Przerażające sceny rozegrały się w niedzielę, 26 maja. Tego dnia Boeing 787-9 Dreamliner linii Qatar Airways zabrał pasażerów z miasta Doha w Katarze i wyruszył w kierunku irlandzkiego Dublina. Kiedy samolot przelatywał nad Turcją, napotkał poważne turbulencje.
Świadkowie zdarzenia poinformowali w rozmowie z irlandzkim nadawcą RTÉ, że do niespodziewanych wstrząsów doszło w trakcie serwowania posiłków i napojów. W tym czasie nie świeciła się sygnalizacja zapięcia pasów, w wyniku czego wielu podróżnych zaczęło "obijać się o sufit".
Pasażer Paul Mocc zauważył, że członkowie załogi kuleli, mieli na sobie bandaże i pomagali rannych pasażerom. Jeden z nich był podłączony do tlenu, miał podejrzenie urazu pleców i został ułożony w pozycji leżącej. Z kolei Emma powiedziała, że spała, kiedy poczuła, że samolot nagle spada. Widziała, że pracownice miały zadrapania na twarzy, a jedna z nich miała rękę w temblaku.
Zobaczyłam panikę na twarzach wszystkich
- mówiła Emma.
Stewardesa dosłownie wzniosła się w powietrze
- dodał jej partner, Conor.
Samolot wylądował na lotnisku w Dublinie około godziny 13:00 czasu lokalnego. Na miejscu czekały służby ratunkowe, które natychmiast ruszyły na pomoc poszkodowanym. W wyniku turbulencji obrażenia odniosło łącznie sześciu pasażerów i sześciu członków personelu pokładowego. Osiem osób zostało zabranych do miejscowego szpitala. Linia lotnicza poinformowała w oświadczeniu, że "sprawa jest obecnie przedmiotem wewnętrznego dochodzenia".
Do zdarzenia doszło zaledwie pięć dni po tragicznym zdarzeniu na pokładzie Singapore Airlines. W ciągu trzech minut samolot spadł z wysokości ponad 1,8 tys. metrów. Wskutek silnych turbulencji rannych zostało 30 osób, a jedna zmarła - przyczyną był najprawdopodobniej zawał serca. Więcej na ten temat przeczytacie tutaj.