Odkrywamy tajemnice starej winiarni

Tydzień temu wydrukowaliśmy przedwojenną pocztówkę zielonogórskiej winiarni. - Ale nie napisaliście, o którą chodzi. Bo z pewnością nie o tę przy ul. Moniuszki - zadzwonił do nas szambelan Zdzisław Piotrowski.

Odkrywamy tajemnice starej winiarni

Tydzień temu wydrukowaliśmy przedwojenną pocztówkę zielonogórskiej winiarni. - Ale nie napisaliście, o którą chodzi. Bo z pewnością nie o tę przy ul. Moniuszki - zadzwonił do nas szambelan Zdzisław Piotrowski.

Pocztówka ukazuje winiarnię jako dobrze prosperujące przedsiębiorstwo. Jej narożne usytuowanie jak ulał pasuje do znanego wszystkim zakładu przy ul. Moniuszki. - Zielonogórzanie znają tylko jedną winiarnię należącą przed wojną do firmy "Grempler & Company" i leżącą pod powojennym adresem ul. Szpitalna-Daszyńskiego, czyli dziś przy ul. Moniuszki. Tymczasem na pocztówce budynek frontowy mimo podobieństwa, należy do zupełnie innej zielonogórskiej winiarni! - alarmował szambelan.

Ze Zdzisławem Piotrowskim umówiliśmy się przy ul. Zamkowej, pomiędzy targowiskiem dla Rosjan, a postojem taksówek bagażowych.

- Oto winiarnia z pocztówki - wskazał parasolem kamienice po przeciwnej stronie ulicy. - Właśnie tu mieściło się przedsiębiorstwo "Briegers Weinstuben". Właścicielem był Fritz Brieger tak jak jest napisane na pocztówce - przekonywał Piotrowski.

Szambelan przyniósł ze sobą kilka dowodów na poparcie tej tezy.

- Mam numer telefonu do pana Briegera - mówił wyciągając książkę telefoniczną Grünberga z 1940 roku. - Mieszkał na Burgstrasse 20, a jego numer to 720. Jego wytwórnia mieściła się przy tej samej ulicy. Nawet w czasie wojny prowadziła na miejscu handel i wręcz wzorcową piwnicę winiarską mając drugi telefon z numerem 756.

Po chwili wyciągnął przedwojenną mapę Zielonej Góry. Tu, gdzie staliśmy rzeczywiście przebiegała niegdyś Burgstrasse.

Postanowiliśmy odnaleźć ślady świetności dawnej fabryki w kamienicach zamienionych po wojnie na mieszkania. Okazuje się, że narożnik budynku do dziś ozdabiają płaskorzeźby winogron. Przy wejściu w podwórze od ul. Zamkowej na murze wciąż wiszą stalowe zawiasy dawnej bramy wjazdowej.

- Całe podwórze to budynki przemysłowe - dowodził Szambelan. - Ostatni dom jest wyraźnie przerobiony z dawnej konnej stajni. Po lewej stronie od wejścia do dawnej probierni (w jej miejscu kilka lat temu działała dyskoteka "Kobra" - przyp. red) dziś widoczny jest wlot do piwnicy, którym niegdyś wtaczane były beczki. A same podziemia dyskoteki, to nic innego jak winiarskie piwnice.