Osoby z niepełnosprawnościami lub o ograniczonej sprawności ruchowej mogą korzystać ze specjalnych udogodnień na lotniskach, jak dostęp do wózka inwalidzkiego, ominięcie kolejek i pierwszeństwo wejścia na pokład. Nie umknęło to uwadze niektórym, w pełni sprawnym pasażerom, którzy postanowili wykorzystać ten fakt do własnych celów.
Barry Biffle, dyrektor generalny linii Frontier Airlines cytowany przez CNBC, poinformował, że wielu pasażerów prosi o wózki inwalidzkie, mimo że w ogóle tego nie potrzebują. Kilkukrotnie widział, że przed lotem do samolotu wieziono nawet 20 osób, jednak po wylądowaniu jedynie trzy z nich potrzebowały pomocy w wysiadaniu.
Uzdrawiamy tak wielu ludzi
- żartował Biffle.
Zdaniem dyrektora sytuacja jest "masowym i szerzącym się nadużyciem". Zwrócił uwagę, że każdy udostępniony wózek inwalidzki kosztuje linię lotniczą od 30 do 35 dolarów (117-137 zł). Co więcej, może to prowadzić do opóźnień dla innych podróżnych, którzy rzeczywiście potrzebują pomocy. Biffle twierdzi, że dobrym rozwiązaniem mogłoby być wprowadzenie pewnego rodzaju kar.
Każdy, kto tego potrzebuje, powinien mieć do tego prawo, ale jeśli zaparkujesz na miejscu dla niepełnosprawnych, odholują twój samochód i zostaniesz ukarany. Za nadużywanie tych usług powinna obowiązywać taka sama kara
- powiedział.
O problemie informowaliśmy już w 2022 roku, kiedy to na TikToku zaczęły pojawiać się poradniki na ominięcie kolejek na lotniskach. Na jednym z filmów mogliśmy zobaczyć pasażera wracającego z Ibizy, który udał, że zranił nogę, by szybciej dostać się do samolotu.
Trend skrytykował m.in. dyrektor londyńskiego portu lotniczego Heathrow, który zauważył, że wzrosło zapotrzebowanie na wózki inwalidzkie. - Nie rób tego. Musimy zachować tę usługę dla osób, które jej najbardziej potrzebują - mówił.