Międzynarodowy Port Lotniczy Juliana znajduje się na karaibskiej wyspie Sint Maarten. Jego cechą charakterystyczną jest nietypowa lokalizacja. Pas startowy po obu stronach jest oddzielony od wody zaledwie kilkudziesięciometrowym pasem plaży. Turyści oraz fani lotnictwa bardzo często przychodzą tam, żeby obserwować i fotografować samoloty, które podchodzą do lądowania na wysokości 10-20 metrów nad ziemią.
Osoby przebywające na plaży instynktownie pochylają głowy, gdy widzą nadlatujący samolot. Jest to naturalny odruch w obawie przed zderzeniem z maszyną. Ze względów bezpieczeństwa policja ostrzega, żeby nie przebywać przy barierce oddzielającej lotnisko od plaży.
Niestety w 2017 roku doszło tam do tragicznego wypadku. 57-letnia turystka z Nowej Zelandii obserwowała starty i lądowania samolotów zza płotu zlokalizowanego na końcu pasa startowego. W wyniku podmuchu silników startującej maszyny uderzyła głową w ścianę oporową. Kobieta zmarła.
Jeśli podoba ci się wizja oglądania samolotów z tak bliskiej odległości i na plaży, wcale nie musisz jechać na Karaiby. Podobne widoki są dostępne w Europie, a dokładniej w Grecji. Mowa o wyspie Skiathos i znajdującym się tam porcie lotniczym. Ma on jeden z najkrótszych (1628 m) i najwęższych pasów startowych na świecie. Większe maszyny nie mogą startować z niego w pełni zatankowane, bo im większa masa, tym dłuższą drogę muszą pokonać, żeby wzbić się w powietrze. Przelatują tuż nad głowami plażowiczów, samochodów oraz turystów z aparatami.