Niezidentyfikowany zapach wymusił awaryjne lądowanie samolotu linii Lufthansa lecącego do Dubaju. Uziemienie na greckiej wyspie Rodos miało miejsce w poniedziałek, 18 marca po godzinie 17 czasu lokalnego. Jak informuje operator lotniska, jeszcze przed startem pojawiły się problemy techniczne.
Podejrzany zapach, mogący wskazywać na zwarcie w instalacji elektrycznej, skłonił pilotów samolotu Lufthansy lecącego z Frankfurtu nad Menem do Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, do awaryjnego lądowania na wyspie Rodos. Na pokładzie Airbusa A330-343 znajdowało się 189 pasażerów i 11 członków załogi. Na szczęście wszyscy po wylądowaniu bezpiecznie opuścili maszynę, która niezwłocznie przeszła diagnostykę i szczegółową kontrolę techniczną.
Jak twierdzi operator lotniska Fraport pierwsze problemy pojawiły się jeszcze przed wylotem. W kabinie pilotów miał pojawić się wcześniej dym, jednak niemiecki przewoźnik temu zaprzecza. Maszyna miała jednak wystartować według planu o godzinie 13:30, a wzbić się w powietrze po 19 minutach opóźnienia.
Domniemany dym w kabinie pilotów jest zdaniem rzecznika Lufthansy kłamstwem. - Na pokładzie nigdy nie było dymu, niezidentyfikowany zapach prawdopodobnie był wynikiem zwarcia elektrycznego w kuchni. Samolot wylądował w ramach środka zapobiegawczego - pisze niemiecki dziennik "Bild".
Lot do Dubaju o numerze LH630 niestety skończył się inaczej, niż planowano. Na szczęście wszyscy pasażerowie mogli liczyć na darmowe zakwaterowanie w hotelu - koszty wraz z wyżywieniem pokrył w całości przewoźnik.
Pasażerowie zostaną zakwaterowani w hotelach i jutro będą kontynuować podróż do Dubaju samolotem zastępczym
- dodał rzecznik niemieckich linii lotniczych. Warto wspomnieć niemal analogiczną sytuację, która miał miejsce 11 marca 2024 r. również na pokładzie Lufthansy. Wówczas Airbus A319 lecący z Frankfurtu do Göteborga w Szwecji musiał awaryjnie lądować na lotnisku w Hamburgu - przyczyną był zepsuty ekspres do kawy, który zaczął nagle wyrzucać kłęby dymu do kabiny.