Szwecja. Tanum na liście UNESCO

Szwecja to nie tylko bezkresne lasy, wspaniałe jeziora i fiordy, kolorowe mariny i schludne miasteczka. To także kraj, w którym artyści skandynawskiej epoki brązu (ok. 2000-500 lat p.n.e.) zostawili niezwykłe ślady, które przetrwały do dziś

Lato jest tu krótkie - jeśli dopisze nam szczęście, lipiec i sierpień (czasem nawet początek września) mogą być zachwycające (choć w tym roku piękny był także czerwiec). Niestety, nie zawsze tak jest, a wycieczka do Tanum wymaga dobrej, najlepiej słonecznej, pogody i co najmniej całego dnia. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że warto, a nawet trzeba tu przyjechać.

***

Nam trafił się pogodny, choć wietrzny lipcowy dzień. Wyruszyliśmy z Göteborga, by po blisko 150 km autostradą E6 (łączy Göteborg z Oslo) znaleźć się w pięknej zielonej okolicy. Region Bohuslän (województwo Västra Götaland) to skały, łagodne pagóry, pola, lasy, niewielkie osady. Na pastwiskach krowy (brązowe i "nasze" czarno-białe krasule), czasem owce i konie. Majestatycznie obracają się skrzydła słonecznych wiatraków. Sielsko.

W miasteczku Tanumshede zjeżdżamy z autostrady, aby drogą 163, kierując się znakami "Världsarv" (światowe dziedzictwo) i "Hällristningar" (skalne rzeźby) zmierzać w kierunku Bullarebygden. Gdyby nie te znaki, nie odkrylibyśmy największego skarbu okolicy Tanum - oszałamiających rysunków wyrytych na leżących w trawie granitowych skałach. Wbrew protestom archeologów niektóre wypełniono rdzawą farbą, inaczej można by ich było w ogóle nie zauważyć. Nie wolno na nie oczywiście wchodzić, ale zdarza się, że rysunki zasłaniają rośliny lub liście - czasem niewiele brakuje, żeby je nadepnąć. Odkąd w 1994 r. cały ten obszar liczący według jednych źródeł 45 km kw. według innych 51 wpisano na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO wybrane skały przykrywa się na jakiś czas (albo nawet na zawsze - "permanently covered") brezentem, aby uchronić rysunki przed działaniem słońca, deszczu i mrozu. Jednak i tak niektóre zanikają, kształt innych trudno już rozpoznać. Do wielu skał poprowadzono drewniane pomosty lub schodki, najczęściej leżą jednak po prostu w trawie. Wydaje się, że ich twórcy tylko na chwilę przerwali pracę i zaraz wrócą, aby ją dokończyć.

Na całym terenie odkryto 450 różnych grup petroglifów i ciągle natrafia się na nowe. Pierwsze próby dokumentacji pochodzą z XVII w., największą skałę odkrył w 1972 r. Age Nilsen. Samych rysunków naliczono ok. 3 tys. Koncentrują się one w miejscu, gdzie w epoce brązu przebiegał brzeg fiordu (obecnie leżą 25-30 m n.p.m.). Obejrzeliśmy cztery główne skupiska, które rozciągają się na długości kilkunastu kilometrów - Fossum, Vitlycke (łącznie ze znajdującym się tu ciekawym muzeum), Litsleby i Aspeberget. Chodząc wydeptanymi w trawie ścieżkami, co rusz natykaliśmy się na nowe cuda. Niespotykana jest różnorodność obrazów, która zdecydowała zresztą o wpisie Tanum na listę UNESCO.

***

Prehistoryczni artyści (musiało być ich wielu na przestrzeni wieków) nie opowiadają nam konkretnych historii, choć nierzadko przedstawiają sceny rodzajowe, np. polowania czy bitwy. Ryją w skale to, co ich otacza: ludzi, zwierzęta, łodzie, także rytuały i obrzędy, zapewne religijne. Oto tzw. Kobieta z Possum - wydłużona sylwetka, długie ręce zakończone nieproporcjonalnie wielkimi dłońmi, między udami niewielkie kółko (jajko, symbol płodności?). Dalej wojownicy, sądząc po dzidach, które trzymają na sztorc, obok grupa z łukami. Kilka metrów dalej na innej skale pięć łodzi z zawiniętymi do góry końcami, jedna za drugą - czy istotnie są to łodzie żałobne? Na całym terenie - jak obliczono - wizerunków łodzi jest co najmniej 10 tys. Ludziom często towarzyszą zwierzęta. Oto elegancki koń z długim ogonem, trochę dalej konie pchają (?) słoneczny dysk - czy ludzie z epoki brązu wierzyli, że właśnie dzięki temu słońce się porusza? Byki, na skale wije się wąż (?), za mężczyzną idzie pies. Dalej rolnik z narzędziem przypominającym sochę (w innym miejscu socha została zinterpretowana jako ptak). A cóż dopiero mówić o tajemniczych symbolach czy rytuałach, których znaczenia nigdy już pewnie nie odkryjemy. Należą do nich np. duże kropki (czy też małe kółka, tzw. cupmarks), których jest mnóstwo. Występują pojedynczo lub w długich szeregach, od góry do dołu skał. Albo same dłonie to "podpis" artysty? Czy stopy - niektóre z poprzecznym paskiem (sandał?) - to wizerunki bóstw, których nie wolno było przedstawiać w całej postaci? Co robi ten człowiek na czubku drzewa? Czy ludzie tańczący wokół koła oddają cześć słońcu? Czy dwaj mężczyźni odwróceni do siebie plecami, trzymający nad głowami topory wykonują rytualny taniec, czy też szykują się do walki? Czy dwie postacie z wyraźnie zaznaczonymi cechami płciowymi to rzeczywiście "Kochankowie", jak ich nazwano? Znaki zapytania można mnożyć w nieskończoność. Pochylając się nad skałami i podziwiając kunszt prehistorycznych artystów, przenosimy się w cudowny sposób w niewyobrażalnie dawne czasy. Po swojemu możemy odczytywać tajemnicze znaki i układać z nich historie. Wzruszać się dobrze znanym i dzisiaj widokiem człowieka z psem, zapatrzonych w siebie kochanków, stadem krów. Wizyta w Tanum to głęboko poruszające przeżycie.

Informacja turystyczna: Tanum Turist, Tanumshede, Stora Oppen 5, tel +46 (0) 525 20 400, 525 20 950, e-mail: aw@one.se

W sieci

http://www.tanum.se

http://www.vitleckemuseum.se

Więcej o: