Kamień z Qala at Samaan

Z każdej podróży przywożę kamień dla przyjaciela, który je kolekcjonuje - staram się zawsze, aby pochodził z nietypowych i wyjątkowych miejsc. Tym razem byłem w Syrii, w małej górskiej wiosce, nieopodal której znajduje się Qala at Samaan - kościół św. Szymona zwanego Słupnikiem

Ten prosty pasterz, żyjący w V w., pod wpływem widzenia sennego postanowił wdrapać się na blisko 18-metrowy kamienny słup i stać na nim ku chwale Pana. Jak stanął, tak stał prawie 39 lat. Po jego śmierci wokół słupa zbudowano ogromny kościół, który pod koniec V w. był największą świątynią na świecie. Resztki słupa stoją do dziś na dziedzińcu kościoła, z którego pozostały już tylko ruiny.

Uznałem, że miejsce jest wystarczająco niezwykłe, aby poszukać tu kamienia dla mojego przyjaciela. Sięgnąłem po mały kamyk leżący u podnóża słupa. Podniosłem go i wtedy zdałem sobie sprawę, że jestem wandalem niszczącym zabytek klasy 0. Już miałem odłożyć go na miejsce, kiedy usłyszałem znaczące mruknięcie. Odwróciłem się. Za mną stał stary, brodaty mnich odziany w białą dżalabiję i takiż turban. Na szyi miał gruby rzemień z drewnianym wizerunkiem ryby. Uśmiechnął się, wskazał na leżący kamień i gestem dłoni dał mi do zrozumienia, abym go podniósł i włożył do kieszeni. Uczyniłem, jak mi kazał, i już chciałem mu podziękować za przyzwolenie, ale on odwrócił się i odszedł, głośno klapiąc znoszonymi sandałami.

Opuszczając ruiny kościoła, przeszedłem przez małą recepcję, w której znudzony bileter czytał gazetę. Pozdrowiłem go: "Salam alejkum", ale nawet nie spojrzał na mnie. Wtedy zapytałem go o "białego mnicha" - byłem ciekaw, gdzie mieszka. Bileter drgnął, podniósł głowę i popatrzył na mnie badawczo. - Tu mieszka - powiedział. - Jak to? Przecież tu nie ma żadnego domu, same ruiny - odpowiedziałem. - Jemu to nie przeszkadza, on mieszka tutaj już od 1,5 tys. lat

Więcej o: