, tatarskich i wołoskich
Rzeka Smotrycz otacza Kamieniec Podolski pętlą, płynąc w głębokich jarach o kilkudziesięciometrowych ścianach. Twierdzę zbudowano na skalnym cyplu między brzegami rzeki. Wspaniale ją widać z przeciwległego wzgórza spod dawnej bramy miejskiej prowadzącej na most. Tworzy nieregularny czworobok otoczony potężnymi murami z galeriami, z których obrońcy razili nacierających wrogów. Wysoko ponad mury wystają liczne i równie potężne baszty. To, co widzimy, to jedynie najstarsza jej część zwana Starym Zamkiem, Nowy Zamek legł w gruzach.

Jedynym połączeniem twierdzy z miastem jest most Turecki z końca XVII w. Pierwsze umocnienia obronne powstały w tym miejscu w XI w., dzisiejszy wygląd Zamku pochodzi głównie z wieków XV-XVII, kiedy intensywnie rozbudowywano warownię. Zagrożenie ze strony Turków i Tatarów spowodowało wzrost znaczenia twierdzy i miasta. Z czasem Kamieniec Podolski stał się symbolem Polski jako przedmurza chrześcijańskiego w Europie. Na jego rozbudowę płynęły pieniądze m.in. ze Stolicy Apostolskiej.

***

Mijam bramę twierdzy (wstęp w godz. 10-19, bilet 2 hrywny) i skręcam w prawo. Przede mną potężna Baszta Lanckorońska z przełomu XIV i XV w. Za nią stoi równie potężna Baszta Komendancka. Kolejna, nakryta spiczastym dachem to Baszta Różanka z murami 4-metrowej grubości. Ważnym elementem obrony twierdzy i całego Kamieńca były również budowle hydrotechniczne. W czasie zagrożenia spiętrzano wodę w Smotreczu, uniemożliwiając podejście pod mury i wysadzenie ich. Patrząc na twierdzę z zewnątrz i od wewnątrz, nie dziwię się, że w przekonaniu obywateli I Rzeczypospolitej i dużej części Europy była ona nie do zdobycia. Przez 200 lat odparła blisko 40 najazdów tureckich, tatarskich i wołoskich. Wchodzę na mury po drewnianych schodach, które służyły strażnikom twierdzy. Przechodzę wąskimi korytarzami, zaglądam w otwory strzelnicze w murach i basztach. Można się przez chwilę poczuć jak w czasach pułkownika Wołodyjowskiego. Nie chciałbym być jednak w skórze obrońców, którzy 14 sierpnia 1672 r. zobaczyli nadciągającą potężną armię turecką. Przekonanie o potędze twierdzy było tak duże, że od dawna nie inwestowano w umocnienia i wojsko. Obrońcy zgromadzili 2,5 tys. żołnierzy i 20 armat, ale mieli tylko czterech kanonierów. Pod murami Kamieńca stanęło od 100 do 200 tys. żołnierzy tureckich. Dysponowali potężnymi armatami, które siały spustoszenie w mieście i twierdzy. Obroną dowodził pułkownik Michał Jerzy Wołodyjowski, dając przykład odwagi i poświęcenia. Upadek Nowego Zamku przesądził jednak o losach obrony. Po dziesięciu dniach walk podpisano umowę kapitulacyjną. Obrońcy mogli opuścić twierdzę z bronią, podobnie mogli uczynić mieszczanie. Kiedy wojsko z pułkownikiem Wołodyjowskim gotowe było do wymarszu, w zamku wybuchł skład prochu, zabijając kilkuset żołnierzy i samego Wołodyjowskiego. Nie wiadomo, czy był to wypadek, czy też świadoma decyzja dowodzącego artylerią majora Heklinga, który nie mógł pogodzić się z kapitulacją. Polska odzyskała Kamieniec w 1699 r., po czym w 1793 r. straciła go bezpowrotnie, nie licząc krótkiego pobytu wojsk polskich w 1919 r.

Obchodząc mury dokoła, mijam kolejne baszty. Kończę zwiedzanie przy Baszcie Papieskiej wybudowanej w latach 1503-17 ze środków przekazanych przez papieża Juliusza II. Na dziedzińcu stoi jeszcze budynek dawnych koszar rosyjskich. Teraz jest tam muzeum z ekspozycją poświęconą II wojnie światowej (nie warto tam zaglądać). Wracam na wzgórze przed mostem, skąd nocą podziwiam pięknie oświetloną twierdzę.

***

Następnego dnia ruszam do miasta - z hotelu w nowej części Kamieńca do Starego Miasta mam kilkanaście minut spaceru. Nowe miasto wybudowali Rosjanie na przełomie XIX i XX w. Powstało z dużym rozmachem. Miasto przecinają szerokie bulwary, stoją przy nich secesyjne kamienice, jest dużo zieleni. Ulicą Książąt Korniatowiczów dochodzę do mostu Nowoplanowskiego z 1874 r. Ma 136 metrów długości, wisi 38 metrów nad rzeką, wspierając się na sześciu kamiennych filarach. Zatrzymuję się tu na chwilę, aby popatrzeć na fantastyczny kanion Smotrecza. Strome, wysokie, kamienne ściany ostro opadają ku rzece, tworząc głębokie jary. Na brzegach rzeki gęsto porośniętych drzewami stoją domy i drewniana cerkiew. Trudno oderwać wzrok. Za mostem zaczyna się stare miasto. Wchodzę na Troickyj majdan, skręcam w prawo w małą uliczkę i wychodzę wprost na Wietrzną Bramę i stojącą obok potężną Basztę Batorego. Obie budowle są fragmentem dobrze zachowanych murów obronnych miasta. Nad Wietrzną Bramą łaciński napis głosi, że została ona wzniesiona w 1585 r. za panowania Stefana Batorego i odnowiona w 1785 r. przez króla Stanisława Augusta. Siedmiopiętrowa Baszta Batorego z widocznymi otworami strzelniczymi (zwana obecnie Kuśnierską Wieżą) również powstała w 1585 r. Schodząc w dół, oglądam Bastion Turecki z XVII w. i Polską Basztę z XVI w., niegdyś obronną, ponieważ była wyposażona w urządzenia spiętrzające wodę w rzece.

Wracam na placyk u zbiegu ulic Tatarskiej i Zarwańskiej - to niegdysiejszy Ruski Rynek. Od 1432 r., kiedy Kamieniec uzyskał prawa miejskie, do 1790 r. miasto było podzielone na trzy dzielnice: ruską, polską i ormiańską, z których każda miała swój samorząd. Ulicą Tatarską docieram do XVI-wiecznej cerkwi mołdawskiej św. św. Piotra i Pawła, otoczonej kamiennym murem (niestety, jest zamknięta).

Mijam dzielnicę ruską i wchodzę do kwartału polskiego - jest najładniejszy i najbardziej okazały. Duży plac Polskiego Rynku otaczają XVIII-wieczne kamienice. To pamiątka z czasów odbudowy miasta po zniszczeniach w okresie okupacji tureckiej. Domy są bardzo efektowne, większość niedawno starannie odnowiona (prace remontowe i rewitalizacyjne trwają w wielu punktach miasta).

Środek placu zajmuje ratusz z końca XIV w. przebudowany w XVIII w. Zachowały się liczne elementy gotyckie i renesansowe. Wyróżnia się arkada z kamienia ozdobiona galerią, z której niegdyś odczytywano wyroki sądowe. W dawnym budynku rajców miejskich znajduje się m.in. bardzo popularna kawiarnia.

Przechodzę w kierunku południowej pierzei rynku. Przy ulicy Dominikańskiej stoi dominikański kościół św. Mikołaja połączony z klasztorem. Teraz należy do zakonu paulinów. Dwóch zakonników wychodzi właśnie z kościoła, idą w kierunku rynku. Kilka minut wcześniej spotkałem na ulicy duchownych prawosławnych...

Kościół Dominikanów jest centrum życia religijnego i kulturalnego miejscowych Polaków. Świątynia i klasztor pochodzą z XVI w. W czasach tureckich urządzono tu koszary i meczet. Dzisiejszy, późnobarokowy styl kościół uzyskał po przebudowie w połowie XVIII w. Obecnie prowadzony jest generalny remont, więc udało mi się zobaczyć tylko chór z balkonem wsparty na jońskich kolumnach. Na sąsiedniej ulicy Franciszkańskiej znajduje się dawny kościół Franciszkanów (1616 r.) oraz kościół Panien Dominikanek (1720 r.) wraz z klasztorem. Obie świątynie są bardzo zniszczone.

***

Na koniec zostawiam sobie najciekawszy zabytek dawnej polskiej dzielnicy - katedrę łacińską. Diecezja katolicka powstała w Kamieńcu Podolskim w XIV w., wtedy też wybudowano pierwszą drewnianą katedrę. W 1483 r. z inicjatywy biskupa Macieja zaczęto budowę nowej, gotyckiej świątyni. Wchodzę na teren katedry przez Bramę Tryumfalną postawioną w 1781 r. z okazji wizyty króla Stanisława Augusta. Dawna gotycka świątynia miała kształt (widoczny do dziś) trójnawowej bazyliki z prezbiterium zamkniętym wieloboczną absydą. Jest to najdalej na wschód wysunięta gotycka katedra w Europie. W XVI i XVII w. dobudowano do niej kilka renesansowych kaplic, co zasadniczo zmieniło styl budowli. W XVIII w. wzniesiono obecne prezbiterium. Po zajęciu Kamieńca przez Turków świątynię zamieniono w meczet, zniszczeniu uległo wnętrze kościoła. Obok głównego wejścia Turcy postawili 33-metrowy minaret. Po odzyskaniu Kamieńca przez Polaków zgodnie z warunkami pokoju minaret pozostał na swoim miejscu wraz z wieńczącym go półksiężycem. Dziś stoi na nim pozłacana figura Matki Boskiej przywieziona z Gdańska w 1765 r. Diecezja kamieniecka została zlikwidowana w 1866 r. Biskupi powrócili na krótko w 1918 r. Po wkroczeniu bolszewików kościół zamknięto. Od 1930 r. pełnił funkcję muzeum ateizmu, dzięki czemu częściowo zachowały się wnętrza. Na początku lat 90. XX w. katedrę zwrócono katolikom, reaktywowano diecezję kamieniecko-podolską.

Oglądam późnobarokowe wnętrze kościoła, ołtarz główny, rokokową ambonę, konfesjonał biskupi z 1862 r. Zachowały się tablice upamiętniające odzyskanie świątyni po okupacji tureckiej. Bardzo interesujący jest marmurowy pomnik Laury Przeździeckiej przeniesiony tu ze zniszczonej kaplicy rodowej.

Z kościoła przechodzę na mały cmentarz. Po lewej stronie stoi pomnik w kształcie pnia drzewa poświęcony "Pamięci Pana Pułkownika Jerzego Wołodyjowskiego, Hektora Kamienieckiego". Po prawej kilkanaście nagrobków z XVIII i XIX w. Jeden z nich zwraca uwagę napisem: "Tu leży Konstancja urodzonego Xawerego Lachowieckiego żona 1831 R cholera umarła" (chodziło zapewne o chorobę, a nie charakter żony).

Ulicą Piatnycką, przechodząc w pobliżu Ruskiego Magistratu (siedziba samorządu ruskiej dzielnicy z XVI lub XVII w.), dochodzę do dawnej dzielnicy ormiańskiej. Ormianie przybyli tu już w XIII w. W czasach świetności miasta gmina ormiańska w Kamieńcu był drugą po Lwowie w Rzeczypospolitej - mieszkało tu prawie 700 rodzin. Ormianie otrzymali liczne przywileje handlowe od polskich władców. W czasach okupacji tureckiej wielu przedstawicieli tej narodowości opuściło miasto. Później znacząca część Ormian uległa polonizacji, do czego przyczyniła się m.in. unia kościelna między rzymskimi katolikami i Kościołem ormiańskim zawarta w Kamieńcu w 1666 r.

Zwiedzanie zaczynam od pałacu biskupiego z 1479 r., który później pełnił funkcję domu targowego. W fasadzie widoczny jest renesansowy portal ozdobiony motywami roślinnymi. Ulicą Ormiańską (Wirmeńska) schodzę w kierunku Smotrycza. Natykam się na wieżę ormiańskiego kościoła św. Mikołaja z XV w. - tylko ona ocalała, resztę zburzyli sowieci w latach 30. XX w. W dzwonnicy jest dziś mała kaplica należąca do Kościoła prawosławnego, na ścianach resztki malowideł. W lepszym stanie jest inny ormiański kościół z końca XVI w.- Zwiastowania NMP, obecnie cerkiew św. Mikołaja.

Tą samą drogą wracam do centrum. Przed zejściem na most Turecki wznosi się późnobarokowy dawny kościół i klasztor Trynitarzy - oba budynki z 1750 r. Zakon ten sprowadzony do Kamieńca w 1699 r. zajmował się m.in. wykupywaniem więźniów z niewoli tureckiej i tatarskiej. Obecnie w kościele modlą się grekokatolicy. Idąc dalej ulicą Zamkową, dochodzę do kamiennych murów dawnego Bastionu Ormiańskiego, aby jeszcze raz popatrzeć na twierdzę.

Z Kamieńca Podolskiego warto wybrać się do Chocimia (20 km). Pod miasteczkiem zobaczymy m.in. twierdzę, potężne mury Starego Zamku, cerkiew. Tutaj w 1621 r. wojska polskie i kozackie pod dowództwem hetmana Jana Karola Chodkiewicza liczące 45 tys. żołnierzy powstrzymały atak 100-tysięcznej armii tureckiej, a w 1673 r. hetman Jan Sobieski stoczył z Turkami zwycięską bitwę.

Warto wiedzieć

•  Dojazd: samochodem (ok. 450 km od granicy) przez Lwów i Tarnopol. Na Ukrainie lepiej poruszać się tylko głównymi drogami, pozostałe często są w fatalnym stanie. Trzeba mieć zieloną kartę, jeśli auto nie jest naszą własnością, także notarialną umowę użyczenia przetłumaczoną na ukraiński lub rosyjski. Standardowe autocasco nie obejmuje kradzieży na Ukrainie. Można wykupić dodatkową polisę (moja kosztowała 120 zł); benzyna (95) - ok. 4,7 hrywny.

Pociągiem: z Przemyśla (18.11) do Czerniowiec, bilet sypialny - ok. 100 zł, stamtąd mikrobusem ok. 70 km

•  Waluta: 1 hrywna = ok. 56 groszy. Najlepiej wymienić złotówki na hrywny przed granicą lub zaraz za; są bankomaty, w lepszych hotelach, restauracjach i sklepach można płacić kartami

•  Noclegi: Hotel Ksenia, Żwaniecka szose 3 (za twierdzą, nocują tu głównie polskie wycieczki) - dwójka z łazienką - 120 hrywien, tel. (03849) 28 613; Ukraina (postsowiecki gmach w centrum, blisko starówki) - jedynka - 44, z łazienką - 100, tel. (03849) 32 300, 39 148; Gala, Łesi Ukrainki 84 (nowy hotel o wysokim standardzie, ok. 1,5 km od centrum) - dwójka - 180-200, tel. (03849) 28 106, 36 777; Hetman, Polski Rynek 8 (komfortowy hotel w kamienicy z 1735 r.) - dwójka - 350-400, tel. 0 67 588 22 15, 0 67 763 15 28; Noclegi oferują też oo. paulini - pokój z łazienką - ok. 12 dol., w tym 2 posiłki, tel. (03849) 234 59, oraz parafia przy katedrze (pokoje wieloosobowe), tel. (03849) 232 44

Zobacz także
  • Postój w Oleninie nad Stochodem Ukraina z kajaka. Z nurtem Prypeci i Stochodu
Skomentuj:
Wędrówki z historią. Kamieniec Podolski - w mieście Wołodyjowskiego
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane