O położonych na obrzeżach Zachodnich Tatr Oravicach do niedawna mało kto słyszał. Przed wojną, owszem, do tutejszej nieistniejącej już leśniczówki przyjeżdżali znani Polacy - m.in. Tytus Chałubiński, Wojciech Kossak, Helena Modrzejewska. Jednak (może i na szczęście!) otoczona zalesionymi górami miejscowość zawsze była kameralna i spokojna. Dziś to kilka domostw, sklep, parking, most na rzeczce, no i... Meander.
Ośrodek narciarski Meander Ski tuż koło polskiej granicy działa dopiero drugi sezon (większość gości to nasi rodacy). Jego współwłaścicielką jest Małgorzata Tlałka, jedna z sióstr bliźniaczek, które w latach 80. należały do najlepszych alpejek świata (Dorota zadomowiła się we Francji). Choć na stałe mieszka w Zakopanem, często można ją spotkać właśnie tutaj, daje też lekcje w swojej szkole narciarskiej.
Trasy są tylko dwie - "niebieska", 1300 m, łagodna w górnym odcinku i bardziej stroma u dołu, oraz trudniejsza "czarna", 1100 m. Na górę wywozi narciarzy nowoczesne, 4-osobowe krzesełko z podgrzewanymi siedziskami (2400 osób na godzinę). Ze względu na dość niskie położenie - dolna stacja wyciągu leży 785 m n.p.m., górna 240 m wyżej - cały stok w razie potrzeby może być sztucznie naśnieżany. W pogotowiu czeka sześć armatek. Kiedy byłam w Oravicach w marcu zeszłego roku, nie widziałam zbyt wielu narciarzy. Można się było wyszaleć - momentami mieliśmy wrażenie, że cały otoczony lasem stok należy tylko do nas. Nie zawsze jednak tak jest. Często wpadają tu narciarze z Zakopanego, którym znudziło się stanie w kolejkach do wyciągów, albo po prostu chcą sobie urozmaicić urlop, zaglądając na Słowację. Zaczyna nam doskwierać mróz i głód, idziemy więc do restauracji tuż przy wyciągu. Spotykamy tu Małgorzatę Tlałkę. Pytam, dlaczego wybrała Słowację. - Magnesem było sąsiedztwo stoku i termalnych źródeł, a poza tym jesteśmy już poza granicami Tatrzańskiego Parku Narodowego - nie ma problemów z podzielonymi gruntami, jest tylko jeden właściciel, łatwiej się dogadać i realizować pomysły. Znacznie prostsze są też sprawy podatkowe.
W przyszłości Małgorzata Tlałka zamierza m.in. zbudować wyciąg orczykowy, oświetlić stok, otworzyć nową nartostradę.
Po nartach nie ma jak kąpiel w termalnych wodach. W Oravicach są dwa kompleksy basenów - stary (zwykłe baseny, tanio) i w ośrodku Meander Park, tuż przy wyciągach (dużo lepsza infrastruktura i warunki higieniczne). Wybieramy ten drugi. Bilet to zakładany na rękę niby-zegarek z chipem - zarazem przepustka do bramek, kluczyk do szafki oraz karta płatnicza w barze czy knajpce (rachunek regulujemy, wychodząc). Termalne źródła znajdują się 1610 m pod ziemią. Gdy woda wypływa na powierzchnię, jej temperatura wynosi 52-54 stopnie. By dało się w basenie wytrzymać dłużej, trzeba ją schładzać do 36-38 stopni. Kąpiele nie tylko relaksują, ale i uśmierzają ból, sprzyjają leczeniu chorób układu nerwowego, moczowego, schorzeń reumatycznych, kontuzji, koją stres.
Orawicki aquapark nie jest tak hałaśliwy jak choćby Tatralandia. Z premedytacją nie wprowadzono tu żadnych programów animacyjnych, nikt nie hałasuje, bywa, że goście odzywają się do siebie szeptem. Muzyka, owszem, jest, ale stonowana, relaksacyjna. Czasem się ją w ogóle wyłącza, np. jesienią, by wsłuchiwać się w odgłosy jeleni na rykowisku. Można posiedzieć w którymś z dwóch basenów (im większy mróz, tym ciekawiej robi się w osnutym parą basenie zewnętrznym), zrelaksować się w jacuzzi albo na podwodnych łóżkach z kąpielą kropelkową, postać pod wodnym grzybem, poszaleć na zjeżdżalni albo zafundować sobie masaż. - Jeśli chodzi o higienę, przepisy na Słowacji są bardziej restrykcyjne niż w Polsce - zapewnia Paweł Pyż. - Woda jest ciągle wymieniana i filtrowana.
Na koniec wstępujemy do restauracji (jest też bar bistro i kawiarnia). To również duma Meander Parku. Szefem kuchni jest 36-letni kucharz z Zakopanego. Zamawiamy polędwiczki wieprzowe w sosie grzybowym i... już rozumiemy turystów, którzy przyjeżdżają tu z innych miejscowości, by coś zjeść. O nadmiar kalorii nie trzeba się martwić - tuż obok mamy stok, na którym można je spalić (stację wyciągu dzieli od basenów może ze trzydzieści metrów).
Dojazd. Najbliższe przejście graniczne znajduje się w Chochołowie, 12 km od Oravic. Z przejścia w Chyżnem mamy ok. 16 km - jadąc od tej strony, w Trstenie skręcamy na Vitanovą, tam jeszcze skręt w prawo i jesteśmy na miejscu.
Waluta. 1 korona słowacka = 11 gr, można też płacić w złotówkach. Ski-pasy (poza świętami i Nowym Rokiem). 1-dniowy - 590 koron, 6-dniowy - 2970. Zniżki dla dzieci do lat 12 i dla seniorów (kobiety od 55. roku życia, panowie powyżej 60.).
Noclegi. Wybór ograniczony. Tuż przy wyciągu znajduje się hotel z bardzo wygodnymi pokojami - 2-3 tys. koron za nocleg ze śniadaniem i wieczornym wstępem do aquaparku. Chata Oravice - ok. 290 koron za noc w pokoju 2-5-osobowym (warunki schroniskowe). Więcej noclegów oferuje oddalony o 12 km Zuberec. Meander Park. Wstęp na cały dzień - 480 koron, 3,5 godz. - 360 i 40 za każde kolejne 30 min, taniej po godz. 18. Zniżki dla dzieci 6-14 lat (do lat 6 bezpłatnie), niepełnosprawnych (do 14 lat za darmo) i emerytów. Informacje. Tel. 00421 43 53 94 107, info@meanderpark.com