"Podziemne" polskie opiekunki

Pani Alina zaprowadza do szkoły moją córkę od dwóch lat, bo ja rano pracuję. Nie dałabym rady, zaczynam o 8.00 - opowiada Krysia, mama 9-letniej Zosi. We wrześniu Pani Alina zażądała ode mnie pieniędzy. Chce 5 funtów za godzinę.

Pani Alina jest babcią, która mieszka w sąsiedztwie. Opiekuje się swoją wnuczką i po koleżeńsku także zaprowadza Zosię do szkoły. Po koleżeńsku jednak już nie ma zamiaru tego robić, bo przecież za opiekę się płaci. Dlaczego nie zarobić parę groszy?

"Łatwy" pieniądz

No właśnie, dlaczego nie? Za opiekę w Wielkiej Brytanii owszem płaci się, ale tylko za taką, która ma uprawnienia do pobierania opłat za świadczone usługi. Aby takie mieć trzeba się zarejestrować jako profesjonalny opiekun, odbyć darmowe kursy pierwszej pomocy, opieki nad dziećmi, spełnić warunki brytyjskiego kuratorium Ofsted, przygotować i zabezpieczyć odpowiednio dom, w którym opieka jest świadczona, posiadać oświadczenie o niekaralności no i ważne ubezpieczenie dla dzieci. Polacy jednak nie zdają sobie z tego sprawy. Dlaczego? Oczywiście dlatego, że w Polsce jest inaczej. Pilnować dzieci może Pani Krysia fryzjerka, pan Gienek ze sklepiku z piwem - praktycznie każdy. Brać pieniądze za opiekę też. No to Polacy zaczęli brać.

Łamanie prawa

Skutki takiej decyzji o szybkim i łatwym biznesie mogą być tragiczne. Nie tylko dla opiekuna ale przede wszystkim dla dzieci. Przeciętna Pani Alina nie posiada żadnych kwalifikacji pedagogicznych, nie posiada także oświadczenia o popełnianych przestępstwach wobec dzieci i nieletnich. Decydując się na taką opiekę nie mamy absolutnie żadnej pewności z kim mamy do czynienia, nawet jeśli znamy panią Alinę która, jak sama twierdzi, kocha nasze dziecko jak swoje. Niezarejestrowany opiekun działa nielegalnie a zatem bezprawnie. Nie jest przygotowany do opieki, nie wie jakie wymogi musi spełniać, by móc brać pieniądze za swoją pracę.

Wyobraźmy sobie, że nasze dziecko trafia do domu, gdzie kontakty są niezabezpieczone, ze stołu i szafek może spaść mu na głowę pudło ze skarbami Pani Aliny, szklanka z gorącą herbatą, nóż leżący praktycznie w zasięgu ręki a na dodatek w ogródku oczko wodne głębokie na 30 centymetrów. Dziecko ma swobodny dostęp do kuchni, szafek z domowymi chemikaliami, szuflad z lekarstwami, jedzeniem, być może alkoholem, na parapecie popielniczka.

To tylko początek, bo gdy Pani Alina zaserwuje dzieciom pyszny obiadek, a któreś z nich zakrztusi się jedzeniem, nie udzieli pierwszej pomocy, bo nie ukończyła takiego kursu. Co więcej, zapewne nie zadzwoni też po karetkę bo nie zna angielskiego! Gdyby tego było mało zdesperowanych rodziców poszukującym podziemnych opiekunów, którzy kuszą ceną 3 GBP/godz. informuję, że gdy dziecko złamie nogę na śliskiej podłodze w kuchni Pani Aliny, nie ma mowy o żadnym odszkodowaniu! Dlaczego? Brak prawnie wymaganego ubezpieczenia. Pani Alina zaś w tej sytuacji będzie miała ogromne problemy, bo raz, że nie wypłaci się do końca życia, dwa otrzyma dożywotni zakaz opieki nad dziećmi. To by było na tyle.

Łatwy biznes, duże problemy

Kuratorium oświaty Ofsted reguluje, hospituje i zatwierdza wszystkich opiekunów pobierających opłatę za swoją pracę. Warto dodać, iż dotyczy to opiekunów świadczących usługi we własnym domu. Nianie pracujące w mieszkaniu dziecka podlegają regulacjom innych jednostek. Nie podlegają one obowiązkowi rejestracji, choć istnieje taka możliwość.

W tym kraju jeśli bierzesz za opiekę nawet pensa a nie jesteś zarejestrowany łamiesz prawo. Gwarancją dobrej jakości usług oferowanych przez opiekunów czyli tzw. childminders lub domowych przeszkoli jest rekomendacja kuratorium , które przed rejestracją zatwierdza gotowość takich osób do pracy. Nie próbuję przez to powiedzieć, że płacąc za zarejestrowanego opiekuna dziecku nigdy nie przytrafi się wypadek. Nie o to, jednak chodzi. Dążenie do standaryzacji usług oznacza większe bezpieczeństwo dzieci i zaufanie rodziców do opiekunów.

Wracając do Pani Aliny. Wystarczy telefon sąsiadów, którzy dla dobra dziecka poinformują Ofsted o działalności Pani Aliny a w jej domu pojawią się natychmiast urzędnicy z nakazem rewizji. Pani Alina będzie musiała się wytłumaczyć.

Każdy trzeźwo myślący człowiek postąpiłby podobnie jak sąsiedzi Pani Aliny. Nie dlatego, że jest donosicielem ale dlatego, że Pani Alina stwarza zagrożenie dla dzieci i dla siebie samej. A dzieci w Wielkiej Brytanii objęte są wyjątkową ochroną, co za tym idzie opiekunowie także mają do spełnienia określone wymogi. Aplikację do rejestracji jako zawodowy opiekun można znaleźć na stronie brytyjskiego kuratorium oświaty Ofsted . Osoby opiekujące się dziećmi nieodpłatnie nie mają obowiązku rejestracji.

Zanim zdecydujemy się na świadczenie odpłatnych usług jako opiekun zastanówmy się na co narażamy samych siebie a przede wszystkim maluchy. Gra nie jest warta świeczki, bo za zarobione 50 funtów tygodniowo można słono zapłacić w tym kraju. I słusznie, bo gwarantuje to dzieciom najwyższą jakość opieki a rodzicom spokój sumienia. I nie mam tu na myśli kar pieniężnych. Bo żadna kara pieniężna nie zrekompensuje dziecku utraty zdrowia fizycznego lub psychicznego.

Magdalena Kaniewska-Matulewicz

Pedagog, dyrektor metodyczny

Przedszkola Polskie i Szkoły Języka Polskiego Nasze Dzieci

www.naszedzieci.co.uk

Tekst z serwisu