List z Grenady. W ogrodach Maurów

Kto nie widział Grenady, ten nic nie widział
Ogrody Generalife w Alhambrze
Fot. Beata Kitowska / Agencja Wyborcza.pl

Pniemy się stromą Cuesta de los Gomérez - jedyną ulicą, która prowadzi z centrum Grenady do Alhambry. W porannym słońcu nad dachami miasta czerwienią się mury legendarnej siedziby Maurów. Rozłożyste drzewa gęsto rosnące po obu stronach ulicy dają miły cień. Mamy cały dzień na zwiedzanie, idziemy więc powoli, oglądając wystawy sklepów i stragany. Kastaniety i wachlarze, mantyle i sombrera, andaluzyjskie grzebienie i noże z Toledo - klientów jak na lekarstwo.

***

Mijamy Bramę Granatów z czasów Karola I (1500-58), przechodzimy przez Bramę Sprawiedliwości postawioną przez Arabów w 1348 r. i jesteśmy w Alhambrze - wśród drzew, krzewów i klombów, w szumie źródeł i fontann, w zapachu kwiatów. Od zachodu wyłaniają się spoza drzew Czerwone Wieże, ale tylko one i twierdza Alcazaba berberyjskiej dynastii Almorawidów (panowali w północno-zachodniej Afryce i muzułmańskiej części Półwyspu Iberyjskiego w latach 1056-1147) wydają się groźne.

Naprzeciwko budowli obronnych rozciąga się kompleks pałacowy sułtanów z dynastii Nasrydów (1232-1492). Olśniewa lekkością, fantazją i niebywałym bogactwem dekoracji. Omijamy przyciężki, nieciekawy gmach wzniesiony w latach 1526-68 dla króla Hiszpanii Karola I w miejscu zburzonego meczetu i udajemy się do Pałaców Arabskich zwanych też dawną siedzibą królewską (pałac Karola I to nowa siedziba).

Trudno zrozumieć, w jaki sposób ludzie przez wieki mieszkający w namiotach na pustyni i modlący się pod gołym niebem potrafili stworzyć tak piękną i delikatną architekturę łączącą się doskonale z roślinnością i naturalnymi elementami nieznanego im krajobrazu.

***

Już pierwsza komnata Arabskich Pałaców - Al-Miszmar - oszałamia wystrojem wnętrza, mimo że straciła oryginalny wygląd na skutek późniejszych hiszpańskich przeróbek. A cóż powiedzieć o Sali Ambasadorów, z którą los obszedł się łaskawiej? Panujący sułtan przyjmował w niej poselstwa, tu zapadały decyzje dotyczące królestwa Grenady. Aby pokazać przybyszom swoje bogactwo i potęgę, władcy kazali ozdobić całą komnatę. Kopułę z cedrowego drewna pokryto polichromią i usiano gwiazdami. Wszystkie ściany mają po trzy loże ozdobione od góry delikatnymi łukami wspartymi na smukłych kolumnach z marmuru. Nad każdym z nich otwiera się okienko wypełnione koronką stiuku. Kasetony i marmurowe stalaktyty zawieszone w kątach sali przypominają setki zlepionych gniazd jaskółczych. Poniżej ściany zdobią ornamenty, arabeski z motywami geometrycznymi, roślinnymi i pismem kufickim. W wielu miejscach powtarza się dewiza dynastii Nasrydów: "Jedynie Allah jest zwycięzcą". Przez szerokie okna przedzielone kolumienką można dojrzeć dachy Grenady, arabską dzielnicę Albaicin i rzekę Darro u podnóża Alhambry.

Przez Salę Barki idziemy na Dziedziniec Mirtów oddzielający komnaty oficjalne od prywatnych apartamentów sułtanów. Centralne miejsce zajmuje tutaj duża sadzawka z dwiema fontannami otoczona bukszpanowym szpalerem. Po bokach pałacowe ściany pokryte fajansowymi płytkami. Ozdabiające je pismo kufickie (charakteryzują je proste kąty, idealnie nadawało się do rycia w kamieniu) przypomina wersety Koranu i cytaty z kasydy (poemat celowy) Ibn Zamraka, którą ten poeta ułożył w 1369 r. z okazji zakończenia budowy dziedzińca. Północną i południową ścianę częściowo przysłania arkadowy portyk. Przechodzimy pod nim na Patio Lwów, najsłynniejsze miejsce w całej Grenadzie.

Tu połączyły się harmonijnie najbardziej wyrafinowane elementy sztuki muzułmańskiego Wschodu i chrześcijańskiego Zachodu. Na środku dwanaście marmurowych, plujących wodą lwów dźwiga kamienną misę wodotrysku. Wkoło las smukłych niczym młode palmy kolumn z alabastru, a w głębi - galerie wyłożone płytkami ceramicznymi, stiukami, kolorowym marmurem. I znów arabeski, wersety Koranu, kamienne gobeliny, koronkowe arkady. Patio otaczają cztery duże komnaty, jedna wspanialsza od drugiej. Przy nich łaźnie z pomieszczeniami "rekreacyjnymi", gdzie sułtani wypoczywali po trudach kąpieli, a niewolnice zabawiały ich tańcami przy akompaniamencie orkiestry oślepionych grajków.

***

Arabscy władcy Grenady uważali jednak te komnaty, dziedzińce i patia za zbyt ubogie, aby uczynić je miejscem wypoczynku. Gdy dość mieli nałożnic i urzędników, uciekali do ogrodów Generalife położonych na tym samym wzgórzu, ale poza pałacem. Tam, w ciszy i kojącym zapachu wiecznie kwitnących krzewów, powstały letnie rezydencje otoczone basenami i wodotryskami.

Musieli mieć Arabowie nie byle jakich ogrodników, skoro na wykutych w skale tarasach stworzyli takie ogrody i doprowadzili wodę z odległych gór. Jej szmer słychać wszędzie - tryska z fontann, wypełnia sadzawki, a nawet cieknie po poręczach schodów, chłodząc ręce.

Centralnym punktem Generalife jest długi i wąski Dziedziniec Kanału. Środkiem, pod arkadami ze strużek bijącej w górę wody, płynie sztuczny strumień. Ściany dziedzińca pokrywają pnącza chińskiego jaśminu, którego łagodna woń miesza się z zapachem róż i dojrzewających pomarańczy. Dalej ścieżka prowadzi na Dziedziniec Sułtanki o jeszcze bardziej wyrafinowanej architekturze i różnorodnej roślinności. Dalej można dostać się do małej willi na szczycie wzgórza, skąd po stromym stoku spada malownicza kaskada, przełamująca się w okrągłych basenach z fontannami.

W ogrodach Grenady spędziliśmy sporo czasu, nie mogąc wyzwolić się spod ich uroku. A gdy wracaliśmy do śródmieścia Aleją Cyprysów, dobiegły nas dźwięki gitary i słowa piosenki: Quien no ha visto Granada, no ha visto nada (Kto nie widział Grenady, ten nic nie widział).

W sieci

http://www.andalucia.com/cities/granada/alhamhistory.htm

http://en.wikipedia.org/wiki/Alhambra

http://lexicorient.com/spain/alhambra.htm

http://www.red2000.com/spain/granada/alhambra.html

Więcej o: