Wyspy mają długi weekend

5 maja Wielka Brytania ma wolne. Jak co roku, pewnie będzie to dzień narodowego kaca, najdłuższych korków na autostradach i - niezależnie od pogody - rekordowo zatłoczonych plaż. Bo Wyspy, jak wypoczywają, to na całego.

Biedni, zapracowani Anglicy mają tylko 8 ustawowo wolnych od pracy dni w roku. Szkotom przysługuje jeden dzień więcej, a mieszkańcom Irlandii Północnej - dwa. Emigranci z Polski dopiero na Wyspach dowiadują się, jakimi jeszcze niedawno byli szczęściarzami z polskimi 11 państwowymi świętami w roku. W najbliższy poniedziałek w Wielkiej Brytanii przypada jeden ze szczęśliwie wolnych dni - Early May Bank Holiday.

Tradycja bank holidays sięga XIX wieku, a ich nazwa wzięła się stąd, że były to jedyne dni w roku, kiedy banki musiały pozostać zamknięte, a wszelki handel był zabroniony. Dziś, chociaż nazwa pozostała, mało kto się tym przejmuje. W końcu kiedy sklepy mają robić najlepsze interesy, jak nie w dni wolne od pracy?

Siobhan się pakuje

Tak jak miliony jej rodaków, Siobhan po prostu musi wyrwać się z domu na długi weekend. Ma dość codziennej rutyny. Wstaje o 7. Najpierw śniadanie dla męża (jajka na bekonie i grzanki), Jessicy (3 lata - płatki Cherios z bananem i ledwo ciepłym mlekiem) i Alexa (1,5 roku - kanapka z szynką i ketchupem, starte na tarce jabłko). Potem Jessica do przedszkola, Alex na rehabilitację. Lunch (zupa i ryba na parze dla Alexa, dietetyczna sałatka dla Siobhan), po lunchu trzeba odebrać Jessicę, zrobić zakupy, trochę posprzątać i zająć czymś dzieci. Ugotować obiad, pozmywać, wykąpać dzieci. Wieczorem Siobhan uzupełnia księgi rachunkowe dla Marka, który prowadzi własną firmę budowlaną.

- Żeby nie zwariować, muszę od czasu do czasu się od tego oderwać - mówi - dlatego w każdy długi weekend pakujemy manatki do przyczepy campingowej i jedziemy byle gdzie. Tym razem - do Weymouth, nad morze. Prognozy pogody Siobhan nawet nie sprawdza - po co się denerwować? - Wiadomo, że trochę popada - śmieje się - no i co z tego? Jessica i Alex uwielbiają kałuże, potrafią taplać się w nich godzinami. Dlatego Siobhan nawet lubi deszcz. A co z korkami na autostradach? - Nie zrezygnuję z wyjazdu z powodu głupiego korka - mówi - zresztą, w Londynie zawsze są korki, przywykłam. Staramy się wyruszać wcześnie rano, żeby uniknąć najgorszego ruchu. A na Wielkanoc pojechaliśmy wieczorem. W połowie drogi trafiliśmy na wypadek. Żadnego objazdu, stania na dwie godziny. Dzieci na szczęście usnęły, wyjęłam termos z kawą, kanapki, ciasto, Mark włączył nastrojową muzykę. Dawno nie spędziliśmy tak miłego wieczoru we dwoje.

Recepta Siobhan na udany długi weekend jest prosta: jeśli założysz, że deszcz wpędza cię w depresję, korek na autostradzie wyprowadza z równowagi, a brudne dzieci twoim zdaniem zaraz się rozchorują, lepiej zostań w domu. Jeśli jednak ważniejsza jest dla ciebie chwila oddechu od codzienności, nie zważaj na przeciwności, tylko ruszaj w drogę. Następne bank holiday dopiero za miesiąc!

Stephen imprezuje na maksa

Trzydziestotrzylatek, kawaler, przystojny, nieźle zarabia. Dużo pracuje, praca jest stresująca, więc Stephen lubi odreagować. Najlepiej mu robi parę szotów tequili. Długi weekend oznacza dla niego tylko tyle, że można imprezować o jeden dzień dłużej.

- Wyjeżdżać na weekend? Bez sensu - krzywi się Stephen - koszmarny tłok na drogach i lotniskach, wszędzie pełno wrzeszczących dzieci. A w opustoszałym Londynie cisza i spokój. Wolę później wziąć parę dni urlopu i skoczyć na Karaiby. Imprezowanie zaczyna się w piątek - znajomy z pracy robi parapetówę. - Lekko nie będzie - wzdycha Stephen - kolega właśnie przywiózł z wycieczki na Węgry morze jakiegoś dziwnego alkoholu.

W sobotę Stephen skoczy na zakupy do Hugo Bossa (koszula od designera plus gruby portfel to recepta na udany wieczór "po"), potem umówił się z kumplami. Poimprezują do rana, Stephen koniecznie musi wyrwać jakąś fajną laskę. Plan na niedzielę - grill u seksownej sąsiadki, czyli od rana spritzer (białe wino z gazowaną wodą, w myśl zasady klin klinem) i dużo "miłych dla oka" koleżanek. Wieczorem clubbing.

- W poniedziałek będę dogorywał z zimnym okładem na głowie i toną aspiryny pod ręką - śmieje się Stephen. Zwykle tak właśnie wyglądają jego niedziele. W poniedziałek pod wieczór trzeba się ruszyć - uprasować koszule na następny tydzień, wyskoczyć na róg po mleko i płatki, może coś będzie w telewizji? Do następnego piątku na szczęście tym razem tylko trzy dni.

Irene wkopuje sadzonki

Długi weekend to dla Irene - pięćdziesięciokilkulatki z Richmond okazja, żeby wreszcie porządnie zająć się ogrodem. Na co dzień Irene pracuje na poczcie, wraca do domu późno i nie ma siły grzebać w ziemi. A ogród to jej pasja.

- Trzeba skopać ten kawałek przy płocie, a potem położyć trawę z rolki - pokazuje Irene - to zadanie dla mojego męża. Na Irene czekają w garażu sadzonki hortensji. - Tym razem muszą mi się udać niebieskie! - mówi - kupiłam specjalnie kwaśną glebę do podsypania. Irene wypowiedziała też wojnę chwastom. Roboty starczy na całą sobotę. Wieczorem zrobi w końcu porządki w szafie, a Larry uprzątnie szopę w ogrodzie. W niedzielę wpadnie na obiad córka z narzeczonym. Zamiast tradycyjnego Sunday Roast, będą po prostu kiełbaski z grilla i piwo. Ale ciasto Irene upiecze sama - takie, jak lubi Larry, z rabarbarem. W poniedziałek oboje planują się zrelaksować z książką w ogrodzie. Może sąsiadka skusi się na kawkę i ploteczki? Na pytanie czy nie mają ochoty gdzieś wyjechać na weekend, wzruszają ramionami. - Najwygodniej śpi się we własnym łóżku, a takiego pięknego ogrodu jak mój nie ma przy żadnym hotelu - śmieje się Irene - a jak mam dosyć męża, zawsze mogę wyciągnąć sąsiadkę na spacer nad rzekę.

W tym roku przed Anglikami, oprócz najbliższego poniedziałku, jeszcze dwa bank holidays. Spring Bank Holiday przypada 26 maja, a Summer Bank Holiday 25 sierpnia. Szkoci mają wolne 26 maja, 4 sierpnia i 1 grudnia, a Irlandczycy 25 maja, 14 czerwca i 25 sierpnia.