Była sobie ulica

Była sobie ulica

Waldemar Gruszczyński: Kiedy zaczęto nadawać nazwy ulicom?

Wiesław Myszkiewicz: - To nie do ustalenia. Jeśli na jednej ulicy było kilku szewców, ludzie nazywali ją Szewską. Jeśli ulica prowadziła w kierunku jakieś wsi, dostawała jej nazwę. W Zielonej Górze w dokumentach nazwy ulic pojawiają się w XVII wieku. Z tego czasu zresztą do dziś istnieje na starówce kilka ulic lub zakątków, które były ulicami. Np. obecna Kościelna czy Masarska, kiedyś dosłownie Rzeźnicza. Przejście od Rynku do ul. Lisowskiego kiedyś nosiło nazwę ul. Aptecznej (bo apteka w tym miejscu jest od 300 lat), teraz przejście nie ma nazwy. Dzisiejsza ulica Kopernika była ulicą Powroźników, a Lisowskiego ulicą Postrzygaczy.

Czemu Kopernik zastąpił Powroźników?

- W 1850 r. w Zielonej Górze odnotowano pierwsze zmiany nazw. Po pierwsze dlatego, że zmieniło się znaczenie słowa gasse. Zaczęło oznaczać bardziej zaułek niż ulicę, więc kilkunastu ulicom zamieniono gasse na strasse. Ale też pojawiły się nazwy o odcieniu politycznym. Np. Górna została Berlińską. Kolejna zmiana nastąpiła w latach 1918-1919, kiedy obalono cesarstwo, a następna fala wynikała z pojawienia się hitleryzmu i przypadła na lata 1933-1939. Można więc powiedzieć: im gorsza władza, tym więcej zmian. W okresach rozwoju miasta zmian nazw praktycznie nie było, bo budowano nowe ulice.

Po drugiej wojnie światowej powinna się wydarzyć istna rewolucja w nazewnictwie, a jednak zachowaliśmy 40 proc. nazw dawnego Grünberga.

- I mimo iż niemal w 100 proc. wymieniła się ludność miasta. Przestała funkcjonować dawna kultura. Nowym mieszkańcom nic nie mówiła ulica Koeniga, chcieli chodzić po ulicach Żeromskiego czy Reymonta. A jednak 40 proc. nazw jedynie przetłumaczono na polski, np. Kożuchowską, Sulechowską. Ci ludzie, którzy obejmowali miasto, nie mieli czasu na głupoty. Dlatego więc Szeroka pozostała Szeroką. Dopiero dwa lata później władowano na nią bohatera. Zresztą w latach 50. zmian było niedużo. Najczęściej ulice neutralne przemianowano na cześć bohaterów ruchu komunistycznego. Na szczęście miasto się rozwijało, więc było sporo ulic do nazwania na nowych osiedlach. Poza tym Gomułka przeforsował w 1956 r. zasadę, że nie wolno czcić nazwami ani stawiać pomników osobom żyjących. Dzięki temu nie trzeba było potem ściągać tabliczek z nazwiskiem Cyrankiewicza. Ostatnia fala zmian przypadła zaś dopiero na lata 90.

Nazwy ku czci pojawiają się coraz częściej.

- Podstawową funkcją nazwy jest informacja, nie pomnikomania. Stare nazwy wskazywały na funkcję lub wygląd ulicy. Pewnie wszystkie miasta świata mają swoje Strome i Niecałe. Teraz zaś nazwy daje się przeciw ludziom, a nie dla ludzi. W XIX wieku nazwą ulicy mógł zostać człowiek ogólnie szanowany, unikano zaś nazw grupowych. Ta moda pojawiła się po rewolucji.