Marek Borowski, ekonomista, polityk, kandydat na prezydenta Warszawy

Serce zostało w... Tatrach

Niezapomniany dzień miał miejsce w...

Zakopanem, gdy razem z moją dziewczyną przeszliśmy całą Orlą Perć. Myślałem, że nie wytrzyma kondycyjnie, a jednak dała radę. Wtedy upewniłem się, że wytrzyma i ze mną.

Ciekawe jest tam to, że...

można poznać smak prawdziwej wspinaczki bez lin i haków.

Dojechałem tam...

o 6 rano autobusem do Kuźnic, a potem - per pedes - na Zawrat i dalej. Schodziliśmy już po ciemku, przy latarce (GOPR-owcy, nie gniewajcie się!). To było najdłuższe zejście w moim życiu.

Najlepsze wakacje spędziłem...

na Krymie.

W Polsce lubię...

spędzać urlopy, bo... mogę to robić z przyjaciółmi.

Podróżuję z...

żoną, książkami, scrabblem i laptopem.

Mój ulubiony hotel...

Polski w Krakowie, urządzony jak przedwojenne mieszkania, i Smolarnia w Smolarni koło Trzcianki - fantastyczna kuchnia, kręgielnia, golf wodny (!), jezioro, las, cisza i wyjątkowo sympatyczny personel.

Niebo w gębie poczułem w...

Zakopanem, gdy jadłem rydze z patelni w restauracji Poraj (podają tam też kanapki z "awanturką").

Na wyprawę zawsze zabieram...

kurtkę, czekoladę, wodę, mapy, scyzoryk wieloczynnościowy, a teraz także komórkę.

Moja noga nigdy więcej nie postanie w...

Borach Tucholskich, gdzie przewróciłem się o grzyba i dotkliwie potłukłem.

Wkrótce będę w drodze do...

ratusza.

Wymarzony cel podróży:

Warszawa.

Więcej o: