Piza

Współczesna 90-tysięczna Piza mimo tłumu turystów nie straciła niepowtarzalnego klimatu. Miasto leży nad rzeką Arno, spiętą mostem Ponte di Mezzo.

W Pizie kolorowe kramy z pamiątkami przy Campo dei Miracoli uginają się pod miniaturami Krzywej Wieży. Ale można przebierać także wśród krzywych kubeczków i ozdobnych krzywych flakonów lub zaopatrzyć się w równie pochyłą butelkę alkoholu czy oliwy. Cała aura miasta przesycona jest lekko szalonym zawirowaniem.

Krzywa Wieża przysparza Pizie tyle troski, co sławy. Od 800 lat niebezpiecznie się przechyla. Jest tematem niekończących się naukowych debat i dowcipów. W jednym z internetowych żartów mówi Big Ben do Krzywej Wieży w Pizie: "Ty masz przechylenie, ja mam czas...".

Budowę wieży rozpoczęto w 1173 roku. Niestety już w dziesięć lat później na wysokości trzeciego piętra trzeba ją było przerwać, bo zbyt miękki grunt piaszczystej, nasyconej wodą ziemi obsunął się i wieża zaczęła się krzywić. Dopiero po stu latach nachylenie dało się skorygować i doprowadzić budowlę do szóstego piętra.

Niepowtarzalną urodę i lekkość nadają wieży piętra okolone rzędami arkadowych kolumn jak na fasadzie sąsiedniej katedry. Na szczyt budowli o kształcie walca prowadzą wewnętrzne kręte schody o 294 stopniach. Tę kampanillę, czyli kościelną wieżę, wieńczy dzwonnica w cylindrycznym korpusie dobudowana w XIV wieku, w której zawisło siedem dzwonów nastrojonych według siedmiu nut skali muzycznej. Krzywa Wieża od podstawy liczy około 58,36 m wysokości, choć różne źródła nie są tu zgodne co do centymetra.

Galileusz na wieży

Krzywiznę wieży wykorzystywał do swych naukowych słynnych eksperymentów Galileusz. Jak wieść niesie, za młodu wspinał się na jej szczyt i rzucał metalowe armatnie kule o różnej masie, badając prawo swobodnego spadku ciał. Przekonał się, że wszystkie przedmioty pod wpływem siły grawitacji spadają z taką samą prędkością.

W ciągu stuleci pochylenie wieży systematycznie się pogłębiało, wzbudzając od XIX wieku coraz większe zaniepokojenie naukowców, którzy zaczęli szukać środków zaradczych. Ale mimo różnych wysiłków w 1990 r. widmo runięcia stało się zupełnie realnym zagrożeniem. Wieża miała już ponad czterometrowe przechylenie i trzeba ją było zamknąć dla zwiedzających. Od tego czasu zintensyfikowano międzynarodową akcję szukania dla niej ratunku. Stosowane metody działały ze zmiennym powodzeniem, długo nie przynosiły oczekiwanego efektu. W 1992 r. wieżę ujęto w obręcze i starano się wyprostować przez zamontowanie 600 t ołowianych sztabek u podstawy po stronie odwrotnej do nachylenia. W 1993 r. próbowano elektroosmozy gruntu u fundamentów wieży, ale bez skutku. W latach 1994-95 teren wokół wieży zamrożono przy pomocy ciekłego azotu i usiłowano ją zakotwiczyć w dziesięciu różnych punktach, by wyeliminować działanie przeciwwagi. Niestety z fatalnym rezultatem. Pewnej czarnej dla naukowców, wrześniowej nocy 1995 r. wieża pochyliła się bardziej niż w ciągu całego roku.

Klucze - oddane

W końcu lat 90. międzynarodowa grupa ekspertów zaczęła wdrażać nowy projekt, nareszcie skuteczny. Dla wzmocnienia wieży owinięto ją niewidocznymi z zewnątrz czterema stalowymi linami i prostowano, korygując jej osadzenie przez wykopanie około 70 t ziemi od północnej strony podstawy. Autorytety twierdzą, że krzywizna uległa znacznemu zmniejszeniu i wieża ma teraz odchylenie jak w XIX wieku, a skuteczność przeprowadzonej akcji powinna starczyć na następnych 300 lat. Wieża nie wyprostowała się jednak całkiem i jej pochyłość nadal jest widoczna gołym okiem. W połowie czerwca tego roku władze miasta podczas barwnej ceremonii otrzymały symboliczne klucze do wieży i wspięły się na jej szczyt. Podobno i turyści będą być może mieli szansę jej ponownego zwiedzania. Na razie to jeszcze ciągle niemożliwe i wydaje się, że zdrowiej byłoby dla "Krzywej", gdyby tak pozostało. Z zewnątrz jest i tak wystarczająco piękna.

Jeśli nawet pocztówki z Krzywą Wieżą wydają się nam szczytem banału, w rzeczywistości budowla i jej otoczenie wywierają niebywałe wrażenie. Dopiero na miejscu w pełni możemy ocenić urodę całego architektonicznego kompleksu, w który wieża jest wkomponowana. Nie na darmo miejsce to nazywa się Campo dei Miracoli - Polem Cudów. Biel kararyjskiego marmuru Krzywej Wieży, katedry, baptysterium i murów nekropolii odcinająca się od rozległej płaszczyzny zielonego trawnika i błękitnego nieba ma w sobie szlachetną, nieskazitelną harmonię i jakąś nieuchwytną tajemnicę.

Katedra

W centrum kompleksu znajduje się katedra, arcydzieło pizańskiego romańskiego stylu. Jej budowę rozpoczęto w XI wieku - w czasach rozkwitu Pizy po zwycięstwach nad Saracenami. Pierwszym twórcą katedry był genialny architekt Buscheto, który w niej spoczywa. Katedra ma piękną fasadę z misterną czterorzędową, arkadową kolumnadą. Zdobią ją także późniejsze renesansowe, brązowe drzwi ze scenami z życia Marii Panny, która jest patronką świątyni. Ściany wyłożone są zielonym i białym marmurem w charakterystyczne dla sztuki Toskanii geometryczne wzory. A pośrodku stoi XIV-wieczna ambona - niezwykłe rzeźbiarskie dzieło Giovanniego Pisana - z pełnymi życia, dramatycznymi biblijnymi scenami. Inne cenne gotyckie dzieła Pisana, m.in. słynną figurę Madonny z kości słoniowej, która kiedyś stała w głównym ołtarzu katedry, obecnie można oglądać w muzeum katedralnym z drugiej strony Krzywej Wieży. Warto także spojrzeć na boczne XII-wieczne drzwi świątyni ze scenami z życia Chrystusa, których twórcą jest Bannano Pisano, pierwszy architekt Krzywej Wieży.

Naprzeciw fasady katedry stoi olbrzymie baptysterium nakryte krągłą kopułą z reliefem koronkowych arkad i rzeźb. Wewnątrz znajduje się okazała chrzcielnica, bo chrztu dokonywano tu zgodnie ze starym zwyczajem - przez zanurzenie.

Pole Cudów z jednej strony otaczają średniowieczne potężne mury miejskie, które miały bronić mieszkańców miasta przed najazdem Fryderyka Rudobrodego, z bramą Santa Maria. Z tego miejsca rozciąga się panoramiczny widok na całe pole. Z drugiej, prostopadłej krawędzi, horyzont zamyka długa biała ściana monumentalnego cmentarza Camposanto - Świętego Pola.

Pochód śmierci

Inicjatorem zbudowanej w XII wieku nekropolii był arcybiskup Pizy Ubaldo de'Lanfranchi, który po powrocie z wyprawy krzyżowej złożył tu ziemię przywiezioną z Golgoty. Unikatowa budo-wla o jasnych, marmurowych ścianach ma prawdziwie duchowy klimat - tchnie pogodnym, bezbolesnym spokojem. Stoją tu antyczne sarkofagi, średniowieczne i renesansowe nagrobki. Podczas ostatniej wojny cmentarz został poważnie uszkodzony, zwłaszcza jego bezcenne freski. Konserwatorom na szczęście udało się je uratować i można je podziwiać w salach przylegających do krużganków Camposanto otaczających prostokątny zielony dziedziniec. Pochodzą z XIV-XV wieku i przedstawiają m.in. triumf śmierci, Sąd Ostateczny, piekło, żywot św. Efizjusza i Potita - pizańskich męczenników, sceny ze Starego Testamentu, żywot św. Ranieri - patrona Pizy. Mimo nieco spłowiałych barw wielkie malowidła robią niesamowite wrażenie, zwłaszcza "Triumf śmierci" z alegoryczną kawalkadą, dzieło namalowane po pochodzie "czarnej śmierci" w Toskanii, zwanej plagą florencką (w 1348 r.). Albo demoniczna wizja piekieł opatrzona cytatem z "Boskiej komedii": "Wy, którzy wchodzicie, porzućcie wszelką nadzieję". Przy okazji prac konserwatorskich odkryto tu także serię wstępnych szkiców i rysunków mistrzów fresków, które obecnie można oglądać w Muzeum Rysunków Ściennych (Museo delle Sinopie) w poszpitalnym budynku z przeciwnej strony Campo dei Miracoli. Szkice te malowano farbą zwaną we Włoszech "sinopią" od miasta Sinop nad Morzem Czarnym, skąd wywodził się barwnik. I stąd też nazwa muzeum.

Na brzegu Arno

Głównym mostem Pizy jest Ponte di Mezzo. Od niego do Pola Cudów można przejść przez Borgo Streto - reprezentacyjną ulicę miasta z mnóstwem sklepów w podcieniach arkad, przez co spacer tędy nawet w upalny dzień nie męczy.

W pierwszą niedzielę czerwca na moście odbywają się zawody o pradawnej tradycji, w których uczestniczą dwie drużyny mieszkańców z północnego i południowego brzegu Arno. Natomiast w połowie czerwca obchodzi się z rozmachem dzień patrona miasta św. Ranieri. Wszystkie nabrzeżne domy i bulwary rozświetlają wówczas światła lamp. Świętu towarzyszą Regaty Dawnych Republik Morskich, których załogi występują w historycznych kostiumach. Biorą one także udział w barwnym pochodzie, którego bohaterami są m.in. Kinzica de Sismondi, która miała ocalić Pizę przed Saracenami, książę Amalfi w złotym stroju i wenecki doża.

A jeśli mamy siłę na dalsze zwiedzanie, to warto, bo Piza jest pełna zabytków z wielu epok. Jest siedzibą jednego z najstarszych europejskich uniwersytetów, założonego w XII wieku (architektonicznie budowla ma kształt renesansowy). Studiował na nim i wykładał Galileusz. Nieopodal stoi romański kościół San Frediano. Z tuzina innych pizańskich kościołów na pewno warte jest uwagi gotyckie miniaturowe cacko - kościół Maria della Spina na zachód od Ponte di Mezzo. Dumą Pizy jest też Plac dei Cavalieri z XVII-wiecznym Pałacem Rycerskim i Pałacem Zegarowym - siedzibami Zakonu Rycerzy św. Stefana, przebudowanymi przez Vasariego. Znakomity architekt połączył w tym drugim pałacu łukiem dwa wcześniejsze budynki o złej sławie. W jednym z nich, tzw. Wieży Głodowej, więziono w XIII w. hrabiego Ugolino delia Gheradesca zagłodzonego na śmierć, co wstrząsająco opisał "Dante w Piekle" w "Boskiej komedii".

W Pizie podziwiać można fasady jeszcze wielu innych pałaców, zwłaszcza na bulwarach nad Arno: Pałacu Królewskiego, gdzie Galileusz pokazywał księciu Toskanii odkrycia nowych gwiazd za pomocą swojej lunety - pałacu Medyceuszy czy Pałacu Agostini - klasycznego przykładu reprezentacyjnej architektury Pizy

Więcej o: