Apres ski, czyli "procentowa" rozgrzewka

Idzie zima a z nią narty, snowboard, całe dni śnieżnego szaleństwa. Ale samą adrenaliną żyć się nie da i człowiek musi od czasu do czasu uzupełnić płyny, najlepiej te... rozgrzewające.

Oczywiście nie namawiamy do rozgrzewki "procentami" w przerwach między zjazdami. Rozkoszowanie się mocniejszymi górskimi trunkami lepiej zostawić na popołudniowe i wieczorne godziny, czyli znane i lubiane we wszystkich kurortach świata apres-ski! Czego warto spróbować we włoskich Alpach? Jakie napoje kuszą nas we francuskich lub czeskich kurortach? Oto krótki przewodnik. W górach zawsze można sięgnąć po herbatę z miodem i cytryną, ale taka już natura ludzka, że mamy często ochotę na coś od cytryny mocniejszego, zwłaszcza do akompaniamentu gorącej kiełbasie, gulaszowi czy knedlom. Standardowy hit stoków na całym świecie to oczywiście piwo - rześkie, rewitalizujące i będące wspaniałym pretekstem do zimowych flirtów (kufla szybko wychylić się nie da). Oczywiście, co kraj to obyczaj, również piwny. W Polsce, Czechach czy na Słowacji uraczymy się wyborną goryczką, natomiast we Włoszech czy Austrii bąbelki będą zdecydowanie słodsze i lżejsze. Docenią to zwłaszcza panie - austriacki Radler smakuje wręcz jak lemoniada!

O austriackim superregionie Ski amade czytaj w serwisie Narty

Drugim największym hitem górskich wodopojów jest grzane wino - przyrządzane na całym świecie na setki sposobów, ale wedle jednej zasady: musi być gorące i dobrze doprawione. Do dyspozycji mamy wszystko: od miodu, cynamonu, kardamonu i goździków, przez sok z cytryny i pomarańczy, a skończywszy na brandy, rozmarynie i anyżu. W Szwecji szukajcie więc grzanego wina pod nazwą Glögg (z rodzynkami i migdałami!), w Niemczech Glühwein , w Chile Navegado , w Czechach svarené vino (również białe), a w Rumunii vin fiert .

We Francji warto dać się skusić na gorący cydr o silnym aromacie jabłek i cynamonu, zaś mocniejsza anglosaski propozycja to Wassail (dosłownie: "Bądź zdrowy"), czyli ciemne ale, porto, korzenne przyprawy i pieczone jabłka!

Trzy Doliny - największy narciarski ośrodek świata więcej o francuskich Alpach w serwisie Narty

Inna opcja to drinki, czyli mieszanki wybuchowo-prądotwórcze, zwykle na bazie takich trunków jak rum (np. alpejski o mocy 80%), whisky, brandy oraz różnych likierów. Kto był w Włoszech i próbował bombardino , wie na czym owo działanie polega. Pyszna mieszanka ajerkoniaku i brandy podawana na ciepło z pianką mleczną i bitą śmietaną dostarcza energii i animuszu na całe popołudnie. Podobne rezultaty daje wychylenie irish coffee , którą łatwo przygotować samemu wedle przepisu: 2 łyżki cukru, 40 ml Irish whisky, 2/3 szklanki mocnej czarnej kawy i jedna łyżka bitej śmietany.

1200 km tras we włoskich Dolomitach więcej informacji w serwisie Narty

Z propozycji bardziej awangardowych mamy Electric Ski-mask drink (20 ml wódki, 20 ml likieru pomarańczowego, 120 ml red bulla, 70 ml soku żurawinowego) oraz Jaeger-bucca , czyli połączenie Jaegermeistra i anyżkowo-ziołowej sambuki.

BombardinoGorąca czekolada pomarańczowaGorąca czekolada pomarańczowa Fot. Arkadiusz Ścichocki / AG Jest wreszcie błogosławiony antyczny wynalazek gorącej płynnej czekolady , która z odrobiną brandy czy koniaku pobudzi narciarską krew w najmroźniejsze wieczory. I to chyba opcja najbardziej wskazana, bo nadmiar alkoholu w górach jest szczególnie niebezpieczny, zaś ile potrzeba do tego nadmiaru, zwykle ciężko stwierdzić.

Bezpieczeństwo na stoku najważniejsze wskazówki znajdziesz w serwisie Narty

TEKST: AGATA CHABIERSKA

Więcej o: