W minioną sobotę odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego łódzkiej filii Wyższej Szkoły Humanistyczno-Ekonomicznej w Dublinie. Jest to pierwsza polska szkoła wyższa w Irlandii. Filia ta powstała z myślą o młodych polskich emigrantach, którzy opuszczając ojczyznę nie mieli możliwości zdawać na studia lub je przerwali.
Na uroczystej inauguracji roku akademickiego władze uczelni wielokrotnie podkreślały, że doceniają dojrzałość decyzji o podjęciu studiów za granicą i trud włożony w zdobywanie wiedzy. Najwięcej osób, bo ponad trzydzieści będzie studiować w Irlandii zarządzanie, prawie trzydzieści pedagogikę, a kilkanaście filologię angielską. Zaraz po immatrykulacji dla wielu "świeżo upieczonych" studentów rozpoczęły się pierwsze w życiu wykłady...
Szkoła przeprowadziła rekrutację na kierunki takie jak: pedagogika, filologia angielska, zarządzanie oraz informatyka. Są to trzyletnie studia licencjackie i zajęcia będą odbywać się w weekendy. Dużym atutem jest to, że szkoła uznaje indeksy z innych uczelni i zalicza wcześniejsze egzaminy. Rekrutacja na Pedagogikę, Filologię Angielską i Zarządzanie jest już właściwie zakończona i jeżeli ktoś zdecydowałby się jeszcze na podjęcie studiów, to musi się spieszyć i złożyć specjalne podanie. Winno być one poparte podaniem ważnej przyczyny, która uniemożliwiła rozpoczęcie studiów w terminie. Rekrutacja na informatykę została przedłużona do końca września 2008 roku i studenci tego kierunku rozpoczną naukę od października. Wciąż nie wiadomo jeszcze dokładnie jakie będzie można wybrać specjalizacje na poszczególnych kierunkach. Mają być one utworzone i dopasowane do potrzeb studentów.
Każdy student WSHE w Dublinie musiał uiścić opłatę wpisową w wysokości 100 euro. Studia są płatne i można płacić za nie w 12 miesięcznych ratach po 200 euro. Nie było egzaminów wstępnych na studia. Na filologii angielskiej obowiązywał jednak test wewnętrzny sprawdzający znajomość języka.
O studiowaniu i planach na przyszłość rozmawiałam ze studentkami filologii angielskiej Agnieszką Drapałą i Nikoliną Wójtowicz.
Agnieszka: W Irlandii jestem już prawie 2 lata i przyjechałam tutaj z zamiarem pójścia na studia, a otwarcie tej uczelni w Dublinie ułatwiło mi to zadanie. Chciałabym skończyć tą uczelnię, a później podjąć studia magisterskie też na tej uczelni lub w irlandzkiej, albo wyjechać do jeszcze innego kraju... marzę o Australii.
Nikolina: Ponieważ pedagogikę już studiowałam w Polsce. Myślę, że dobra znajomość angielskiego bardzo mi się przyda tutaj w Irlandii. Gdyby była taka możliwość, wolałabym studiować dziennikarstwo, albo stosunki międzynarodowe lub public relations - dodaje Agnieszka.
Agnieszka: Myślę, że te studia pomogą mi w pracy administracyjnej - i w ogóle w języku - dodaje Nikolina - będziemy znały język lepiej niż Irlandczycy, oni prawie w ogóle nie znają gramatyki, a my właściwie już ją znamy. Skończenie tych studiów ułatwi nam wszystko, będziemy np. mogły robić tłumaczenia.
Nikolina: Mamy nadzieję, że na studiach będziemy miały dostęp do wszystkich potrzebnych materiałów, chociaż jeżeli chodzi o filologię angielską, jest to z całą pewnością ułatwione zadanie, bo wszystkie książki można kupić w języku angielskim, tłumaczenie nie jest potrzebne.
Agnieszka: Nie. Na razie wiemy jedno, że co drugi weekend musimy zarezerwować na zajęcia.
K.T.: Czy nie boicie się, że trudno będzie wam pogodzić pracę zawodową z nauką?
Nikolina: Dam radę, ponieważ pracuję od poniedziałku do piątku, a weekendy zawsze mam wolne.
- Trzeba myśleć pozytywnie, bo inaczej się nigdy niczego nie osiągnie - kończy optymistycznie Agnieszka.
Kilka pytań zadałam również studentce zarządzania Monice Sypniewskiej
M.S.: Chciałbym studiować administracje, ale ponieważ w ofercie nie było takiego kierunku, zdecydowałam się na zarządzanie, a jako specjalizację zarządzanie w administracji w gospodarce publicznej.
M.S.: Tak, bo nigdy jeszcze nie studiowałam, a tym bardziej za granicą. Myślę, że uda mi się pogodzić pracę zawodową z nauką, ponieważ w weekendy nie pracuję i sądzę, że finansowo również dam radę, ponieważ nawet przy najniżej pensji będę mogła zapłacić kwotę, którą muszę płacić za studia.
Tekst z serwisu: Kurier Polski