Do niecodziennej sytuacji doszło na lotnisku London Southend. Samolot linii easyJet miał zaplanowany rejs do Hiszpanii, jednak okazało się, że przekracza dopuszczalne normy wagowe, co uniemożliwia bezpieczny start. W związku z tym zaproponowano dwa rozwiązania, z czego zapewne żadne nie przypadło do gustu pasażerom.
Jak donosi serwis lbc.co.uk, problemy wynikały przede wszystkim ze złych warunków pogodowych oraz krótkiego pasa startowego. Oba te czynniki wpłynęły na decyzję o zastosowaniu ograniczeń wagowych. Pilot zaproponował więc, aby sześcioro pasażerów dobrowolnie zrezygnowało z zaplanowanego lotu. Drugą opcją był rozładunek i pozostawienie na lotnisku wszystkich bagaży. Prośba kapitana wywołała mieszane reakcje. Wiele osób nie dowierzało, że jest prawdziwa. - Pomyślałam, że żartuje - przyznała jedna z pasażerek.
Ostatecznie po około 10 minutach konsternacji, zgłosiło się pięcioro chętnych, którzy dobrowolnie opuścili pokład samolotu. Jak zaznacza serwis dailymail.co.uk, gdy wychodzili, zostali nagrodzeni oklaskami. Maszyna ruszyła w podróż o 8.59, czyli niecałe 20 minut później niż zakładał rozkład, a ostatecznie cały rejs był opóźniony o niespełna 12 minut.
Pasażerowie, którzy dobrowolnie opuścili pokład, zostali przetransportowani do London Gatwick, gdzie tego samego dnia skorzystali z alternatywnego lotu do Malagi. Otrzymali również rekompensatę. Jak donosi serwis bbc.com, linie nie zdradziły dokładnie, ile wynosiła, jednak zgodnie z przepisami brytyjskiego Urzędu Lotnictwa Cywilnego kwota najprawdopodobniej mieściła się w widełkach od 175 do 350 funtów.
Podobne sytuacje zdarzają się rzadko i zazwyczaj wynikają z kilku czynników. Jak wyjaśnia serwis yoursouthend.co.uk, samoloty mają ściśle określone limity masy dla bezpiecznego startu, które uzależnione są od kilku czynników: warunków wietrznych, długości pasa startowego, temperatury i ciśnienia powietrza oraz oczywiście masy całkowitej. Tymczasem lotnisko Southend dysponuje wyjątkowo krótkim pasem, przez co podobne sytuacje mogą się zdarzać. Dokładnie w tym porcie dwukrotnie przekonał się o tym lokalny podróżnik Paul Baker. W podobnych sytuacjach rozważane są dwie opcje: wyładowanie bagażu lub rezygnacja pasażerów, z czego ta pierwsza opcja jest dość kłopotliwa i może doprowadzić do poważnych utrudnień. Dlatego częściej szuka się chętnych, którym oferuje się alternatywny lot oraz rekompensatę. Musiał_ś kiedyś zrezygnować z lotu nie ze swojej winy? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.