Zatłoczone ulice popularnych miast powoli stają się zbyt uciążliwym miejscem do życia. Takie miejscowości jak Wenecja z roku na rok coraz bardziej się wyludniają. Problemem nie są tylko tłumy ludzi, ale również to, jakie wrażenie po sobie zostawiają. W efekcie coraz więcej turystycznych miejsc protestuje przeciwko masowej turystyce. Przeludnione do granic możliwości, szykują się na szczyt kolejnego sezonu urlopowego.
W celu rozwoju gospodarki już lata temu zaczęto prowadzić intensywne akcje marketingowe, dążące do przyciągnięcia turystów. Branding miejsc polegał na zainteresowaniu odpowiednich grup turystów do odkrywania dziedzictwa konkretnego celu turystycznego. Wspaniałe muzea, bogata oferta kulturalna, festiwale kulturowe czy kolejne zabytki na liście światowego dziedzictwa UNESCO z czasem doprowadziły do rozpromowania miejsc ponad miarę. W efekcie powstało zjawisko overturismu, z którym zaczynają sprzeciwiać się kolejne miasta będące atrakcjami turystycznymi. Z roku na rok bojkot mieszkańców przybiera na sile.
Najgłośniejszy protest przeciwko masowej turystyce na Teneryfie odbił się szerokim echem na całym świecie. Rosnąca fala przyjezdnych w efekcie prowadzi do horrendalnie wysokich cen najmu, na które nie stać mieszkańców wyspy. Przy braku wystarczającej ilości mieszkań, często zmuszeni są do nocowania na dziko, bez bezpiecznego dachu nad głową. Głównym celem protestu było doprowadzenie do ograniczenia ruchu turystycznego na wyspie oraz możliwie jak największego ograniczenia krótkoterminowego najmu mieszkań, a także budowy nowych hoteli na wyspie. Protest nie dotyczył całkowitego wykluczenia turystów, a formy, jaką przyjęła turystyka na wyspach, która nie ma korzystnego wpływu na mieszkańców wyspy.
Wenecki ruch oporu stworzony przez mieszkańców doprowadził do wprowadzenia w dniu 25 kwietnia 2024 roku, dodatkowej opłaty "wstępu" do miasta w wysokości pięciu euro. Opłata pobierana jest od każdej osoby, która przyjeżdża, tylko żeby zobaczyć miasto i która nie wykupuje noclegu w Wenecji. Wprowadzenia swoistego biletu miało na celu ograniczenie napływu turystów, których niemalże 30 milionów rocznie zalewa ulice tego zabytkowego miasta. Zdecydowana większość przyjeżdża tylko na jeden dzień, nie generując specjalnych zysków do budżetu Wenecji. Doprowadzają jednak do chaosu komunikacyjnego oraz sprawiają, że życie mieszkańców jest horrendalnie drogie. Władze Wenecji zapowiadają, że od przyszłego roku planowane jest wprowadzenie limitu na dzienną ilość przyjezdnych, ograniczającą ruch do 40 tys. osób dziennie. Dziś szacuje się, że to zabytkowe miasto odwiedza dziennie ponad 125 tys. turystów.
Włoskie miejscowości prawdopodobnie najbardziej borykają się z masową turystyką w Europie. Bogate dziedzictwo kulturowe tego kraju w głównej mierze wpływa na ten proceder. W czerwcu 2023 roku władze Florencji wprowadziły zakaz wprowadzania kolejnych zabytkowych mieszkań w celu krótkoterminowego wynajmu. Włoska wyspa Capri idzie w ślady Wenecji, tam również planowane są ograniczenia wstępu dla turystów. Burmistrz wyspy nie wyklucza wprowadzenia bramek wejściowych, które będą podliczać ilość turystów wpuszczanych na jej teren.
Stale rosnące nagromadzenie ludzi w jednym miejscu prowadzi do zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego, wysokich kosztów utrzymania czystości w mieście czy licznych dewastacji, natomiast dla mieszkańców popularnych miejsc jest prawdziwą codzienną udręką. Takie miejsca jak Barcelona, Majorka, Cinque Terre czy nawet liczące 700 mieszkańców Hallstatt w Alpach Salzburskich ze względu na swoją ogromną popularność stały się ofiarami overturismu. Aby zapobiec negatywnym skutkom tego zjawiska dr hab. Zygmunt Kruczek, prof. AWF w Krakowie, w swojej pracy naukowej pt. "Sposoby przeciwdziałania negatywnym skutkom overtourismu w atrakcjach i destynacjach turystycznych" zaproponował rozwiązania mające na celu znaczne ograniczenie ilości odwiedzających w popularnych miejscach turystycznych. Są to między innymi popularyzacja wśród odwiedzających noclegów umieszczonych również poza ścisłym centrum miast, gwarancja zysków z turystyki dla lokalnych społeczności czy modernizacja infrastruktury miejskiej. Jednak przy aktualnych trendach wyjazdowych możliwe, że sytuacja niektórych miejsc nie poprawi się szybko na lepsze.