Dolny Kubin i okolice

Kubin to przede wszystkim baza wypadowa nie tylko dla narciarzy, ale i miłośników zwiedzania. Przepływająca przez miasto rzeka Orawa dzieli je na dwie części: turystyczną - z hotelami i rynkiem otoczonym sklepami - oraz dzielnicę mieszkalną z typowymi klockowatymi blokami.

Dolny Kubin i okolice

Kubin to przede wszystkim baza wypadowa nie tylko dla narciarzy, ale i miłośników zwiedzania. Przepływająca przez miasto rzeka Orawa dzieli je na dwie części: turystyczną - z hotelami i rynkiem otoczonym sklepami - oraz dzielnicę mieszkalną z typowymi klockowatymi blokami.

Zimowa Słowacja kojarzy się z Tatrami. Tłumy narciarzy ściągają do Tatrzańskiej Łomnicy albo położonego u stóp Chopoka Liptowskiego Mikulasza. Zwykle nie wiedzą o innych miejscach.Przykładem są okolice Dolnego Kubina, leżącego ok. 40 km od polskiej granicy. Trudno go nazwać górskim kurortem, choć na pewno jest sympatyczniejszy niż rozreklamowany Liptowski Mikulasz. Wśród nielicznych zabytków jest m.in. gotycki kościół z XIV w. i dom żupny z XVII wieku.

Jeśli jest śnieg, główną atrakcją okolicy jest oddalona o 6 km Kubińska Hola - pokryta wyciągami góra należąca do masywu Orawskiej Magury. Jeśli nie ma śniegu, ale jest mróz, pojeździć można na odległym o 200 m od kubińskiego rynku sztucznie naśnieżanym stoku Kuźminowo. Deski możemy przypiąć także po kolacji, gdyż zbocze jest oświetlane. Jeśli mamy już dosyć nart, w schronisku na Kuźminowie możemy posiedzieć przy kuflu piwa. Kuszącą propozycją jest wieczorny wypad do znanej w Kubinie winiarni U Poety. Atmosfera jest tam miła, a ceny przystępne.

Jeśli trzeba szukać śniegu

Nawet jeśli okaże się, że w Kubinie nie ma śniegu, jest jeszcze kilka miejsc, w których, jeśli mamy samochód, możemy go szukać. Najlepiej zacząć od skontaktowania się z Horską Służbą, słowackim odpowiednikiem Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Pod numerem telefonu 0 84 99 16 78 uzyskamy informacje o warunkach narciarskich. Na słynny Chopok jest dość daleko (70 km), a i tam ze śniegiem niekiedy bywają problemy. W razie czego największe szanse mamy na Rohacach w okolicach Zuberca (Tatry Zachodnie) odległym od Dolnego Kubina o ok. 40 km. Warto też sprawdzić położoną w paśmie Małej Fatry Malą Lucivną (16 km od Kubina) oraz pokrytą siatką wyciągów i nartostrad Dolinę Vratną. W kierunku południowym do najbardziej atrakcyjnych narciarsko miejsc należy Skipark Rużomberok-Malinne (17 km od Kubina) oraz Donovaly (47 km od Kubina, między Rużomberokiem i Bańską Bystrzycą).

Na Słowacji lodowców nie ma, tak więc zdarzyć się może, że śniegu nie znajdziemy, a zamiast nart bardziej przyda się kostium kąpielowy.W Kubinie do wyboru są dwa baseny - w hotelu Park (wstęp 60 koron) oraz większy - w miejscowym kompleksie sportowym. Jeśli upieramy się przy sportach zimowych, możemy pojeździć na miejscowym "zimnym stadionie" na łyżwach, pod warunkiem że mamy je ze sobą. Ale przede wszystkim czas nie wykorzystany na nartach warto spędzić na zwiedzaniu okolicy.

Janosik, zamki i gorące źródła

Dolny Kubin to największe miasto Orawy, regionu bardzo ciekawego przede wszystkim od strony etnograficznej. Typowe chałupy z bali łączonych na węgieł można spotkać nawet przy głównej drodze Chyżne - Rużomberok w miejscowościach takich jak Podbiel czy Kriva. Jak wyglądały dawniej wsie, najlepiej jednak obrazuje skansen w Zubercu, gdzie oprócz domu sołtysa, zagrody rolnika, spichlerzy, młyna zobaczyć można także zabytkową kostnicę.

Dzisiejsza główna droga przecinająca Orawę od wieków stanowiła znany szlak handlowy, wzdłuż którego budowano zamki warowne. Z tych, które przetrwały do naszych czasów, najbardziej imponujący znajdziemy w Orawskim Podzamku. Wybudowano go w XIII wieku jako siedzibę orawskiego możnowładcy. Wśród goszczących w nim osobistości był m.in. Kazimierz Jagiellończyk. Obecnie zamkowe pomieszczenia mieszczą zbiory archeologiczne, etnograficzne, salę z narzędziami średniowiecznych tortur i galerię portretów, ale obejrzeć je można tylko w sezonie letnim (od kwietnia do września).

Mieszkający w zamku mościpanowie nie cieszyli się sympatią znanego nie tylko na Orawie Janosika. Ten słynny zbójnik początku XVIII wieku urodził się w Terchowej. Dziś upamiętniają go tam: abstrakcyjny, psujący otoczenie pomnik z aluminiowej blachy oraz eksponaty miejscowego muzeum, wśród których jest m.in. czapka harnasia i należący do niego nabijany pas. Jak to w tamtych czasach bywało, żywot Janosika skończył się tragicznie: zbójnika powieszono za żebro na rynku w Liptowskim Mikulaszu.

Na pewno nie będą zawiedzeni w okolicach Dolnego Kubina miłośnicy gór. Na początek można zdobyć sięgającą 1346 m n.p.m. Kubińską Holę, oglądając po drodze hodowlę jeleni, a potem wędrować po trudniejszych szlakach Małej Fatry lub nieco dalej położonych Zachodnich Tatr. Mało rozpropagowaną, ale bardzo ciekawą trasą, a przy tym nietrudną nawet w warunkach zimowych, jest spacer przez wąskie gardło wąwozu Janosikowe Deri niedaleko Terchowej. Jeśli mamy samochód, polecam też wycieczkę do Vlkolinca - zagubionej w górach, niemal nie skażonej cywilizacją wioski, od kilku lat wpisanej na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Miejsce jest na wielu mapach jeszcze nie zaznaczone, dojazd autokarem jest trudny, tak więc na razie Vlkolinec nadal żyje swoim życiem, nie zmąconym tłumnie przybywającymi wycieczkami (dojazd: ok. 15 km za Rużomberokiem, jadąc w stronę Bańskiej Bystrzycy, należy skręcić w prawo i przejechać kilka kilometrów wąską drogą; końcowy odcinek trzeba przejść).

A po trudach nart lub zwiedzania nie ma to jak naturalne gorące źródła z mineralną wodą pod gołym niebem. Wrażenie kąpieli jest tym większe, im większy mróz panuje na dworze. Najlepiej do obsługi turystów przygotowane są baseny w Besanowej (15 km od Rużomberoka w kierunku na Liptowski Mikulasz).

Więcej o: