Polaków na irlandzkich budowach są setki. Od inżynierów, poprzez murarzy, szklarzy, majstrów od wykończeniówki, specjalistów od wielkich szyb czy inteligentnego budownictwa, po sprzątaczy i pracowników na posadzie 'przynieś, wynieś, pozamiataj'. Ilu natomiast Irlandczyków pracuje na polskich budowach? Jednym z niewątpliwie nielicznych jest Gerry McEntee, Dublińczyk zakochany w Gdańsku i Krakowie, który z poczuciem humoru i autentyczną sympatią opowiada o Polsce widzianej oczyma Wyspiarza.
Gerry McEntee: Pracuję dla irlandzkiej firmy, która buduje i inwestuje w polskie nieruchomości. Kupuję ziemię i budynki. Potem pracuję z Polakami przy budowie i remontach.
W Gdańsku i Mławie.
Nie, ale często tam jeżdżę. Odwiedzam Polskę od dziesięciu do dwudziestu razy w ciągu roku i zostaję tam na cztery do dziesięciu dni.
Tak, zarówno w Polsce jak i w Irlandii.
Ja mówię trochę po polsku i oni mówią trochę po angielsku. Kiedy nie rozumiem co do mnie mówią - po prostu kiwam głową i mówię: bardzo dobre, bardzo dobre.
Polska ma nadzwyczajną historię. Duża część tej historii jeszcze nie została zniszczona, jako że rozwój dopiero się tam zaczyna. Stare miasta w Krakowie i Gdańsku to bardzo niezwykłe miejsca. Polska uczestniczyła we wszystkich wielkich europejskich konfliktach zbrojnych dwudziestego wieku. Dla mnie ten kraj to historyczne miejsce, które ma teraz szanse osiągnąć nowoczesny europejski poziom.
Niewiarygodne jest dla mnie jak bardzo Polacy i Irlandczycy są do siebie podobni. Oba narody uwielbiają narzekać do przyjaciół na swoje problemy, ale nie lubią robić tego publicznie. Oba kraje miały problemy ze swoim wielkim sąsiadem, a teraz oba szybko się rozwijają. Religia zawsze była bardzo ważna zarówno dla Irlandii, jak i Polski, chociaż to akurat słabnie, szczególnie jeśli chodzi o młodych ludzi. Podobieństwa można by wymieniać w nieskończoność. I tak sobie myślę, że powodem dla którego tak wielu Polaków znalazło się w Irlandii jest to, że po prostu łatwo się tutaj wpasowują.
Jeśli chodzi o pracowników na budowach, to zarówno Irlandczycy, jak i Polacy, podążają za starą tradycją noszenia spodni 10 centymetrów za krótkich. Co pozwala ci odróżnić robotnika polskiego od irlandzkiego to skarpety. Polacy wyciągają swoje skarpety nad buty, Irlandczycy bardzo dbają z kolei o to, aby ich skarpety były całkowicie schowane w butach.
Polacy uwielbiają narzekać na swoich polityków, ale oni tak naprawdę robią nadzwyczajną robotę. Musieli przecież zamienić system na demokratyczny po 50 latach zupełnie innego modelu politycznego. Reformy ekonomiczne wprowadzone w życie na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia spowodowały, że Polska stała się liderem wśród krajów nadbałtyckich. Ma najniższy stopień inflacji spośród tych krajów, bezrobocie spadło z 20 procent do poniżej 10 w ciągu 5 lat, wzrost ekonomiczny to 6 procent w skali roku! Francuscy i niemieccy ekonomiści mogą tylko pomarzyć o takich statystykach. Wiem, że nie wszystko jest idealne, ale Irlandia potrzebowała 70 lat aby przygotować się do swojego 'nagłego cudu ekonomicznego'.
Lech Wałęsa. Odważny człowiek.
Polskie tradycyjne jedzenie ma opinię ciężkiego, ale restauracje w dużych miastach są tak samo dobre jak gdziekolwiek indziej w Europie. Jest o wiele więcej polskich potraw niż golonka czy bigos (nie mam pojęcia co wchodzi w jego skład, ale smakuje nieźle). Restauracja Targ Rybny przy ulicy Targ Rybny w Gdańsku jest jedną z naprawdę dobrych restauracji. To restauracja rybna tak dobra, jak nasze dublińskie, a ceny trzy czwarte niższe. Mój kolega Paddy, profesor zup, zamawiał tą samą zupę trzy dni z rzędu, tak była dobra. Znakomita jest też restauracja Zeppelin w Gdańsku. Pomijając niefortunne wizualnie danie popisowe - ziemniaki uformowane w kształcie zeppelina, wszystko jest rewelacyjne. Teraz płaczę jak małe dziecko kiedy widzę ceny i jakość dań w dublińskich restauracjach. Mogę tylko patrzeć na nie i myśleć, że nie mogę sobie pozwolić na jedzenie w lokalach, które byłyby na tyle miłe aby w nich jeść.
Zdarzało mi się pracować z Polakami, którzy nie lubili śmiesznych historyjek, ani kawałów, nie mieli poczucia humoru. Ale za to jeden kolega dał mi radę jakich rzeczy powinienem nauczyć słonia, jeśli kiedykolwiek miałbym szczęście posiadać go na własność. To trzy rzeczy: 1. Idź do przodu. 2. Idź do tyłu. 3. Przestań na mnie stawać. Myślę, że to jest naprawdę mądre. Niestety, nigdy nie miałem przyjemności posiadania własnego słonia.
Niektóre kompanie działające w Polsce mają czasem śmieszne zasady. Leciałem kiedyś Ryanairem z Gdańska do Dublina. W trakcie lotu okazało się, że jedynymi walutami akceptowanymi na pokładzie są euro i sterling. Nie złoty. Do dzisiaj pamiętam serdeczny śmiech pasażerów kiedy zdali sobie sprawę, że muszą oddać obsłudze swoje kanapki i herbaty, bo nie mają czym za nie zapłacić.
W niektórych dziedzinach jednak humor ma jasno zaznaczone granice. Wydaje się, że w Polsce żarty na temat premiera i prezydenta są wbrew prawu. Bardzo więc starałem się nie złamać tego, ani żadnego innego prawa, w związku z czym nie dowiedziałem się jaka ewentualnie czekałaby mnie za to kara.
źródło: Życie w Irlandii