Spór o wrocławskie ogródki wraca od lat, zawsze z nowymi emocjami, ale z tym samym pytaniem w tle: ile swobody powinien mieć biznes w miejscu objętym ścisłą ochroną konserwatorską. Dyskusja dotyczy przede wszystkim przeszklonych, rozbudowanych konstrukcji, które w ostatnich latach pojawiły się przy części lokali. To właśnie one stały się osią konfliktu. Dolnośląski wojewódzki konserwator zabytków chce uporządkować zabudowy i zwiększyć przejrzystość przestrzeni. Restauratorzy odpowiadają, że bez osłon przed wiatrem i deszczem trudno prowadzić lokal w centrum przez cały rok.
Najwięcej emocji budzą dziś przeszklone kubatury, które w ostatnich latach wyrosły przy wielu lokalach. To nie sezonowe parawany, lecz konstrukcje z przesuwnymi ścianami, użytkowane przez większą część roku. Właśnie one stały się osią sporu. W oficjalnym stanowisku podpisanym przez Daniela Gibskiego, dolnośląskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków, czytamy:
Istniejące dziś ogródki w formie przeszklonych kubatur postawione zostały nielegalnie, bez wymaganych przepisami pozwoleń i uzgodnień, w tym dotyczących dostępności i przeciwpożarowych.
Urząd podkreśla, że sama umowa na użytkowanie gruntu ani zgoda magistratu nie zastępują pozwolenia konserwatorskiego oraz wymogów prawa budowlanego. W komunikatach pojawia się też wyraźny wątek bezpieczeństwa: drogi ewakuacyjne, odporność ogniowa materiałów, dostępność dla osób ze szczególnymi potrzebami.
Konserwator zaznacza przy tym, że temat nie pojawił się nagle. W publikowanych materiałach przypomniano, że pierwsze próby uporządkowania ogródków rozpoczęły się już w 2018 roku z inicjatywy miejskiego konserwatora zabytków. W 2019 roku powstała koncepcja regulująca ich formę, jednak jak wskazuje dolnośląski konserwator, nie weszła ona w życie, a więc - nigdy nie obowiązywała.
Według urzędu od początku 2023 roku odbyto kilkadziesiąt spotkań z przedstawicielami branży gastronomicznej. Część restauratorów miała wdrożyć rozwiązania o lżejszej formie, takie jak parasole, markizy, wygrodzenia donicami czy mobilne przeszklenia. Jednocześnie Daniel Gibski twierdzi, że nie chodzi o ograniczenie działalności w centrum miasta.
Nie, ogródków gastronomicznych nie będzie mniej - nie ma ku temu powodu
- czytamy w jednym z facebookowych wpisów. Jak tłumaczy konserwator, spór dotyczy skali i charakteru zabudowy, a nie samej obecności gastronomii. Celem ma być uporządkowanie przestrzeni wpisanej do rejestru zabytków i uznanej za Pomnik Historii, tak aby nie zasłaniać elewacji kamienic i przywrócić czytelność pierzei rynkowych.
Restauratorzy patrzą na sytuację inaczej. Z powodu koncepcji z 2019 roku część branży ma poczucie, że przez lata działała w przekonaniu, że pewne rozwiązania są akceptowane. Jak tłumaczą, inwestowali w zabudowy, rozwijali ogródki i podpisywali umowy, a dziś słyszą, że część z tych konstrukcji nie spełnia wymogów i powinna zniknąć.
Do stanowiska dolnośląskiego konserwatora szybko odniosła się część środowiska gastronomicznego. Na facebookowym profilu "Wrocławskie podróże kulinarne" przedstawiono część podnoszonych przez restauratorów argumentów.
Autor zwraca w poście uwagę, że sprawa zaostrzyła się tuż przed startem sezonu wiosenno-letniego, czyli w czasie, gdy lokale szykują się na największy ruch. W jego ocenie decyzja oznacza konieczność rozmontowania znacznej części obecnych ogródków na Rynku i okolicach oraz brak zgody na wiaty, namioty i podesty, które do tej pory stanowiły stały element wielu lokali.
We wpisie podniesiono przede wszystkim argument odnoszący się do warunków prowadzenia działalności w polskich realiach, zarówno pogodowych, jak i ekonomicznych. Pojawia się w nim zdanie:
Brzmi szlachetnie, tylko że żyjemy w Polsce, a nie w Chorwacji czy Hiszpanii.
Autor zaznacza, że przeszklone zabudowy nie są wyłącznie kwestią wygody, lecz sposobem na funkcjonowanie lokalu przez większą część roku. W tekście czytamy:
Te 'akwaria', które tak łatwo krytykować, są dla wielu restauratorów realną alternatywą zarobkową przez większą część roku. Nie są fanaberią, a uwarunkowaniem klimatycznym i ekonomicznym.
Jednocześnie pada uwaga dotycząca formalności. Autor podkreśla:
Co więcej, te ogródki nie wyrosły z dnia na dzień w nocy, nikt nie ustawił ich sobie bezprawnie. Na ich postawienie wydawano zgody, w dodatku przez długie lata.
Restauratorzy nie kwestionują potrzeby estetyki czy uporządkowania przestrzeni, lecz sposób i moment wprowadzania zmian. Z ich perspektywy coś, co funkcjonowało przez lata przy akceptacji urzędów, dziś zostaje zakwestionowane, a to rodzi wiele stresu. Komentarze pod postem pokazują, jak bardzo temat dzieli mieszkańców. Jedni piszą:
Rynek i Stare Miasto we Wrocławiu to żywa przestrzeń, a nie muzeum.
Są też głosy, które zgadzają się ze zdaniem konserwatora.
Ogródki należy uporządkować i do jakiegoś stopnia ujednolicić.
Jednocześnie podkreśla się potrzebę osłon przed wiatrem i deszczem. Pojawia się argument, że centrum miasta nie jest wyłącznie przestrzenią biznesową, ale wspólną. W jednym z komentarzy czytamy:
Rynek jest wrocławian, restauratorów, turystów.
Dyskusja wyszła poza temat samych konstrukcji. Stała się rozmową o tym, czy centrum ma być przede wszystkim reprezentacyjną wizytówką, czy miejscem intensywnego życia i całorocznej gastronomii.
W stanowisku urzędu najmocniej wybrzmiewa wątek legalności. Daniel Gibski nie pozostawia w tej kwestii miejsca na interpretacje. W jednym z komunikatów podkreślił:
Stawianie się poza i ponad prawem przez jakiekolwiek podmioty w centrum Wrocławia jest skandaliczne i nie może mieć miejsca w państwie prawa.
W oficjalnych materiałach pojawiają się konkretne zarzuty: brak uzgodnień przeciwpożarowych, niewystarczające analizy dróg ewakuacyjnych, niedostosowanie części konstrukcji do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Problem nie sprowadza się wyłącznie do estetyki czy zasłaniania elewacji. Chodzi o zgodność z przepisami i odpowiedzialność za bezpieczeństwo w przestrzeni publicznej.
Restauratorzy odpowiadają, że przez lata funkcjonowali na podstawie umowy z magistratem i decyzji administracyjnych, które pozwalały im rozwijać ogródki w obecnej formule. W przestrzeni publicznej powraca więc pytanie: jeśli konstrukcje były niezgodne z przepisami, dlaczego temat nie został rozstrzygnięty wcześniej? I dlaczego dopiero teraz pojawia się tak jednoznaczne stanowisko?
Dolnośląski konserwator podkreśla, że proces zmian już trwa. W latach 2025 i 2026 wydano kilkadziesiąt pozwoleń konserwatorskich na montaż ogródków w nowej formule. Urząd zaznacza, że większość branży zaakceptowała potrzebę ujednolicenia zasad, a sprzeciw dotyczy nielicznej grupy przedstawicieli branży, która od lat prezentuje podobne stanowisko.
Ostatecznie nie chodzi wyłącznie o stoliki i szklane ściany. W tle jest pytanie o to, jak zarządzać sercem miasta wpisanym do rejestru zabytków i uznanym za Pomnik Historii. Rynek ma być reprezentacyjną przestrzenią, ale też miejscem pracy i spotkań. To napięcie między ochroną dziedzictwa a realiami prowadzenia biznesu sprawia, że temat ogródków wraca regularnie i za każdym razem wywołuje podobne emocje. Czy tego rodzaju przeszklone zabudowy powinny zniknąć z wrocławskiego Rynku? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.